Twardoch atakuje rząd: “Nacjonalistyczny, polski cyrk odbywa się w Katowicach”

Przebierajcie sobie dzieciaki za powstańców u siebie w Warszawie, wasza sprawa. Stawiajcie te haniebne pomniki, samych siebie tym zatruwacie, wasza rzecz. Dajcie jednak spokój naszej historii

— napisał Szczepan Twardoch na Facebooku.

Pochodzący ze Śląska pisarz, autor książek „Sternberg”, „Obłęd rotmistrza von Egern” czy „Epifanii wikarego Trzaski”, nie kryje swojego przekonania o byciu Ślązakiem, a nie Polakiem.

Z okazji defilady z okazji Święta Wojska Polskiego, która odbywa się w Katowicach, Twardoch postanowił podzielić się swoją opinią nt. polskiej historii, Powstań Śląskich i Powstania Warszawskiego. Przy okazji zaatakował rządzących.

Twardochowi przeszkadza fakt, że premier Mateusz Morawiecki dał się sfotografować wraz z dziećmi przebranymi za powstańców śląskich.

Nacjonalistyczny, polski cyrk, który się dziś odbywa w Katowicach za sprawą spadochronowego kandydata na posła przypomniał mi, że premier Morawiecki sfotografował się jakiś czas temu z dziećmi przebranymi za powstańców

— czytamy.

Niby nic takiego, zapomniałbym zaraz o tym obrazku dobrotliwego ekonoma i dziateczek w kostiumach, gdyby nie to, że miały owe dziatki nieszczęsne reprezentować powstańców nie warszawskich, lecz śląskich, którzy, należąc do mojego historycznego dziedzictwa, obchodzą mnie o wiele bardziej niż warszawskie pomniki dzieci z pistoletami maszynowymi, które owszem mam za haniebne, ale to nie moja hańba, nie moje dziedzictwo, nie moja sprawa

— przekonuje Twardoch.

Pisze też, że rządzący nie rozumieją historii Powstań Śląskich. Pomniki dzieci walczących w Powstaniu Warszawskim uważa za haniebne.

Przebierajcie sobie dzieciaki za powstańców u siebie w Warszawie, wasza sprawa. Stawiajcie te haniebne pomniki, samych siebie tym zatruwacie, wasza rzecz. Dajcie jednak spokój naszej historii, naszym powstaniom, o których nic nie wiecie, których nie rozumiecie i które poza kampanią wyborczą wcale was nie obchodzą. Macie swoje wielkie spory, wielkie sarmackie narracje, które nas nie obejmują. Nie, nie zakładam, że ktokolwiek z was mnie posłucha. Chcę jednak to powiedzieć

— pisze Szczepan Twardoch.

Dla nikogo nie powinno być niespodzianką, że Szczepan Twardoch nie przepuści takiej okazji jak polska defilada wojskowa w Katowicach i tego dnia podzieli się ze światem swoją opinią. Tekst Twardocha jak zwykle przewidywalny do bólu.

wpolityce.pl/facebook

PODZIEL SIĘ