Seksafera podkarpacka pod ochroną rządu PO-PSL? Informacje o procederze pojawiły się już w 2012 r. W tle ukraińskie służby specjalne

fot: youtube.com

Kto naprawdę stał za podkarpacką seksaferą i dlaczego chroniono jej głównych bohaterów? Z informacji uzyskanych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że pierwsze informacje o procederze pojawiły się już w 2011 i 2012 roku. Dopiero jednak po reformie prokuratury w 2016 roku, gang sutenerów został rozbity.

 

Jak donosi redakcja, w sprawie pojawia się też niepokojący wątek dotyczący operacyjnej gry ukraińskich służb wokół agencji towarzyskich prowadzonych przez braci R.

W listopadzie 2011 r. zawiadomienie o „szpiegostwie przeciwko Polsce” złożył do polskiej prokuratury adwokat Jewgienija i Aleksieja R. Bracia twierdzą w nim, że od 2007 r. SBU – czyli Służba Bezpieczeństwa Ukrainy – szukała informacji o klienteli prowadzonych przez nich w Polsce agencji towarzyskich. Ukraińskie służby – według ich relacji – interesowały się „politykami i biznesmenami”, poszukiwały materiałów w postaci „CD-ROM-ów i pendrive’ów”. „Oni (czyli SBU – red.) pytali, jaką działalność prowadzimy, ile mamy klubów, kogo zatrudniamy, jakie mamy powiązania biznesowe i polityczne. Pytali, jacy konkretni politycy i biznesmeni bywają w naszych lokalach” – zeznawał już po złożeniu zawiadomienia Jewgienij R. w krakowskiej ABW.

– czytamy w „Rzeczpospolitej”.

„Rzeczpospolita pisze też, że śp. Dawid Kostecki ujawnił układ sutenerów z policjantami CBŚ na Podkarpaciu. Stało się to już w 2012 roku, gdy Polską rządziła koalicja PO – PSL. Dlaczego już wtedy nie rozbito grupy, która mogła mieć dostęp do rzekomych nagrań z agencji towarzyskich?

 

Prokuratura Krajowa, jak przypomina redakcja, wydała w sprawie oświadczenie, z którego wynika, że żadnych nagrań nie ustalono i nie zabezpieczono. Z kolei z informacji portalu wPolityce.pl wynika, że nie posiadał ich również Wojciech J. – były funkcjonariusz CBA, który prowadził ze swoimi kolegami z Biura grę operacyjną. Portal wPolityce.pl ujawnił, że były agent twierdził, iż klientami domów publicznych na Podkarpaciu byli także politycy PO. A może i polskie służby specjalne korzystały z usług braci R. – Ukraińców z siecią domów publicznych? Czy tu kryje się prawdziwy powód ich bezkarności w 2012 roku?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ