Tomasz Zimoch miłośnik porzuconych piesków? Blisko jedna czwarta posłów Koalicji Obywatelskiej to przyszli rozbijacze Sejmu

Przecieram oczy ze zdumienia. Po raz drugi czytam listę posłów Koalicji Obywatelskiej. Ależ tak. Moje przeczucia się potwierdzają. Blisko jedna czwarta posłów tej partii to przyszli rozbijacze Sejmu. Pełne trzy dziesiątki tanich fajterów, bez zawodowego przygotowania. Każda z tych dziesiątek, dowolnie skompletowana, jest w stanie w ciągu kilku godzin rozwalić sesję ONZ, a cóż dopiero polski Sejm podatny na awantury.
Reklama

Kłótnia, krzyki, agresja, to jedyne im znane środki prowadzenia sporów politycznych. Z prawdziwą polityką nie ma to wiele wspólnego. Niemniej oni sami uważają, że każde przez nich wypowiedziane zdanie odciska się głęboko na polskiej polityce. A oni są jej solą.

Wśród tej trzydziestki jest kilka gwiazd, które gotowe są łamać wszelkie reguły debaty. Nie interesuje ich meritum sporu. Nie mają żadnych pomysłów. Nie próbują nawiązać dialogu z przeciwnikami politycznymi. Interesuje ich tylko prezentacja przygotowanych wcześniej jadowitych uwag, które mają zdemaskować ukryte, najgorsze intencje projektodawców, będących u władzy. I tak, kiedy rząd przedstawi propozycje rozszerzenia uprawnień policyjnych, mających istotny wpływ na skuteczniejszą walkę z terroryzmem, ktoś z tej trzydziestki będzie się rwał do wygłoszenia krzykliwej filipiki, oskarżającej władzę o zwiększenie inwigilacji zwykłych obywateli, ograniczanie ich swobód oraz łamanie praworządności.

Kandydatką numer jeden w takiej sprawie będzie Kamila Gasiuk-Pihowicz, zaś w pierwszej rezerwie gotowy do wejścia na mównicę „demokrata nad demokraty”, Bartosz Sienkiewicz. Znany z rozmowy w restauracji „Sowa&Przyjaciele” z Markiem Belką. Jednocześnie jeden z najlepszych w kraju pirotechników od gaszenia podpalonych budek przy ambasadach państw zza naszej wschodniej granicy.

Dla kilku innych posłanek z tej listy, jak Joanny Scheuring-Wielgus, Katarzyny Lubnauer, Agnieszki Pomaskiej, Kingi Gajewskiej czy Joanny Kluzik-Rostkowskiej, żeby wymienić przykładowo kilka, podobnie jak dla Kamili Gasiuk-Pihowicz, Sejm jest jedynym miejscem, w którym znajdują namiastkę uczestniczenia w życiu publicznym. A ponieważ ignorancja nie jest dla nich żadną przeszkodą w zabieraniu publicznie głosu, od czasu do czasu jesteśmy świadkami ich kompromitacji.

Z dużym prawdopodobieństwem czeka nas premiera wystąpienia (czy może lepiej powiedzieć występu!), nowego nabytku Koalicji Obywatelskiej, Klaudii Jachiry. Czy będzie wzmocnieniem nurtu rozbijackiego poważnej debaty parlamentarnej? Skłaniam się do pozytywnej odpowiedzi.

Gdyby jednak Klaudia Jachira zawiodła oczekiwania swoich mocodawców z Platformy, zostaje Koalicji grupa szturmowa posłów zaprawionych w prowokowaniu scysji, we wszczynaniu awantur, mnożeniu zapór w procedowaniu ustaw, bojkocie obrad czy wreszcie próbach sparaliżowania normalnego toku pracy Sejmu. Interesującą zapowiedzią są świeże nabytki Platformy. Swojego talentu w tym kierunku i entuzjazmu nie potrafi ukryć Tomasz Zimoch, były sprawozdawca sportowy. Jemu też wróżę piękną karierę w stylu Joanny Scheuring-Wielgus. Pani Hanna Zdanowska jego łódzka patronka polityczna nie będzie musiała za niego się wstydzić. Mam nadzieję, że nie też będzie zazdrosna, jeśli na tym polu dojdzie do zbliżenia z posłanką z ziemi toruńskiej.

Może nawet któregoś dnia wspólnie odwiedzą w schronisku dwa ukochane pieski pani poseł, oddane tam przez nią z troski o zapewnienie im lepszego losu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ