Za ciężki, z błędami i zbyt biżuteryjny. 6 tys. zł z publicznej kasy Gdańska na poprawki prezydenckiego łańcucha Dulkiewicz

6 tysięcy złotych – tyle prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wydała z publicznej kasy miasta na poprawki do swojego prezydenckiego łańcucha. Łącznie wisior ze srebra i bursztynów kosztował już mieszkańców Gdańska 24 tysiące złotych!

Łańcuch Aleksandry Dulkiewicz został stworzony przez gdańską artystkę Dorotę Cenecką-Szymaniak. Ten, który nosił Paweł Adamowicz, nie pasował Dulkiewicz.

Jednym z powodów wprowadzenia poprawek do łańcucha Dulkiewicz był jego wygląd – za bardzo przypomina biżuterię, a nie insygnia władzy. Łańcuch miał też być za ciężki dla Dulkiewicz. Co więcej, Komisja Heraldyczna Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wskazała uchybienia i zaleciła wykonanie dodatkowych prac związanych z łańcuchem prezydent Gdańska.

Ważniejsze od samego łańcucha jest jego odpowiednie, umiejętne manifestowanie przez osobę, która w nim występuje. W tym celu dodano 4 dodatkowe ogniwa i połączono je wszystkie tak, aby łańcuch założony na ramiona tworzył na piersi i plecach regularne, możliwie szerokie półkole

— powiedział Robert Pytlos z gdańskiego magistratu.

Łańcuch miał być też za ciężki dla Dulkiewicz, trzeba było więc go przesunąć bardziej na plecy, by nie wisiał na szyi, a rozkładał swój ciężar na barki.

Stąd łańcuch został poprzecznie połączony dodatkowym łańcuszkiem, o drobnych, ale mocnych ogniwach. Zakładając łańcuch na szyję, zawiesza się go na tym łańcuszku, co powoduje w miarę równomierne opadanie przedniej części łańcucha na pierś, a tylnej – na plecy.

Wszystkie ogniwa zostały wykonane ze srebra i unikatowych bryłek bursztynu bałtyckiego.

Łańcuch zakładany jest podczas miejskich uroczystości, udzielania ślubów. W sumie łańcuch dotąd kosztował 24 tysiące złotych.

wpolityce.pl/Radio Gdańsk

PODZIEL SIĘ