Poseł Jacek Świat: PSL był partią władzy i nie przeżyje kolejnej porażki. Wiele wskazuje na to, że wraz ze swoim postkomunistycznym elektoratem zejdzie ze sceny. Mało kto zapłacze

Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział dzisiaj, że nie wierzy sondażom. PSL, według IBRIS, ma dzisiaj tylko 2% poparcie. To może być efekt włączenia się w lewacką koalicję do PE ale też wypowiedzi szefa partii, jak ta: “nie PSL odpowiada za sprawy wsi, rolnictwa. Jeśli powstają ruchy protestu, są one kierowane we władzę, nie w opozycję”. 

Wygląda na to, że lider Ludowców w sondaże wierzy wybiórczo. Kiedy partia miała 11% poparcie, Kosiak-Kamysz chętnie opierał się na liczbach, teraz uważa, że tylko “głosowanie jest najlepszym sondażem”. Powołał Koalicję Polską i do tej pory jest jedynym koalicjantem. Jeśli nie zreflektuje się i nie przyłączy do kogokolwiek, ludowcy raczej nie przekroczą progu wyborczego.

Kosiniak-Kamysz w czasie eurokampanii dumnie wspierał “Wielką Koalicję”. Zielona koniczyna, z dnia na dzień zrobiła się tęczowa. A teraz znowu PSL wraca do korzeni. Tylko czy te korzenie jeszcze żyją?

Ludowcy przeciw wojnie światopoglądowej, tak od kilku dni uważa naczelny zielonej koniczyny. Czy ma jakiekolwiek możliwości wyjścia z kryzysu? Poseł Jacek Świat uważa, że PSL ma problemy nie od dzisiaj.

Dość przypomnieć, że w naszym (wrocławskim) okręgu nie ma swojego posła od 4 kadencji. W skali kraju już od dawna prześlizguje się nad progiem wyborczym. Choć są też okręgi, w których zachowuje w miarę stabilną pozycję.

Po upadku komunizmu dawne ZSL przefarbowało się, sięgając – prawem Kaduka – do tradycji PSL. A tak naprawdę przestało być już partią klasową. Stało się w istocie partią obrony interesów wiejskiego, postkomunistycznego aparatu: dyrektorów upadłych PGR-ów, dializy spółdzielczych, działaczy gminnych, działaczy ZMW. Tyle że tamto pokolenie już schodzi ze sceny. A i sama wieś się zmienia. To dziś problem ludzi utrzymujących się z małych gospodarstw, szukających pracy w miastach, borykających się z niedostatkiem, wykluczeniem komunikacyjnym. Z drugiej strony to wyzwania stojące przed ludźmi gospodarującymi na setach hektarów czy na wyspecjalizowanych plantacjach i poszukujących rynków zbytu czy pomocy w promocji za granicą. PSL nie miał i nie ma oferty ani dla jednych, ani dla drugich. Nie ma planu, czy chce być partią klasową, czy partią ogólnonarodową odwołującą się do ludowych korzeni. Nie ma w konsekwencji pomysłu, czy chce być lewicowo-liberalna, czy konserwatywna. Jest więc partią coraz bardziej dla nikogo.

Dziś program dla wsi ma Prawo i Sprawiedliwość. To PiS walczy o należyte dopłaty unijne, walczy z wykluczeniem komunikacyjnym i cyfrowym, walczy z biedą licznymi programami społecznymi, a jednocześnie zapobiega wyprzedaży ziemi i wspomaga energicznych gospodarzy w podboju rynków zagranicznych.

PSL był partią władzy i nie przeżyje kolejnej porażki. Wiele wskazuje na to, że wraz ze swoim postkomunistycznym elektoratem zejdzie ze sceny. Mało kto zapłacze.

 

PODZIEL SIĘ