Jackowski: Doniesienia i spekulacje TVN24 mogą stać się realne, ponieważ PiS nie uzyskało większości w Senacie

Jackowski.png

Na razie mamy do czynienia z doniesieniami medialnymi i spekulacjami, które mogą stać się realne, ponieważ PiS nie uzyskało większości w Senacie. Co jest tym bardziej przykre, że większość w Senacie była w polu zasięgu

— mówi portalowi wPolityce.pl Jan Maria Jackowski, senator PiS.

wPolityce.pl: Według nieoficjalnych ustaleń „Faktów” TVN24 najpoważniejszym kandydatem na marszałka jest Sławomir Rybicki z Koalicji Obywatelskiej. Jak pan to skomentuje?

Jan Maria Jackowski: Na razie mamy do czynienia z doniesieniami medialnymi i spekulacjami, które mogą stać się realne, ponieważ PiS nie uzyskało większości w Senacie. Co jest tym bardziej przykre, że większość w Senacie była w polu zasięgu. Kształt przyszłego prezydium Senatu będzie zależał od tego, kto będzie dysponował większością 51 senatorów. Na razie nic nie jest przesądzone. Pojawiające się przymiarki personalne nie dziwią mnie, ponieważ opozycja cały czas realizuje swoją taktykę uczynienia z Senatu swojego głównego poligonu doświadczalnego dla swoich strategii politycznych.

Sądzi pan, że jest jeszcze cień szansy, aby PiS utrzymał władzę w Senacie?

Warunki są trudne. Większość w Senacie, która w świetle doniesień medialnych by się uzewnętrzniła, byłaby bardzo minimalną większością. Przy każdej chorobie senatorów czy też przy okazji wydarzeń losowych, typu wyjazdy służbowe związane z pełnieniem obowiązków senatorskich wynik głosowania będzie zależał od frekwencji w Senacie w danym momencie. To jest sytuacja pewnego dyskomfortu, ponieważ wyniki głosowania nad poszczególnymi ustawami nigdy nie będą przewidywalne. Obecnie w Senacie jest tyle różnych podmiotów, że stanowiska merytoryczne w danych kwestiach mogą być bardzo zróżnicowane. I przypuszczam, że przy dobrej woli będzie można osiągnąć satysfakcjonujące wyniki. Rodzi się pytanie do opozycji, czy będzie chciała wszystko kwestionować czy też zachowując polityczność Senatu będzie chciała skoncentrować się jednak na pracy merytorycznej. A jeżeli by tak się stało, będzie to z pożytkiem dla procesu ustawodawczego i mogłoby pokazywać inną twarz polskiej polityki. Oznaczałoby również, że jest możliwe poszukiwanie rozwiązań, które łączą, a nie dzielą.

Z doniesień TVN24 wynika również, że opozycja podzieliła ważne senackie komisje. Krzysztof Brejza ma zostać przewodniczącym Komisji Praw Człowieka i Praworządności, a Krzysztof Kwiatkowski Komisji Ustawodawczej. Przewodnictwo Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą mogłaby otrzymać senator niezależna Lidia Staroń. Jak się pan odniesie do tych spekulacji?

To scenariusze, które jeżeli opozycja uzyska większość, będą całkiem realne. Większość będzie decydowała. Do tej pory większość senacka miała wpływ na obsadę przewodniczących dziesięciu komisji. Opozycja w Senacie miała wpływ na pięć komisji. Nie wiem, czy ta zasada zostanie utrzymana. Ale gdyby tak się stało, że opozycja przejmie kontrolę nad Senatem to zgodnie z logiką tego podziału, w pięciu komisjach powinien przewodzić senator z PiS.

Prezydium Senatu może wyglądać następująco marszałek dla Platformy Obywatelskiej, czyli Sławomir Rybicki, wicemarszałkowie dla PSL: Michał Kamiński lub Jan Filip Libicki, z SLD Gabriela Morawska-Stanecka, z PiS Stanisław Karczewski i PO Barbara Zdrojewska. Wicemarszałkiem Senatu może zostać również któryś z senatorów niezależnych. Jak pan skomentuje te doniesienia medialne?

Dotychczas prezydium Senatu było pięcioosobowe, składało się z marszałka i czterech wicemarszałków. Ale w prezentowanej przez media informacji wygląda, że teraz prezydium Senatu będzie sześcioosobowe. Większość senacka może oczywiście zwiększyć skład prezydium i doprowadzić do tego, żeby było sześcioosobowe. Teoretycznie jest to możliwe.

PiS złożył sześć protestów wyborczych. Czy to może coś zmienić w składzie Senatu?

Jest naturalną rzeczą w demokracji, że jeżeli są wątpliwości to są również odpowiednie procedury i instancje, które mają wyjaśnić czy procedury oraz tryb wyborczy na każdym etapie przebiegał zgodnie z zasadami prawa. Szczegółowo nie znam sytuacji w okręgach, w których zostały zgłoszone protesty. Startowałem w okręgu ciechanowskim. Też była spora liczba głosów nieważnych. Ale nikt nie ma wątpliwości co do rozstrzygnięcia, ani PiS, ani opozycja. Wygrałem wybory zdecydowanie, zdobyłem 58 proc. głosów poparcia. W tej chwili trudno mi spekulować jakie będą decyzje sądu i w jakim kierunku będzie to zmierzało. Istotne jest jedno: gdyby pojawiły się jakieś wątpliwości, to jak rozumiem procedurę, sąd będzie rozstrzygał kto wygrał te wybory. Ale wtedy powinny być zarządzone wybory dodatkowe w konkretnych okręgach. Do tego jest daleka droga, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Trudno mi też powiedzieć kto wtedy by wygrał w tych wyborach. Nie wiem też, czy ci sami kandydaci by startowali. To wszystko są rozważania prowadzone w trybie przypuszczającym.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ