9.7 C
Wrocław
Dorota Kania UJAWNIA: Aferę podkarpacką osądzi sędzia… Kosiniak . Zbieżność nazwisk nie...

Dorota Kania UJAWNIA: Aferę podkarpacką osądzi sędzia… Kosiniak . Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa!

sady.png
Część spraw związanych z tzw. aferą podkarpacką, w której zarzuty usłyszeli czołowi politycy i działacze PO i PSL z Podkarpacia, trafiło do tarnowskiego sądu. W jednej z nich, która należy do najważniejszych wątków afery, orzeka sędzia Mariusz Kosiniak, spokrewniony z szefem PSL-u Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, szefem Polskiego Stronnictwa Ludowego – dowiedziała się „Gazeta Polska”.

W programie Doroty Kani „Koniec systemu” na antenie Telewizji Republika do całej sprawy odniósł się Marek Suski, szef gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego.

Ta afera zaczęła się dużo wcześniej, ponieważ związki pana Burego i różne powiązania to są czasy jeszcze Agotechniki czyli jednej ze spółek powołanych jeszcze na mocy przepisów wydanych przez Jaruzelskiego. Tam swoją karierę zaczynali ludzie, którzy przez lata szli z Janem Burym. […] Mnie zawsze interesowała energetyka i Jan Bury odpowiadał właśnie za energetykę. Kozienice są w okręgu radomskim więc posiadałem wiele informacji o tym, co tam się działo. Dowiedziałem się m.in. o kolacji za pieniądze elektrowni za 16 tys. Złotych […]  Jan Bury pozwał mnie wówczas w trybie wyborczym. Po przedstawieniu wszelkich dowodów nawet sąd rzeszowski, który uważano za zaprzyjaźniony z tamtym środowiskiem przyznał mi rację.
– tłumaczy Marek Suski.

Szef gabinetu premiera zwraca uwagę na szczególną rolę regionu i lokalnych struktur ludowców w kontekście afery podkarpackiej.

Jeśli chodzi o Podkarpacie to jest ono matką afer PSL, bo tam różne macki sięgają do Katowic, elektrowni w Kozienicach itd. Jan Bury był szefem klubu PSL – wtedy Kosiniak-Kamysz bronił go, mówił, że wierzy, że Bury się obroni. […] Myślę, że to wynikało z kilku czynników. Poczucie bezkarności to brak pewnych zasad. Człowiek, który wie, że nie złapią go, ale jest przyzwoity – nie popełnia takich czynów. Oni wychodzili z zasady, że skoro mają w garści służby, media, sądy, to hulaj dusza piekła nie ma. Pijaństwo, wyłudzenia, przekupstwo to była treść niektórych polityków, bo ja nie twierdze, że wszyscy w PSL czy w PO są właśnie tacy.
– mówił Marek Suski.

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

PODZIEL SIĘ