Dr Żółtaniecki: Korzystny wyrok dla Polski ws. Gazpromu pokazuje, że UE odchodzi od dyktatu Francji i Niemiec

merkel.jpg

Nikt chyba nie będzie chciał skandalu i pan Janusz Wojciechowski zostanie komisarzem do spraw rolnictwa. Sądzę, że nic nieoczekiwanego się nie powinno zdarzyć

— mówi portalowi wPolityce.pl dr Ryszard Żółtaniecki, socjolog i dyplomata, specjalista ds. stosunków międzynarodowych.

wPolityce.pl: Polska wygrała z Gazpromem. Sąd UE uchylił decyzję Komisji Europejskiej w sprawie gazociągu OPAL. Co to oznacza?

Dr Ryszard Żółtaniecki: Zaczyna się zmieniać się nastrój w Komisji Europejskiej. Widać zarys nowej koncepcji Komisji Europejskiej. Instytucje europejskie odchodzą od dyktatu francusko-niemieckiego. Projekt zwiększenia przepływów przez rurociąg głównie miał służyć Niemcom i Francji.

Jakie zmiana kierunku Komisji Europejskiej otwiera szanse przed Polską?

To są na razie zapowiedzi i deklaracje, ale dużo dobrych rzeczy zostało zapowiedzianych. Przede wszystkim to bardzo wyraźne osłabienie starej nomenklatury, którą obecnie reprezentuje przede wszystkim Frans Timmermans. Chociaż nie możemy liczyć na zbyt wiele.

Dlaczego?

Ponieważ on jako wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej będzie współpracował z komisarzem do spraw rolnictwa, którym mam nadzieję zostanie Janusz Wojciechowski. To będzie styk działań, który może być bardzo harmonijny i pokojowy albo może być konfliktowy. Jednak znając Fransa Timmermansa i jego zaciekłość to raczej będzie pole do konfrontacji. Drugie takie pole konfrontacji to klimat, który został mu przekazany. Nie będzie mógł nas tłuc po głowie praworządnością to będzie robił to klimatem.

Będzie koordynował prace nad Zielonym Ładem Europejskim.

Tak. Ale jak już zwróciłem uwagę, Frans Timmermans jest przedstawicielem generacji polityków ery schyłkowej, przedstawicielem polityków odchodzących do lamusa. Na ich miejsce wchodzą nowi. Jest nowa kompozycja Komisji Europejskiej, dużo bardziej zrównoważona i powiązana. Pani von der Leyen kończy z systemem feudalnym. Kończy się z systemem księstw, w których komisarze głównie bronią granic własnych kompetencji. Teraz będzie to niemożliwe, ponieważ kompetencje nakładają się na siebie i są wymuszone powiązania. Kilku komisarzy zajmują się rzeczami bardzo do siebie zbliżonymi. A więc będą musieli kooperować ze sobą. Z  jednej strony jest decentralizacja decyzji, a z drugiej strony konsolidacja. Te dwa pojęcia nie są wcale sprzeczne ze sobą. Decentralizacja następuje w tym sensie, że decyzje będą bardziej rozproszone, a konsolidacja, że komisarze włącznie z wiceprzewodniczącymi komisji będą zmuszeni do ciągłej współpracy ze sobą. Już nie będzie takiego udzielnego księcia jak Frans Timmermans. Zmiana na czele Komisji Europejskiej jest bardzo znacząca. Jean-Claude Juncker nie miał już siły panować nad Komisją. Właściwie oddał władzę i była wolna amerykanka. Każdy robił co chciał. On w zasadzie nie angażował się. Nie miał już witalnych sił na prowadzenie Komisji. A to bardzo ciężka praca. Wydaje się, że pani przewodnicząca Komisji jest pełna energii i optymizmu, chociaż jej wstępne zapowiedzi, ta preambuła do konkretnych decyzji była bardzo romantyczna i idealistyczna. Była niemiecka w sensie idealizmu, że wszyscy będziemy się wspierać i jest jedna ideologia europejska. A może to w praktyce wyglądać zupełnie inaczej. Ale optymistyczne jest to, że spora część kompetencji, nie chodzi o stanowiska, powędrowała w naszą stronę Europy.

Na przykład?

Kwestia transportu została skierowana do Rumunii. A my i Rumunii w kwestii transportu kołowego i samochodowego mamy wspólne interesy.

Ursula von der Leyen przedstawiła proponowany skład nowej Komisji Europejskiej. Na liście znalazł się Januszowi Wojciechowski, któremu przypadła teka komisarza ds. Rolnictwa. Jak pan ocenia jego szanse?

Nikt chyba nie będzie chciał skandalu i pan Janusz Wojciechowski zostanie komisarzem do spraw rolnictwa. Sądzę, że nic nieoczekiwanego się nie powinno zdarzyć. Oczywiście będzie podszczypywanie. Będą agresywne pytania. W obecnym Parlamencie Europejskim zasiada tyle samo świrów, co w każdym innym parlamencie krajowym. To normalny rozkład.

 

PODZIEL SIĘ