Mazurek przeprasza za wpis o „gej-bombie”. „Sarkazm nie sprawdza się na piśmie”. Hanna Lis atakuje: “Kasuje tweety i tłumaczy…”

Gej-bomba. Spuściłbym taką, która morduje tylko gejów. Lesbijki bym oszczędził” – napisał na Twitterze dziennikarz Robert Mazurek podczas wymiany zdań na temat ideologii i coraz silniejszej propagandy środowisk LGBT. Tweet skasował i przeprasza, a sprawa żyje swoim życiem.

Publicysta Robert Mazurek ogłosił na Twitterze, że dla niego dopuszczalnymi środkami walki z ideologią LGBT byłaby „gej-bomba”, która miałaby mordować tylko mężczyzn, a oszczędzić kobiety. Wpis pojawił się na Twitterze, w czasie dyskusji z blogerką Kataryną. Wymiana zdań dotyczyła słów abp krakowskiego Marka Jędraszewskiego. Przed kilkoma dniami nazwał on ideologię LGBT „tęczową zarazą”, chcącą „opanować nasze dusze, serca i umysły”.

Kataryna dopytywała Roberta Mazurka jak rozumie termin „ideologia LGBT” oraz jakie są dopuszczalne środki walki z „tęczową zarazą”.

. 1. Termin rozumiem właściwie. 2 Gej-bomba. Spuściłbym taką, która morduje tylko gejów. Lesbijki bym oszczędził

—odpowiedział publicysta.

Mazurek tweeta jednak skasował i przeprosił, tłumacząc, że był to jedynie sarkazm. Dopytywany przez m.in. dziennikarzy TVP Info i „Gazety Wyborczej”, napisał:

Absurdalne pytanie, absurdalna odpowiedź, a dziennikarze (?) i z „Wyborczej”, i z TVP Info już na tropie. Podobno rumianek dobrze robi na przegrzanie. Trzeba tylko z lodem podać

—stwierdził.

Oby zamknąć temat przeprosił za swój wpis.

Wszystkich – a zwłaszcza dotkniętych moim wpisem nt „sposobów walki z tęczową zarazą” (o to byłem pytany) – serdecznie i szczerze PRZEPRASZAM. Kropka

—napisał.

Do nieistniejącego już wpisu Mazurka odniosła się Hanna Lis. Zaatakowała publicystę.

Panu Mazurkowi marzy się gej-bomba, która morduje wszystkich gejów. Lesbijki by Pan Mazurek litościwie oszczędził (ciekawe dlaczego). Kiedy Pan Mazurek orientuje się, że rozmowa nie była na DM, kasuje tweety i tłumaczy, że mordowanie gejów, to był „sarkazm”. Wesoło w tym @rmf_fm

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ