Spot wyborczy Krzysztofa Czabańskiego z Jarosławem Kaczyńskim bije rekordy popularności [wideo]. “Tak sobie zwykle, jak to przyjaciele, rozmawiamy”

Kaczynski2.jpg

Już ponad 700 tysięcy osób obejrzało w internecie post (wpis) zawierający ten niezwykły spot wyborczy:

Zapytaliśmy autora, posła Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącego Rady Mediów Narodowej Krzysztofa Czabańskiego, dlaczego zdecydował się na taką właśnie formę promocji.

wPolityce.pl: wszyscy w kampanii robią fikołki, starają się, by było jak najszybciej, a pan usiadł z prezesem Jarosławem Kaczyńskim przy herbacie. Dlaczego?

KRZYSZTOF CZABAŃSKI: Pomysł wziął się z przyjaźni i z tego, że Jarosław Kaczyński uznał iż pomoże mi w kampanii. Była to w gruncie rzeczy jego inicjatywa. Była to spontaniczna rozmowa, nie planowana, nie napisana wcześniej – tak sobie często, jak to przyjaciele, rozmawiamy, a tym razem zrobiliśmy to przed kamerą. Myślę, że wiele osób przyjęło ten materiał z pewnym zaskoczeniem, bo nie każdy wie iż Jarosław Kaczyński to człowiek prywatnie tak sympatyczny, dowcipny, mający bystre oko. Umie zwłaszcza charakteryzować charaktery ludzi. W mojej ocenie mógłby być z tym swoim talentem obserwacyjnym świetnym pisarzem.

Nie jest to jednak rozmowa o niczym, ale o tak ważnej sprawie jak media publiczne. I pan mówi otwarcie: zmieniliśmy je i są lepsze. A przecież one są bardzo często krytykowane, także w tej kampanii. Ktoś mógłby zapytać: nie lepiej było wybrać inny temat?

Krytyka jest naturalna w demokracji, przecież mnie także nie wszystko się podoba. Tworzą je różni ludzie, są redaktorzy naczelni, szefowie programów, publicyści. W sumie jednak zmiana jest pozytywna i trudno żebym się od nich odcinał, skoro jestem twórcą tej zmiany. Media publiczne dobrze dziś służą interesom Polaków i Polski.

Konkurencja poszła w innym kierunku – Platforma wynajęła aktorów, by udawali nieszczęśliwą rodzinę. Jak pan to ocenia?

To jest jedna sprawa. Kłania się tutaj brak wiarygodności opozycji. W tym wspomnianym materiale widać pustkę programową opozycji. Nic tam nie jest prawdziwe, nawet rodzina ze spotu. Ale ja też nie wierzę w taką negatywną kampanię, to zawsze się obraca przeciw autorom.

Jaka jest stawka tej kampanii?

Stawką jest kształt cywilizacyjny Polski. Mówię o tym zresztą w tym spocie – nie chodzi tu już o różne rozumienie pluralizmu w mediach, demokracji, ale o to, czy te wartości w ogóle będą w naszym życiu obecne. Jak spojrzymy na spoty pani Jachiry, akceptowane przecież przez Platformę Obywatelską, to dostrzeżemy czysty nihilizm. To jest coś nie do przyjęcia w naszej cywilizacji. Można się spierać z innymi poglądami, ale jak dyskutować z nihilizmem? O co się spierać z ludźmi, którzy gotowi są podeptać wszelkie wartości?

Kto pana zdaniem wygra bitwę o mobilizację?

Ten, kto uniknie triumfalizmu. To główne zadanie naszego obozu – nie dać się uśpić, nie ulec złudzeniu, że już wszystko rozstrzygnięte. Jest tak, jak powtarza Jarosław Kaczyński: nikt nigdy nie wygrał wyborów sondażami, liczy się dzień głosowania. Każdy powinien o tym pamiętać.

Skandaliści i prowokatorzy zawsze byli w przestrzeni publicznej.

To prawda, ale zawsze na marginesie. Tutaj jest próba wprowadzenia ich do Sejmu. Tak jak wcześniej Palikota. To bardzo świadome działania.

Wróćmy jeszcze do spotu. Kończy się pytaniem Jarosława Kaczyńskiego, kto robił tę herbatę. Była niedobra?

Niestety tak. Nie była tym razem najlepsza, nie my ją robiliśmy. Zwykle pijemy smaczniejszą (śmiech).

źródło:wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ