Poseł Jacek Świat: W lewackim ataku na chrześcijaństwo jest jakieś samobójcze szaleństwo

Kalendarz wyborczy wymusił na wszystkich koalicjantach z lewa i prawa opowiedzenie się z kim, po co i dlaczego zamierzają zasiąść w polskim parlamencie. W przypadku Zjednoczonej Prawicy nie było żadnego problemu od jej powołania w 2015 roku.

W lutym poznaliśmy “piątkę Kaczyńskiego” i zapowiedzi kiedy zostaną wprowadzone propozycje programowe PIS, czyli 500+ na pierwsze dziecko, obniżka PIT, zwolnienie z podatków do 26 r.ż., przywrócenie zredukowanych linii autobusowych i “trzynastka” dla emerytów i rencistów. Na kongresie w lipcu usłyszeliśmy: – musimy myśleć też w dalszej perspektywie, trzeba myśleć na wiele lat do przodu. Nie każdy problem da się rozwiązać w cztery lata. Musimy o tym pamiętać i poświęcić temu wiele myśli i czasu, by dobry czas Polski i Polaków trwał. Warto być Polakiem. Polska jest także wartością dla Europy, więcej – dla całego świata. Zwłaszcza idea tej najmilszej człowiekowi cywilizacji, która została oparta na chrześcijaństwie.

To bardzo ważne słowa prezesa, tym bardziej, że przestrzeń publiczna coraz częściej zawłaszczana jest przez ludzi, którzy żądają równych praw dla 56 płci kulturowych. Ich nieokreślona tożsamość płciowa jest sztandarowym programem każdej lewackiej partii. Wydaje się, że komuś zależy aby kampanię wyborczą do polskiego parlamentu zdominował problem homoseksualizmu i wszystkich jego odmian. Robi to skutecznie, bo nawet PSL wpadł w wirnik ideologicznego prania mózgu i przez kilka tygodni promował dewiacje. Czy to jest temat zastępczy, czy odwrotnie? Czy ktoś pilnuje aby Polska nie poszła w ślady Węgier?

Chrześcijaństwo to podwaliny Unii Europejskiej ale jej korzenie są podcinane. Czy uratujemy Polskę? Poseł Jacek Świat zauważa, iż w ostatnim czasie nabrało rozpędu zjawisko słusznie nazwane wojną kultur.

Kultury zachodniej i kultury, czy raczej antykultury, lewackiej. Przypomnijmy, że kultura zachodniej cywilizacji opiera się na trzech filarach: filozofii greckiej, prawie rzymskim i chrześcijańskiej wizji człowieka. Tak więc w tym lewackim ataku na chrześcijaństwo jest jakieś samobójcze szaleństwo. Przecież to właśnie chrześcijaństwu zawdzięczamy przekonanie o przyrodzonej godności człowieka, o równości ludzi niezależnie od rasy, światopoglądu, płci, statusu ekonomicznego. A w konsekwencji pojęcia praw człowieka, czy praw obywatelskich. Środowiska lewicowe, homoseksualne i im podobne zwalczają więc ten czynnik naszej cywilizacji, dzięki któremu istnieją, mogą głosić swoje poglądy, manifestować.

Za tym lewackim projektem zniszczenia chrześcijaństwa kryje się przekonanie, że powstanie jakiś nowy wspaniały świat powszechnej wolności i szczęśliwości bez klas, bez religii, bez autorytetów. Tyle, że to mrzonka. W historii już podejmowano próby pozbycia się fundamentów naszej cywilizacji. Zawsze kończyło się to niewyobrażalnymi tragediami. Począwszy od ludobójstwa w Wandei podczas rewolucji francuskiej, przez hekatombę II wojny światowej, po straszliwe zbrodnie komunizmu. Nie ma żadnych podstaw, by wierzyć, że teraz będzie inaczej. I co najciekawsze; środowiska LGTB będące w awangardzie walki, pierwsze zapłacą za zwycięstwo antykultury. Tak jak to było już w czasach nazizmu czy komunizmu. Ci durnie, którzy paradują z gołymi tyłkami i obrażają święte dla wiernych symbole nie rozumieją, że to właśnie chrześcijaństwo jest ich głównym obrońcą. Bo każe szanować godność każdego i każe modlić się również za grzeszników. Zaś dla lewicowych inżynierów dusz są tylko mięsem armatnim.

To rewolucyjne szaleństwo ogarnęło już większość krajów zachodnich. Odnosi niestety sukcesy w krajach tradycyjnie katolickich, takich jak Hiszpania, Irlandia, Portugalia. Polska i Węgry skutecznie opierają się tej agresji. I stają się ostatnimi strefami zdrowego rozsądku i wolności.

Opozycja wykorzystuje czysto instrumentalnie tzw. marsze wolności, karty LGBT i temu podobne inicjatywy. Część opozycji oczywiście wierzy w te rewolucyjne dyrdymały. Dla części (dla PO choćby) to tylko narzędzie walki politycznej. Chodzi o strategię zadymy. Chodzi o sprowokowanie niepokojów, bijatyki, żeby przekonać Polaków, że pod rządami PiS panuje przemoc i chaos. A przy okazji chodzi o zohydzenie Polski za granicą i osłabienie jej pozycji międzynarodowej. Zgodnie z hasłem: czym gorzej tym lepiej.

Przed nami stoi więc proste wyzwanie, choć niełatwe do realizacji: nie dać się sprowokować, nie dać sobie narzucić tej podłej gry. Z jednej strony musimy twardo bronić naszej wiary, tradycji czy po prostu przyzwoitości. Zarówno poprzez pokojowe Marsze dla Rodziny, jak i sądowe pozwy wobec bluźnierców. A także poprzez demaskowanie prowokacji czy zmanipulowanych wpisów na portalach społecznościowych. Z drugiej strony musimy stanowczo przeciwstawiać się agresji i przemocy. Nie może być pobłażania dla chuligaństwa. Musimy pokazać, że jesteśmy po prostu lepsi.

 

PODZIEL SIĘ