Ależ oni muszą się bać! Borusewicz próbuje straszyć: PiS chce zmienić wynik wyborów, a konsekwencje mogą być bardzo duże

borusewiczYOutube.jpg

PiS chce zmienić wynik wyborów, a konsekwencje polityczne i społeczne mogą być bardzo duże – ocenił w wywiadzie dla środowej „Rzeczpospolitej” były wieloletni marszałek Senatu, senator-elekt Koalicji Obywatelskiej Bogdan Borusewicz.

Reklama

Borusewicz pytany o złożenie przez PiS wniosków do Sądu Najwyższego w sprawie ponownego przeliczenia głosów w wyborach do Senatu w kilku okręgach, ocenił, że „PiS chce zmienić wynik wyborów”.

To dotyczy ewentualnych korzyści właśnie ze strony PiS-u. Różnica zaledwie kilkuset głosów jest tylko w jednym wypadku – Stanisława Gawłowskiego

—powiedział Borusewicz.

 

Dla mnie jest oczywiste, że PiS chce zmienić rezultat wyborów do Senatu. (…) Problem jest nie tyle w tym wniosku, ale w tym, że nie mamy zaufania do tych, którzy będą liczyć i decydować, czy to liczenie było skuteczne, czyli do Izby Kontroli Nadzwyczajnej utworzonej przy Sadzie Najwyższym przy PiS

—ocenił były marszałek tej Izby.

Borusewicz pytany co się stanie, jeżeli np. w „trzech okręgach wystarczająco dużo głosów nieważnych zostanie uznanych za ważne, by stwierdzić, że wynik jest inny”, odpowiedział:

PiS wywróci wynik wyborów. Konsekwencje, nie tylko polityczne, ale także społeczne, mogą być bardzo duże. Ci, którzy podejmują taką decyzję, muszą brać po uwagę takie konsekwencje. (…) To jest wejście na bardzo niebezpieczną drogę przez PiS.

Podważenie tego wyniku może stworzyć poważnie konsekwencje nie tylko dla PiS-u, ale także dla naszego kraju

—dodał.

 

Borusewicz w wywiadzie udzielił też poparcia ewentualnej kandydaturze szefa RE, byłego premiera Donalda Tuska w wyborach prezydenckich.

Tak, uważam, że najlepszym kandydatem jest Donald Tusk. To nie jest tylko kwestia wygrania wyborów, ale potem sprawowania tej funkcji

—powiedział.

Najlepiej, jak byłby to wspólny kandydat [opozycji – red.]

—dodał, podkreślając, że taki kandydat powinien być już wystawiony w I turze.

Dlatego że wtedy on mógłby rozstrzygnąć na swoją korzyść wybory w pierwszej turze

—przekonywał.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ