Tusk przed Trybunałem Stanu? Szewczak: Ojcem chrzestnym wyłudzeń jest szef rządu, który uciekł od odpowiedzialności

fot. youtube.com

Odpowiedzialność polityczna ciąży na szefie rządu, który sam dobierał sobie takich współpracowników jak Jan Vincent Rostowski, którego zawsze nazywałem „sztukmistrzem z Londynu”

– mówi Janusz Szewczak w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości komentuje projekt raportu komisji ds. wyłudzeń VAT, która prezentuje Marcin Horała. Przed Trybunałem Stanu miałby stanąć Donald Tusk, Ewa Kopacz, Jan Vincent Rostowski oraz Mateusz Szczurek.

To potwierdzenie słów, których użyłem kilkanaście miesięcy temu, gdy rozpoczynały się prace komisji. Zwracałem wtedy uwagę, że ojcem chrzestnym tych strat i wyłudzeń jest szef rządu, czyli premier Donald Tusk. I to się potwierdza. Uważam, że to w pełni uzasadniona decyzja

– twierdzi Szewczak w rozmowie z wPolityce.pl.

Odpowiedzialność polityczna ciąży na szefie rządu, który sam dobierał sobie takich współpracowników jak Jan Vincent Rostowski, którego zawsze nazywałem „sztukmistrzem z Londynu”. Zawiadomienia do prokuratury wysłane przez komisję dotyczą kilku wiceministrów tego rządu. Mówiłem, że Donald Tusk uciekł od odpowiedzialności, bo zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą konsekwencje tego rabunku dochodów podatkowych. Politycznie ponosi pełną odpowiedzialność. Znalazł sobie bezpieczne schronienie w Brukseli jako przewodniczący Rady Europejskiej

– dodaje poseł PiS.

Szewczak zwraca uwagę na fakt, że starty wynikające z nieszczelności systemu mogły być dużo większe.

Nie ma się co spierać, czy straty wynoszą 200, czy 260 miliardów. Według moich obliczeń, gdyby dołożyć starty na podatku akcyzowym, wynosiłby łącznie ok. 400 miliardów. Dlatego rozumiem przerażenie i wściekłość przedstawicieli totalnej opozycji. Po informacjach o działaniu fabryki trolli w Inowrocławiu mamy kolejny dowód na to, jak naprawdę wyglądała ta rzekomo zielona wyspa za rządów PO-PSL, gdzie każdy kto chciał rabował dochody podatkowe, wsadzał łapę do budżetu i wyciągał ile chciał. Mimo sprywatyzowania ogromnej części majątku narodowego w budżecie i tak były ogromne deficyty. To kolejny dowód na to, że poprzednia ekipa nie tylko nie miała fachowców od gospodarki i finansów, ale też niespecjalnie przejmowała się robotą, nie pilnowała polskiego skarbca na tyle, by nie można było nas okradać

– mówi Szewczak.

Odniósł się też do wpisu Marcina Kierwińskiego z PO, który uznał na Twitterze, że pomysł postawienia polityków PO przed Trybunałem Stanu jest próbą przykrycia afer rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Pan poseł Kierwiński powinien raczej odpowiedzieć opinii publicznej czy również w Warszawie w okresie wyborów prezydenckich nie było takiej fabryki trolli jak w Inowrocławiu. To mogłoby być równie interesujące. Trzeba mieć wyjątkowy tupet i bezczelność, by krytykować innych, gdy samemu ma się sporo za uszami

– przekonuje Janusz Szewczak.

Bardzo szczegółowo powinna być zbadana sprawa inwestycji rządu PO-PSL w dziurę w ziemi w Chile – fabryki Sierra Gorda. Mówimy tu o wydatku rzędu ok. 13 miliardów złotych, a starty z tytułu nabycia tej inwestycji zostały oszacowane w raporcie NIK na 20 miliardów. To jest konkret, a nie bajki z mchu i paproci pana Kierwińskiego

– dodaje.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ