Andrzej Jaroch: Lekcja 17 Września – w 80. rocznicę

W tych dniach obchodzimy kolejną, osiemdziesiątą już, rocznicę najazdu Armii Czerwonej na Polskę. Była to niczym niesprowokowana napaść, dokonana w pełnym porozumieniu z hitlerowskimi Niemcami. Nie byłoby agresji 17 września 1939 roku, gdyby nie agresja 1 września, nie byłoby też 1 września, gdyby Hitler nie miał gwarancji, że jego wspólnik Stalin uderzy na Polskę. Obie daty są nierozerwalnie ze sobą związane – razem stanowiąc początek II wojny światowej. Polska uznana przez obu wrogów za „bękarta traktatu wersalskiego” stawiła im heroiczny opór, który nie zakończył się wraz z kapitulacją polskiej armii, ale trwał w różnych formach nadal, także po 1945 roku, kiedy sowieccy „wyzwoliciele” chcieli dokończyć to, co rozpoczęli 17 września.

Wspominamy w tych dniach bohaterską walkę oddziałów Korpusu Pogranicza ze stanic od Dźwiny po Dniestr, ich wspaniałego dowódcę generała Wilhelma Orlika-Rückemanna. Te nieliczne bataliony stawiły opór wielokrotnie liczebniejszej armii sowieckiej. Trwałe miejsce w historii oręża polskiego ma obrona Grodna, kilkadziesiąt bitew i potyczek – pod Szackiem, pod Wytycznem, pod Kodziowcami i w wielu innych miejscach. Polscy żołnierze broniący wschodnich rubieży Rzeczypospolitej nie poddali się bez walki. Historycy szacują , że zginęło 2000 żołnierzy sowieckich a 5000 zostało rannych, nasze oddziały zniszczyły 100 czołgów i samochodów pancernych wroga. To piękna karta w dziejach oręża polskiego, ale i karta tragiczna, bo obrońców Kresów i zwycięzców w wojnie 1920 r. dosięgła w niewoli krwawa zemsta bolszewików dokonana w Katyniu, Charkowie, Twerze i tylu wciąż nieznanych miejscach. Tak jak w wielu polskich rodzinach z najwyższą czcią wspominam i modlę się w tym dniu za najbliższych z pokolenia moich dziadków: kpt. Franciszka Głowacza -zamordowanego w lwowskich Brygidkach i por. Kazimierza Bobolskiego – (brak informacji- prawdopodobnie „lista białoruska”); stryjów zamordowanych w Charkowie : kpt. Macieja Jarocha (dr. med.- dowódcę szpitala polowego armii Kraków i por. żandarmerii wojskowej Piotra Jarocha, którzy w tamtych dniach pozostali wierni Polsce do końca.

Na szczęście dla Polski i dla całego świata, oparty na kłamstwie i przemocy system polityczno-ideologiczny , którego dziełem była ta podła zemsta, rozpadł się w proch i pył i znalazł swoje zasłużone miejsce na śmietniku historii. Możemy z tego czerpać nadzieję, że podobny los spotka jego sukcesorów, którzy fałszują historię, wychwalają pakt Ribbentrop-Mołotow (czyli pakt Hitler-Stalin), wraz z jego tajnym protokołem, jako posunięcie usprawiedliwione i dalekowzroczne, całkowicie przekręcają jego prawdziwy polityczny sens, pomijają milczeniem lub bagatelizują jego tragiczne konsekwencje. Ba, ci propagatorzy stalinowskiej wersji historii, oskarżają Polskę, że to ona była „zagrożeniem dla ZSRR” ! Zapewne takim samym „zagrożeniem” dla ZSRR były Finlandia, Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia, które w 1940 roku padły ofiarą agresywnego sowieckiego ekspansjonizmu. A już szczególne „zagrożenie” stanowić musiała maleńka Tannu Tuwa, którą Sowiety anektowały w 1944 roku.

17 września wraz z agresją ZSRR na Polskę rozpoczęła się dla naszych rodaków na , przyłączonych do Związku Sowieckiego, Kresach, gehenna znaczona mordami, wywózkami, deportacjami, czystkami etnicznymi, wypędzeniem, łagrami i niewolniczą pracą. Jechali na wschód podążając tragicznym szlakiem rodaków zsyłanych na „nieludzką ziemię” Sybiru w XIX stuleciu. Wszyscy, którzy przeszli przez tę dwudziestowieczną katorgę syberyjską, wszyscy, którym udało się wydostać z otchłani „innego świata”, zostali tym na zawsze naznaczeni. Niezależnie od tego, czy żyli i nadal żyją w kraju czy na innych kontynentach, tworzą Kresowiacy i Sybiracy, polscy wygnańcy, zesłańcy, łagiernicy, więźniowie – wspólnotę ocaleńców. Wspólnotę, która w okresie komunizmu, kiedy usiłowano wymazać z pamięci zbiorowej agresję sowiecką i jej skutki dla naszego narodu, ocaliła dla nas osobistą i historyczną prawdę o tamtym okrutnym czasie, który rozpoczął się 17 września 1939 roku.

Nie byłoby rzeczą dobrą, gdybyśmy jedynie wspominali przeszłość i na tym poprzestawali; gdybyśmy obchodzili uroczyście rocznice, ale zapominali o teraźniejszości i przyszłości naszej Ojczyzny. Lekcja 17 Września (podobnie jak lekcja 1 Września) jest dla nas jasna: po pierwsze nigdy nie wolno nam dopuścić do tego, żeby za naszymi plecami, ponad naszymi głowami decydowano o sprawach, dotyczących naszych najbardziej żywotnych interesów. Po drugie, bez silnego państwa będziemy jedynie przedmiotem, a nie podmiotem polityki międzynarodowej. I po trzecie Polsce potrzebna jest mądra polityka sojuszy, abyśmy już nigdy nie byli, tak jak tamtej tragicznej jesieni, zdradzeni i osamotnieni.

PODZIEL SIĘ