Gadowski: Środowiska LGBT prowokują, żeby przeciwnicy odpowiadali agresją wobec uczestników Marszy Równości

Nie należy grać w scenariuszu środowisk LGBT. To scenariusz prowokacji, która polega na doprowadzeniu do agresji wobec uczestników „Marszy Równości”, a później na  pokazywaniu jej w mediach. Należy spokojnie podchodzić do tego typu zachowań, ale trzeba twardo bronić ośrodków kultu katolickiego i wartości, które są wpisane w Konstytucję

— mówi portalowi wPolityce.pl Witold Gadowski, dziennikarz śledczy.

wPolityce.pl: Po co środowiska promujące ideologię LGBT organizują „Marsze Równości”?

Witold Gadowski: Jednemu celowi, prowokowaniu. Przypomnę, że  prowokacją było podpalenie Reichstagu w 1933 r., co przyczyniło się do przejęcia w Niemczech władzy przez nazistów.

Czyją prowokacją są „Marsze Równości”?

Homopolityki i neomarksistów, którzy chcą w Polsce rozpętać ostrą wojnę kulturową. Są do tego obligowani przez środowiska zagraniczne. Uważają, że to jest paliwo ideologiczne do osiągania wyniku wyborczego. Nie mają pomysłu na kampanię wyborczą, więc usiłują rozhuśtać emocje. Wywołują histerię, że odradza się faszyzm. Przecież to kompletna brednia. Jaki faszyzm? Jeżeli chuligani zachowywali się w Białymstoku agresywnie, poniosą za to konsekwencje prawne. Środowiska LGBT chcą wyprowadzić politykę na ulice i rozhuśtać emocje. Wyraźnie widać jak wygląda ich projekt.

Kto bardziej zyska na „Marszach Równości”? PO czy lewica?

Platforma na tym straci. PO prezentowała się i była postrzegana jako partia centrowa z pewną domieszką konserwatyzmu.

Lider SLD Włodzimierz Czarzasty przekonuje, że najpierw trzeba pozwolić na małżeństwa dla wszystkich, później trzeba przekonać ludzi do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Jak to skomentujesz?

Lewica jest konsekwentna w realizowaniu rewolucji kulturowej. Pojawia się pytanie, czy to odwoływanie się do ośrodków zagranicznych, które promują ideologię LGBT i gdzie chcą uzyskać poparcie, akceptacje i pieniądze czy to jest adresowane do polskiego wyborcy. Jeżeli to jest adresowane do polskiego wyborcy to poza środowiskami ekstremistycznie lewackimi do nikogo to nie trafi. Wręcz przeciwnie. Przyniesie to wręcz efekt bumerangowy. Widać to było przy wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wystąpienie Jażdżewskiego było jakby wpisanie w tę linię i ono przyniosło straty. Raczej promowanie ideologii LGBT jest adresowane do zagranicy. To komunikat, że w Polsce odradza się faszyzm i konieczna jest jakaś interwencja.

Jak najlepiej reagować na parady LGBT? Gdyby w Białymstoku nie było zadymy to byśmy o tym nie rozmawiali.

To prawda. Nie należy grać w scenariuszu środowisk LGBT. To scenariusz prowokacji, która polega na doprowadzeniu do agresji wobec uczestników „Marszy Równości”, a później na  pokazywaniu jej w mediach. Należy spokojnie podchodzić do tego typu zachowań, ale trzeba twardo bronić ośrodków kultu katolickiego i wartości, które są wpisane w Konstytucję.

Twardo bronić, czyli jak?

Nie agresywnie, ale stanowczo. Należy to robić na zasadzie defensywnej. Nie ma potrzeby, żeby przy tym objawiać agresję, ponieważ to jest wliczone w ich scenariusz.

Policja ostro ściga sprawców przemocy wobec uczestników marszu LGBT w Białymstoku, ale nie jest tak stanowcza, kiedy uczestnicy „Marszów Równości” profanują polską flagę.

Do ścigania profanatorów flag, trzeba reakcji obywateli, którzy złożą zawiadomienia. Aparat państwowy jest ociężały i inercyjny. Dlatego potrzebne są wystąpienia na gruncie prawnym przeciwko takim akcjom, bo wtedy państwo będzie zmuszone do reakcji i zyskamy odpowiedni efekt. Ale jeszcze raz podkreślam: nie należy sięgać po agresję, bo to jest w ich scenariuszu.

Ale nie ma sensu grać w tej grze opartej na ich regułach.

Oczywiście, że nie, bo to nakręca środowiska ekstremistyczne. Z jednej strony terrorystów lewicowych, jak np. w Niemczech. Przecież w Berlinie działają lewackie bojówki, które w walce z przeciwnikami posługują się przemocą i koktajlami Mołotowa. Środowiska LGBT chcą, żeby w Polsce również powstał taki fenomen. W tym nie należy uczestniczyć. To nakręca terrorystów z jednej strony i ekstremistów z drugiej strony, pseudo-narodowców czy pseudo obrońców religii. To są ludzie, którzy wyrządzają więcej krzywdy niż pożytku. Ścieranie się z „Marszami Równości” przynosi tylko korzyść lewackim ekstremistom.

źródło; wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ