Czarnek: Zawieszenie prof. Nalaskowskiego jest efektem totalnej nietolerancji ze strony lewicy i środowisk LGBT

flaga_homo_lgbt_gay-400x0.jpeg

Zawieszenie pana profesora Nalaskowskiego jest efektem totalnej nietolerancji ze strony lewicy, środowisk lewackich, środowisk LGBT i neomarksizmu, który przesiąknął do umysłów włodarzy wielu uniwersytetów w Polsce

— mówi portalowi wPolityce.pl Przemysław Czarnek, wykładowca akademicki, wojewoda lubelski, kandydat PiS do Sejmu.

 

Czytał pan felieton prof. Aleksandra Nalaskowskiego zatytułowany „Wędrowni gwałciciele”? Za ten artykuł naukowiec został zawieszony przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika na trzy miesiące w wykonywaniu obowiązków nauczyciela akademickiego.

Przemysław Czarnek: Tak.

Co pan o nim sądzi?

Specyficzny język, którego bym nie użył. Ale nie ma tam śladu, żeby tekst był wymierzony w kogokolwiek. Jest wymierzony w ideologię. Naukowiec ma prawo do pisania takich tekstów.

A jeżeli, jak się okazało, nie ma prawa?

Jeżeli naukowiec nie ma prawa do swobodnego wyrażania poglądów, mamy do czynienia z totalitaryzmem na uczelni. Pojawia się pytanie, dlaczego naukowiec innego uniwersytetu startujący z list Lewicy, który nazywa przysięgi Wojsk Obrony Terytorialnej nekrofilnymi rytuałami też nie ma postępowania dyscyplinarnego ani nie jest zawieszony w obowiązkach? Zawieszenie pana profesora Nalaskowskiego jest efektem totalnej nietolerancji ze strony lewicy, środowisk lewackich, środowisk LGBT i neomarksizmu, który przesiąknął do umysłów włodarzy wielu uniwersytetów w Polsce. To łamanie wolności słowa i wolności nauki. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Nie ma to też nic wspólnego z demokracją ani z praworządnością.

Czym będą skutkować takie działania uczelni wobec naukowców w przyszłości? Czy to zniszczy wolność debaty w Polsce?

To nie pierwszy przypadek, kiedy toczy się postępowania wobec naukowców, którzy sprzeciwiają się nie człowiekowi tylko ideologii. To  zwycięstwo komunistów i neomarksistów inspirujących się m.in. naukami włoskiego komunisty Gramsciego. On stwierdził, że należy przeniknąć na uniwersytety i do szkół, bo wtedy rewolucja marksistowska zwycięży bez konieczności użycia przemocy. I chyba to teraz obserwujemy, skoro za felieton, w którym nie ma słowa wymierzonego w człowieka, tylko krytyka ideologii zawiesza się na trzy miesiące naukowca. To gwałcenie wolności słowa i wolności nauki oraz działanie charakterystyczne dla ustrojów totalitarnych.

Czy jest sposób, żeby to zatrzymać?

Można to zrobić wyłącznie sprzeciwiając się jawnie i oficjalnie neomarksizmowi, który przesiąka do polskich szkół i do polskich uniwersytetów. Dlatego trzeba o tym mówić głośno i nie chować głowy w piasek.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ