Ohydne insynuacje Michalik w “GW”. Porównuje religijne rodziny do… alkoholików: Wychowują dzieci na fanatyków i wyborców populistów

Redaktorzy z Czerskiej przekraczają kolejne granice absurdu. Eliza Michalik na łamach „Gazety Wyborczej” stwierdziła, że wierzące rodziny można porównać do alkoholików, narkomanów, pracoholików czy innych nałogowców. Dodała, że „fundamentalizm religijny rodziców” jest „zamiatany pod dywan”, co daje pole do popisu Kościołowi.

Zdaniem Elizy Michalik, „fundamentalizm rodziców” pozwala Kościołowi demoralizować ludzi „nienawistnymi poglądami” i bezkarnie „przyczynia się do degeneracji społeczeństwa”.

Milczenie na temat regularnej nienawistnej, a często bezprawnej „edukacji” i indoktrynacji kościelnej nie dziwi, skoro Kościół katolicki jako instytucja, ma pozycję niemal tak silną, jak polski Sejm, a wpływy większe, niż niejeden minister i niejedna wielka instytucja państwowa. Nie ponosi przy tym żadnej odpowiedzialności – żadnej! – za swoje słowa, czyny i decyzje

– gorączkowała się Michalik na łamach „Gazety Wyborczej”.

Jej zdaniem, aby uświadomić sobie „skalę bezkarności”, trzeba zastanowić się nad „skalą nieprawości, trwających latami gwałtach na dzieciach przy udziale biskupów”, nad „zbrodniami na kobietach” i nad „usłużnością wobec polityków PiS”.

Michalik określa Kościół jako instytucję „chciwą, zdemoralizowaną i złą”, która „działa głównie dla pieniędzy i władzy”.

Świadomie wychowuje nie katolików, lecz fanatyków, którzy z kolei przekazują swój fanatyzm dzieciom, tworząc nigdy niekończącą się toksyczną sztafetę pokoleń i tresując – ośmielę się postawić tezę, że z pełną premedytacją – rzesze nowych wyznawców dla siebie i rzesze kolejnych wyborców dla populistów

– oświadczyła Michalik, dodając, że to mechanizm znany i opisywany przez psychologów, ale w Polsce boją się o tym mówić.

Na tym jednak nie koniec. Michalik stwierdziła również, że dzieci wychowywane w „rodzinach fanatyków” będą miały w przyszłości problem z „własną tożsamością i rozwojem, nie będą potrafiły być sobą i rozwijać się zgodnie ze swoimi naturalnymi predyspozycjami, przejmą wszystkie lęki, uprzedzenia, dogmaty i chory, nienawistny sposób patrzenia na świat swoich rodziców”.

Pozwalając na uznawanie fundamentalizmu i fanatyzmu religijnego za jeszcze jeden normalny pogląd w przestrzeni publicznej, uprawniony i zasługujący na szacunek, traktując go jako po prostu odmienną opinię, szykujemy sobie piekło, z którego będziemy wychodzić przez dziesięciolecia

– histeryzowała Michalik.

W taki sposób „Gazeta Wyborcza” chce „uzdrawiać” Kościół? Michalik, zdaje się, nie rozumie, co oznacza słowo „wolność” i jest pełna chęci odwetu na tych, którzy nie dają się nabrać na skrajnie lewicowe eksperymenty społeczne i polityczne. Jej słowa są po prostu ohydne.

wpolityce.pl/”GW”

PODZIEL SIĘ