UJAWNIAMY. Kulisy “bohaterskiej” akcji Biedronia”! To ojciec zajął się dzieckiem po kolizji, a nie polityk “Wiosny”. Polityk jedynie użyczył ofiarom swój samochód

Biedroń.jpg
fot. youtube.com

Historia o „bohaterskim” Robercie Biedroniu zaczyna się sypać. Portal wPolityce.pl ustalił, że kolizja, do której doszło pod Warszawą miała zupełnie inny przebieg niż w internetowych relacjach. 2 – letnim chłopcem, któremu miał rzekomo udzielić pomocy Robert Biedroń, zajął się w rzeczywistości ojciec, a nie lider Wiosny. To ojciec chłopca wyciągną dziecko z samochody i rozpoczął akcję gaśniczą, a nie Robert Biedroń. Polityk brał udział tylko w dogaszaniu pożaru auta, a ojciec wraz z chłopcem skorzystali jedynie z samochodu Biedronia, by tam poczekać na koniec strażackiej akcji.

Poszkodowanego kierowcę wraz ze swoim dwuletnim synem wydostał z płonącego samochodu i jak prawdziwy strażak ruszył na płonący samochód z gaśnicą.Trzeba pochwalić postawę tego Pana, który przed przyjazdem straży pożarnej udzielił pomocy osobom poszkodowanym.

– napisali na  facebooku strażacy z OSP w Regucie.

Jak było w rzeczywistości? Z naszych informacji, potwierdzonych w KSP wynika, że sprawcą kolizji był policjant, który jechał samochodem wraz z 2 – letnim synkiem. To on wyciągnął dziecko z samochodu i rozpoczął akcję gaśniczą. Chłopcem zajmowała się w tym czasie kobieta – świadek wypadku. Następnie ojciec zajął się chłopcem. Jaki jest więc udział Roberta Biedronia? Ustaliliśmy, że polityk użyczył swojego samochodu, by policjant wraz z synem nie czekali na transport marznąć. Biedroń miał też użyć gaśnicy, ale nasi rozmówcy informują, że akcja gaśnicza była w tym czasie właściwie zakończona.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ