Fanaberie Olechowskiego w TVN24: Mam problem z celebracją 1 września. Inne narody czczą koniec wojny a my początek

fot. youtube.com

Mam wielki problem z celebracją 1 września. Inne narody czczą koniec wojny a my początek — powiedział Andrzej Olechowski w studiu TVN24. Trudno uwierzyć, że takie słowa mogą paść z ust byłego ministra spraw zagranicznych RP. Czy on naprawdę nie tego nie rozumie?!

Były szef MSZ, jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej starał się jak mógł, by próbować zdeprecjonować wartość uroczystych obchodów wybuchu II wojny światowej. Zaczął od tego, że… „ma problem z celebracją 1 września”.

Nie znam innego narodu, który by uroczyście obchodził moment wybuchu wojny. Narody obchodzą moment końca wojny. Wygranej czy przegranej – nieważne, to dla ludzi jest ogromna ulga, wojna się skończyła

— powiedział.

1 września jest momentem rozpoczęcia katastrofy Polski. I militarnej, no bo w końcu to była armia, która miała nie oddać ani guzika i politycznej, która doprowadziła do największej hekatomby Polaków w historii. To jest okropna data

— dodał.

Celem praktycznym i usprawiedliwieniem dla takiego wysiłku organizacyjnego jest to, żeby powiedzieć, że Polska – może nie zamożna, może nie z silnym wojskiem, ale powinna mieć zwiększony głos w stosunkach międzynarodowych bo była ofiarą. Ja tego nie chcę. 80 lat po wybuchu wojny, nie chcę czerpać z tragedii moich rodziców, czerpać z błędów mojego państwa

— mówił dalej Olechowski.

Dzisiejsze wrażenie ludzi na świecie jest takie, że Polska jest niemoralna. Polska nie uczestniczy w dużych akcjach humanitarnych, wiemy jak bardzo się broni przed przyjęciem uchodźców. Polska jest krajem który jest dziś postrzegany jako miejsce, gdzie odbywają się marsze faszystów, gdzie mniejszości są napastowane

— atakował dalej, drwiąc na dodatek z prezydenta, łatwo jest „wygłosić patetyczne przemówienie na temat tragedii II wojny światowej”.

To dopiero lekcja „patriotyzmu”… Brak słów!

wpolityce.pl/TVN24

PODZIEL SIĘ