Ciekawa analiza. Miller: Jeżeli popatrzymy na liczby, to tylko PiS uzyskał wzrost punktów procentowych i głosów

Wszystko wskazuje na to, że PiS wygrał i będzie miał bezpieczną większość w parlamencie – komentował wyniki Leszek Miller w Poranku Powyborczym TOK FM.

Królową w parlamencie jest arytmetyka. Można mieć rację, ale jak się nie ma większości, to ta racja pozostaje tylko na papierze

— ocenił były premier.

Ci, którzy rozbili i Koalicję Europejską, mogą dzisiaj popatrzeć w lustro i zastanowić się nad słusznością tej decyzji

— podkreślił.

Dodał, że jest zadowolony z powrotu Lewicy do Sejmu po czterech latach nieobecności.

Ocenił, że partii rządzącej nie będzie łatwo w przyszłym Sejmie.

Mają konkurenta z prawej strony, jeśli do Sejmu wejdzie Konfederacja. I mają Lewicę, która nie jest zagrożeniem w mandatach, ale to jest bardzo duży ładunek intelektualny i doświadczenia parlamentarnego

— stwierdził.

Mam na myśli wybory programowe PiS. Partia będzie musiała decydować, co z tego, co oferowała w kampanii wyborczej, będzie praktyką rządzenia. Z czego zrezygnują, a co będą preferować

— dodał.

 

Były premier mówił, że ma „dziwne wrażenie, że pod koniec kadencji Jarosław Kaczyński zostanie premierem”.

Z powodów prestiżowych, historycznych. To byłoby dobre rozwiązanie, bo ja jestem zwolennikiem tego, że po wyborach szef ugrupowania zwycięskiego zostaje szefem rady ministrów

— wyjaśniał powody ewentualnej decyzji prezesa PiS gość TOK FM.

Leszek Miller skorzystał też z okazji, żeby postraszyć PiSem.

Nie mam wątpliwości, że wezmą się za sądy. Tak samo jak wezmą się za dziennikarzy. Wezmą się za prokuratorów i sędziów

— przekonywał.

Leszek Miller komentował również wyniki wyborcze w Radiu ZET.

Nie cieszę się. Zwycięstwo PiS wydaje się być przytłaczające

— ocenił cząstkowe wyniki wyborów europoseł w programie „Gość Radia ZET” i przekonywał, że wynik ośmieli PiS do realizowania „straszliwie niebezpiecznych” zapowiedzi.

Wojna postu z karnawałem nabierze nowego wydźwięku. Wygrał karnawał obietnic na wyrost i podarunków na koszt obdarowanych. Coś za coś. Post będzie stał za drzwiami i będzie czekał na okazję, żeby się pojawić

— straszył były premier.

Wynik jest to sukces i Czarzastego, i Zandberga i Biedronia. Natomiast to jest wynik porównywalny z tym, co było 4 lata temu

— ocenił powrót Lewicy do Sejmu.

Odniósł się również do wysokiej frekwencji w niedzielnych wyborach parlamentarnych.

(…) wysoka frekwencja sprzyja PiS-owi. I mitem były założenia, że im więcej ludzi pójdzie do urn, to PiS będzie miał mniej. Odwrotnie – ma więcej

— ocenił.

(…) rozpad koalicji Europejskiej dał samodzielną większość PiS-owi

— analizował cząstkowe wyniki wyborcze.

Natomiast jeżeli popatrzymy jeszcze raz na liczby, to właściwie rzecz biorąc, tylko PiS uzyskał przyrost i punktów procentowych, i głosów, dlatego że Koalicja Obywatelska cztery lata temu to była Nowoczesna i PO. Oni razem dostali wtedy więcej. PSL plus Kukiz to cztery lata temu było więcej niż teraz, a Lewica to jest mniej więcej ten sam poziom

— kontynuował swoją wypowiedź w Radiu ZET.

Bardzo dobry wynik dla PiS ocenił cytatem z Karola Marksa.

Tutaj mogę się posiłkować tezą staruszka Marksa, który mówił, że byt określa świadomość. Więc ponieważ byt się poprawił wielu ludziom dzięki rozmaitym transferom socjalnym, no to i świadomość jest taka, że ci, którzy dają, zasługują na poparcie

— stwierdził Miller.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ