Gersdorf znów donosi na Polskę! „Doświadczamy życia w ustroju autorytaryzmu wyborczego. Za fasadą wyborów kryje się dyktat partii”

Szokujące szczegóły wykładu prof. Małgorzaty Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego, która przy okazji wizyty w Oslo zaatakowała nie tylko reformę sądownictwa, ale podważyła nawet kwestię wyborów parlamentarnych, sugerując, że w Polsce panuje ustrój „autorytaryzmu wyborczego”. Czy na tym ma polegać apolityczność i niezawisłość I Prezes Sądu Najwyższego – instytucji, która decyduje o ważności i legalności wyborów parlamentarnych?

Reklama

 

Prof. Małgorzata Gersodrf przyzwyczaiła nas już do swojej wizji reformy sądownictwa i smaian w SN, ale jej słowa wypowiedziane w Oslo, gdzie gościła na zaproszenie Norweskiego Stowarzyszenia Prawników, budzi grozę.

To, co Państwu opowiedziałam, stanowi zaledwie drobną cząstkę zagrożenia dla praworządności, które rozlewa się na polski system prawny i sądownictwo w ciągu ostatnich lat. Czy zatem Polska jest jeszcze państwem prawa? Czy praworządność jest naszym znakiem na równi z całym cywilizowanym światem zachodnim? W mojej ojczyźnie toczy się bezwzględna walka polityczna, i to nie takimi metodami, jakimi wolno ją toczyć w państwie demokratycznym. Brutalnie niszczony jest szacunek dla wszelkich instytucji państwowych. Czy można go będzie odbudować? I za jaką cenę.Doświadczamy już życia w ustroju, który można określić jako autorytaryzm wyborczy – za fasadą wolnych wyborów (których ważność jednak kontroluje nowa Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) kryje się dyktat jednej partii. Same wybory przekształcają się w plebiscyt poparcia dla rządu.**

– napisała w swoim referacie Małgorzata Gersdorf.

Według I Prezes Sądu Najwyższego, Polacy to ciemna masa, która daje się manipulować i nie rozumie rzekomej pułapki, w której znalazło się polskie społeczeństwo.

Część społeczeństwa nie rozumie tego mechanizmu, jakiejś części – choć na pewno nie większości – to nawet odpowiada. Niektórym zapewne miło jest popatrzeć na płonący stos, nawet jeśli ofiara nie zawiniła niczym oprócz posiadania własnych poglądów.

– napisała Gersdorf w referacie, którzy przeczytała w Oslo i wezwała norweskich prawników do walki w „polskiej” sprawie.

Ze swej strony bardzo gorąco proszę prawników norweskich: przypominajcie światu o sprawie polskiej, patrzcie na ręce polskim politykom i domagajcie się w imieniu całej wspólnoty międzynarodowej rzetelnego przestrzegania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zachęcajcie polskie władze do powrotu na ścieżkę zachodniej wspólnoty wartości. Inwestujcie w kontakty dwustronne z polskimi uczelniami i samorządami prawniczymi. (…) Polskie społeczeństwo nie zasłużyło na to, aby pozbawić je praw będących owocem zwycięstwa ruchu „Solidarności”.

– stwierdziła na zakończenie.

Gersdorf nie zapomniała też o reformie sądownictwa. Znów pojawiły się krzywdzące opinie, które mają znamiona politycznych. Oczywiście kreowała się na męczennicę walki o praworządność.

(…) większość rządowa wystąpienia takie jak moje traktuje oczywiście jako wypowiedzenie wojny i pretekst do najbardziej bezpardonowych ataków na tego, kto ośmieli się podjąć temat. Mimo wszystko spróbuję postawić zasadnicze pytanie: czy zastrzeżenia, które są kierowane pod adresem Polski, są uzasadnione? Zamiast odpowiedzieć na to pytanie wprost, zacznę od hipotetycznego przykładu. Wyobraźmy sobie, że w pobliskim kraju skandynawskim – nie w samej Norwegii – na fali resentymentów przeciwko zmasowanej imigracji władzę zdobywa partia, głosząca mieszankę haseł szowinistycznych i populistycznych, uzyskując bezwzględną większość miejsc w parlamencie. Niemal następnego dnia po wyborach ta partia – mając już wcześniej prezydenta z własnego obozu politycznego – sprzecznie z Konstytucją wymienia sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a także pracowników publicznego radia i telewizji na bezwzględnie posłusznych oraz uchwala nowe prawo o prokuraturze. Media przy współudziale przejętych przez władzę służb specjalnych oraz oskarżycieli publicznych, rozpętują za państwowe pieniądze kampanię PR przeciwko sędziom

– stwierdziła Gersdorf.

I Prezes SN zaatakowała też system sądownictwa dyscyplinarnego/

Dzisiaj w Polsce nie ma już niezależnego sądownictwa dyscyplinarnego. Jest Izba Dyscyplinarna przy Sądzie Najwyższym. Faktycznie nie jest ona częścią żadnej struktury organizacyjnej, bowiem ma własny budżet i kancelarię, mało tego – sama Izba ma prawo wglądu do wszystkich spraw dyscyplinarnych przed sądami niższymi i ich „ręcznego ustawiania”. Prezes Izby Dyscyplinarnej może praktycznie bez ograniczeń usuwać prezesów niższych sądów dyscyplinarnych w trakcie kadencji. Nie obowiązują go żadne reguły losowania lub przydziału spraw. Gwarancje w zakresie prawa do obrony obwinionego sędziego są na poziomie niższym niż w procesie o pospolite zabójstwo!

– stwierdziła wymieniając nieliczne postępowania wyjaśniające i dyscyplinarne w Polsce.

Prof. Małgorzata Gersdorf może sobie manipulować na temat sądownictwa i mało kto zwraca już na to większą uwagę. Gorzej jeśli zaczyna podważać legalny i demokratyczny wybór Polaków, w sytuacji, w której wciąż (niestety) stoi na czele sądu, badającego legalność owej elekcji. To zakrawa na działania polityczne, które nic nie usprawiedliwia!

źródło: Telewizja Republika

PODZIEL SIĘ