Kulisy sprawy polskiego dżihadysty! Wkrótce odpowie za przygotowania do zamachu w Polsce

Sprawa Dawida Ł., skazanego na rok w zawieszeniu przez Sąd Okręgowy w Łodzi, za udział w działającej na terenie Syrii zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, jest często bagatelizowana przez część mediów i polityków. Tymczasem nowe ustalenia służb oraz prokuratury wskazują, że ten niepozorny 27 – latek to groźny przestępca, który mógł przygotowywać się do zamachu terrorystycznego na terenie Polski. Za to już wkrótce ma odpowiedzieć w kolejnym procesie. Kim naprawdę jest Dawid Ł. i kto go wprowadził w świat ISIS?

 

 

Sprawa Dawida Ł. zaczyna się w czerwcu 2015 roku, u schyłku rządów koalicji PO – PSL, której politycy chcieli za wszelką cenę, przed wyborami do Sejmu, sprowadzić do Polski 7 tysięcy uchodźców. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wpada na ślad niebezpiecznego dżhadysty, z pochodzenia Polaka, który po wyjeździe do Norwegii nawiązuje kontakty ze skrajnymi grupami islamskimi. Mowa o  Jakubie J., który po wyjeździe do Norwegii nawiązał kontakty z członkami działającej tam, salafistycznej organizacji Profetens Ummah. To właśnie znajomość z Jakubem J. sprowadzi na głowę Dawida Ł. prawdziwe kłopoty.

W czerwcu 2013 roku Jakub J. wyjeżdża do Syrii. W jakim celu? Łatwo się domyślić. Przyłącza się do jednej z islamskich grup walczących z armią syryjską. Należy dodać, iż w momencie ogłoszenia 29.06.2014 roku przez Amira Abu Bakr al-Baghdadi powstania na ziemiach należących do Syrii i Iraku kalifatu – Państwa Islamskiego Iraku i Syrii (ISIS), Jakub J. czynnie zaangażował się w działania tej organizacji terrorystycznej, ale nie tylko. Rozpoczyna intensywny werbunek wśród swoich bliższych i dalszych znajomych. Jedną z takich osób jest Małgorzata B., konwertytka Jakub J. proponuje jej nawet małżeństwo. Ta jednak ma inne wybranka. To właśnie Dawid Ł., prywatnie bliski znajomy Jakuba J.

Dawid Ł. od wielu lat mieszkał w Norwegii z najbliższą rodziną. Od 2013 roku wymieniony angażował się w życie religijne muzułmanów przebywających aktualnie na terenie Norwegii. Należy zaznaczyć, iż Dawid Ł. również wyjechał do Syrii w połowie marca 2014 roku, gdzie przyłączył się do jednej z lokalnych milicji działającej w okolicach miasta Aleppo. Nie udało się natomiast jednoznacznie potwierdzić, iż bezpośrednio brał ona udział w działaniach bojowych.

– przyznaje nam osoba dobrze zorientowana w śledztwie.

Dawid Ł. i jego wybranka wracają z Syrii do Norwegii w kwietniu 2015 i niemal od  razu trafiają w ręce norweskich służb antyterrorystycznych (PST). Po przesłuchaniu zostali jednak zwolnieni, ale wobec Dawida Ł. norwescy prokuratorzy wszczęli postępowanie przygotowawcze i przedstawili mu zarzut członkostwa w organizacji o charakterze terrorystycznym – Państwo Islamskie. Zarzut jest mocny, ale dowody niezwykle słabe. Norwegia nie chce już gościć Dawida Ł. i Małgorzaty B. na swoim terytorium. Do akcji wkraczają służby emigracyjne, które deportują parę do Polski. Dawid Ł. ostatecznie trafił do kraju w listopadzie 2015 r. i niezwłocznie został zatrzymany przez ABW oraz postawiono mu zarzut udziału w zorganizowanym związku o charakterze zbrojnym mającym na celu popełnianie przestępstw o charakterze terrorystycznym. Dowody są mocne. Sąd decyduje się na zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania.

Norweskie i Polskie służby działają wspólnie, by dostarczyć śledczym nowych informacji o Dawidzie Ł. Te są przerażajace.

Z materiału dowodowego jasno wynikało, iż Dawid Ł. po przyjeździe do Syrii związał się z lokalną milicją zbrojną operującą w okolicach Aleppo pn. Islamski Świt Syrii, która współpracowała z organizacją terrorystyczną Front An-Nusra. Poza tym odbył na terenie Syrii trening strzelecki, gromadził liczne materiały propagandowe tzw. Państwa Islamskiego, w tym nagrania drastycznych egzekucji jeńców i zamachów samobójczych realizowanych przez członków tej organizacji terrorystycznej, a także przemówienia lidera tego ugrupowania nawołujące od walki z niewiernymi.

– mówi rozmówca portalu wPolityce.pl. któremu zależy na zachowaniu anonimowości.

 

Na jaw wychodzą kolejne fakty i osoby powiązane z islamską siatką. Do kręgu znajomych Dawida Ł. należy również kolejny silnie zindoktrynowany konwertyta, w pełni identyfikujący się z ideologią ISIS – Damian Kamoda, który od maja 2014 roku przebywa na terenie Syrii. Wymieniony jako członek oddziałów bojowych ISIS najprawdopodobniej brał regularny udział w działaniach zbrojnych. Damian Kamoda obecnie jest poszukiwany listem gończym. Z posiadanych przez ABW informacji wynikało także, iż zamiar wyjazdu do Syrii sygnalizował też Marcin C., który szczegółowo konsultował z Jakubem J. wszelkie aspekty swojej podróży. Marcin C. utrzymywał też kontaktach z Dawidem Ł. Miał on pełną świadomość tego, co robią zarówno Jakub J., jak i Dawid Ł. Wśród znajomych Marcina C. był Karim Labidi, który dzięki pomocy Jakuba J. wyjechał na tereny zajmowane przez ISIS. Obecnie jest on poszukiwany w związku z zarzutem przynależności do tejże organizacji terrorystycznej.

Dawid Ł. był zdeterminowany, by nadal prowadzić swoją działalność – dużo poważniejszą i brutalniejszą niż dotychczas. Mimo poważnych kłopotów z prawem, zarzutami prokuratorskimi i złą sławą z Norwegii, polski dżihadysta mógł planować zamach terrorystyczny na terenie Polski. Służby nie próżnowały. W lutym tego roku Dawid Ł. zostaje ponownie zatrzymany.

Realizując swoje ustawowe obowiązki Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zidentyfikowała obywatela RP Dawida Ł., jako osobę zaangażowaną w planowanie przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. W związku z ustaleniami ABW zatrzymała 12 lutego 2019 roku Ł. na terenie Radomia.

– informował w marcu Stanisław Żaryn, Rzecznik Prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych.

Agenci zebrali wtedy spory materiał dowodowy, który bardzo uprawdopodobnił zarzuty przedstawione Dawidowi Ł. Wiadomo, że zbierał informacje, gromadził fundusze i drobiazgowo doprecyzowywał swój groźny plan. Sąd zgodził się na 3  – miesięczny areszt dla Dawida Ł. Śledztwo wciąż trwa.

Sam fakt niedawnego skazania Dawida Ł. nie kończy więc sprawy polskiego dżihadysty. Jego ponowny proces może zakończyć się dużo gorzej niż wyrok sprzed dwóch dni.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ