Dramatyczna opowieść Miriam Shaded: James chciał mnie szantażować. Bałam się, że obleje mnie kwasem

mirian piekna.jpg

Bałam się, że wyleje na mnie kwas. On był nieobliczalny

– mówiła Miriam Shaded na antenie telewizji wPolsce.pl.

Szefowa fundacji Estera była gościem Aleksandra Majewskiego w programie „Gorące Pytania” na antenie telewizji wPolsce.pl. Shaded zdecydowała się opowiedzieć o piekle, które urządził jej były partner, James W.

 

James stanowił zagrożenie dla mnie i dla innych dziewczyn. Chciałam pomagać kobietom, które znalazły się w tego typu sytuacjach. Wskazać różne drogi postępowania, co robić w tego typu sytuacjach. Ok. 800 tysięcy osób dostarcza przemocy rocznie. Ok. 500 kobiet z tego powodu ginie

– powiedziała Shaded.

Dramatyczna sytuacja osobista zmusiła Miriam Shaded do ograniczenia działalności publicznej.

Mój partner niszczył moje sprzęty, laptopy, komórki, pracę. Kobiety w tego typu sytuacjach przestają być aktywne. Muszą się chronić przed partnerem. Często ta przemoc związana jest z zamęczaniem, by nie miała na głowie nic oprócz partnera

– mówiła.

Mam nadzieję, że teraz będę mogła lepiej pomagać innym. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy w jak trudnej sytuacji znajdują się kobiety. Nie jest łatwo odejść od takiego mężczyzny. (…) Przemoc zaczyna się wtedy, gdy kobieta jest już zaangażowana. Wtedy, gdy partner czuje się bezpiecznie, by zacząć wymuszać na partnerce pewne zachowania

– dodała.

Shaded mówiła o tym, w jaki sposób była traktowana przez byłego partnera i jakie emocje jej towarzyszyły.

Zauważyłam to po kilku miesiącach relacji, gdy była ona głębsza. Planowaliśmy ślub, dzieci. Wszystko szło dobrze. Myślałam, że to najlepsza rzecz, która spotkała mnie w życiu. A potem zaczęły się zdrady, zaczął się starać mnie kontrolować, bym nie odeszła i nic nie mogła zrobić. Zaczął nagrywać materiały, by mnie szantażować. Bałam się, że opublikuje upokarzające materiały, które nagrał, gdy mnie odurzył. Bałam się, że wyleje na mnie kwas. On był nieobliczalny

– stwierdziła.

Zwracała uwagę na to, jak ważną sprawą jest reakcja otoczenia.

Takiego mężczyznę trzeba przyłapać na gorącym uczynku. Jest to możliwe np., gdy sąsiedzi wezwą policję. (…) gdyby nie został przyłapany na gorącym uczynku, to mógłby kobietę udobruchać, przetrzymywać w mieszkaniu. W tego typu sytuacji najważniejsze jest przełamywanie barier przez osobę poszkodowaną w momencie zdarzenia

– powiedziała Miriam Shaded.

Śledził mnie w mieście, łapał przed wejściem do domu, wyczekiwał wiele godzin pod klatką. Polecam, by sąsiedzi zawsze w takiej sytuacji dzwonili. Mogą to zrobić anonimowo, a policja ma wtedy narzędzia, może zatrzymać takiego delikwenta

– dodała.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ