Coś tu chyba poszło nie tak. Scheuring-Wielgus: Wydarzenia z Białegostoku nie są winą PiS. Kuźniar próbuje ratować sytuację

fot. twitter

Czy zapowiada się koniec politycznej kariery Joanny Scheuring-Wielgus? Tego zapewne niebawem się dowiemy, ale sama posłanka niegdyś Nowoczesnej, a obecnie Teraz, zapowiedziała, że bardzo kibicuje lewicy, a jeśli Schetyna będzie wiarygodny w swoich zapowiedziach o współpracy z obywatelami, to ma dużą szansę na dobry wynik.

 

Co więcej, posłanka nie tylko kibicuje Koalicji Obywatelskiej, ale też zjednoczeniu lewicy. Oświadczyła, że jest przekonana o tym, że lewica z Biedroniem, Czarzastym i Zandbergiem na czele, może zdobyć… dwucyfrowy wynik.

Zjednoczenie od sasa do lasa nie jest dobre, co pokazały wybory do PE. Są dwie ekspertyzy, które mówiły o tym, że partie będące skrzydłami, muszą iść oddzielnie. Jest jeden warunek, aby opozycja się wzmocniła – siły demokratyczne po jednej stronie nie mogą się krytykować. Jeżeli lewica pokaże siłę to uważam, że wielu ludzi na nich zagłosuje. Ja uważam, że lewica może zdobyć dwucyfrowy wynik

— stwierdziła Scheuring-Wielgus, dodając, ze lewica powinna być w Sejmie.

Rozmowa dotyczyła także sobotniego marszu równości, który przeszedł ulicami Białegostoku. Ku niezadowoleniu prowadzącego rozmowę Jarosława Kuźniara, Joanna Scheuring-Wielgus powiedziała, że to, co wydarzyło się podczas parady LGBT, nie jest winą Prawa i Sprawiedliwości.

To, co w sobotę wydarzyło się w Białymstoku, nie stało się dlatego, że mamy PiS u władzy. W Polsce zbieramy żniwa braku edukacji obywatelskiej, seksualnej. Braku uczenia empatii i tolerancji. Ludzie, którzy pojawili się jako przeciwnicy marszu równości gdzieś się wychowali. Gdyby władza, samorządowcy reagowali wcześniej na takie działania, zjawiska, to nie byłoby Białegostoku z soboty. Wydarzenia z Białegostoku są przerażające, ale to nie jest efekt czterech lat rządów PiS, tylko efekt przyzwolenia, milczenia, niereagowania przez wiele lat

— zwróciła uwagę posłanka.

 

Ta odpowiedź nie spodobała się Jarosławowi Kuźniarowi, który próbował ratować sytuację, by jednak wyszło na to, że sobotnie wydarzenia w Białymstoku to wina rządu. Jako przykład podawał zachowanie szefowej MSWiA i słowa ministra edukacji narodowej. Była posłanka Nowoczesnej stwierdziła tylko, że już na marszach 11 listopada widać było, że PiS ma romans z prawicą i środowiskami radykalnymi.

Co więcej, Kuźniar powielił także fake newsa o tym, że białostoccy księża dziękowali kibolom po marszu za obronę wartości.

 

Przypomnijmy, że wyrwane przez lewicowe media z kontekstu podziękowania kapłanów wcale nie odnosiły się do marszu LGBT ale do organizatorów różnych inicjatyw w parafii.

Jak widać, każdy powód jest doby, aby uderzyć w Kościół i w rząd, ale posługiwanie się zmanipulowanymi informacjami pokazuje tylko, jak „dociekliwym” dziennikarzem jest Jarosław Kuźniar.

Źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ