Poseł Świat: Ważne dla okręgu nr 3 decyzje nie będą zapadać w gabinetach partyjnych, ale w domu Zdrojewskich na Kuźnikach.

Polskie Stronnictwo Ludowe od dziesięcioleci układa się z większościowymi partiami.  W III RP byli naprzemian w koalicji i opozycji.  Tak już mają. Zdobyte głosy, nieco powyżej progu wyborczego pozwalały najstarszej partii w Polsce – właśnie obchodzą 116-lecie – na wygodne działanie w lokalnych rozbudowanych strukturach. Dzisiaj kampania wyborcza do Sejmu i Senatu może okazać się najtrudniejszą w historii ludowców.

Władysław Kosiniak-Kamysz, co prawda szybko otrząsnął się po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego i odciął od zasad wyznawanych przez lewaków ale nie przewidział reakcji łańcuchowej swojej chwilowej fobii na chrześcijańską rodzinę. Sondaże szybko pokazały, co wieś myśli o nowoczesnym, postępowym unijnym jednopłciowym małżeństwie, równości płci i wybieraniu płci kulturowej przez dzieci.

Lider ludowców ogłosił budowę nowej koalicji, Koalicji Polskiej. Szybko jednak okazało się, że przy zielonej koniczynie nie chcą stanąć żadne partie, ani nawet ruchy. Kukiz wybrał Bezpartyjnych Samorządowców, Czarzasty zbiera lewicowe siły i tworzy własną koalicję.

Ludowcy zostali na lodzie. Leszek Miller uważa, że przestraszyli się “lewicowości kulturowej i obyczajowej lewicowości, wyjęli pierwszą cegłę z fundamentu Koalicji Europejskiej. Trudno nie przyznać racji byłemu premierowi. Teraz mają najtrudniejszą sytuację wizerunkową. Koalicja Polska nie ma żadnego koalicjanta. Czy pomoże Bogdan Zdrojewski, który deklaruje wsparcie?

Nici z Koalicji Polskiej. PSL został sam, za to ze wsparciem Bogdana Zdrojewskiego. PSL mówi, że nie ma sprawy ważniejszej niż Polska, tylko czy Kosiniak-Kamysz wie co mówi?

PSL ma poważny problem. Wejście do Koalicji Europejskiej oznacza praktycznie przyjęcie roli przystawki, którą PO skonsumuje ze smakiem. Daje to co prawda pewne mandaty dla kilku czy kilkunastu czołowych działaczy PSL, ale oznacza zanik partii. I przeciw temu – skądinąd słusznie – oponują doły partyjne.

Samodzielny start to ryzyko wpadnięcie pod próg wyborczy. Konsekwencją może być odejście wielu lokalnych działaczy, którzy nie wyobrażają sobie drugiej kadencji w opozycji. Już teraz są strasznie wyposzczeni i nie wytrzymają kolejnych lat z dala od władzy. Ten wariant oznacza jednak, że PSL otrzyma dotacje i przetrwa jako partia.

Zdrowy rozsądek podpowiada więc, że PSL powinien wystartować samodzielnie. Oczywiście jako partia, a nie koalicja, bo 8 procent nie uzbiera żadną miarą.

We Wrocławiu cała sytuacja ma dodatkowy smaczek. Oto PSL chce wystawić na jedynce Bogdana Zdrojewskiego. Zdrojewski chce wrócić do krajowej polityki, ale jest pokłócony śmiertelnie ze Schetyną. Zaparł się także, że nie chce startować do senatu. Być może obawia się, że w wyborach jednomandatowych poniesie porażkę, a to by oznaczało koniec kariery politycznej. Uśmiecha się więc do PSL i samorządowców, by dostać „jedynkę” na lokalnej liście do sejmu. To hamletyzowanie może go dużo kosztować. Oto bowiem PO zarekomendowała na „jedynkę” jego żonę Barbarę. Trudno sobie wyobrazić, by małżeństwo otwierało listy dwóch formalnie konkurencyjnych partii. Tak więc ważne dla okręgu nr 3 decyzje nie będą zapadać w gabinetach partyjnych, ale w domu Zdrojewskich na Kuźnikach.

Tymczasem PiS robi swoje i ma już listy, które czekają tylko na ostatnią formalną akceptację.

 

 

PODZIEL SIĘ