Mediator nie pomógł. Na Uniwersytecie Wrocławskim będzie strajk

katie_pl, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Związki zawodowe na Uniwersytecie Wrocławskim nie zgadzają się na propozycję rozdziału dotacji na regulacje i podwyżki płac. Od czterech miesięcy są w sporze zbiorowym. Teraz czekają na zmianę decyzji Rektora, jeśli nie będzie podwyżek, będzie strajk.

Władze Uniwersytetu Wrocławskiego 50 milionową dotację z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczają tylko na inwestycje, twierdzą związkowcy. O zwiększeniu wynagrodzeń dla pracowników naukowych oraz nie będących nauczycielami, nie myślą. Pracownik administracyjny zarabia niecałe 2300 zł brutto, kadra dydaktyczna od 3 do 7 tys. zł. Wszystkich pracowników, naukowych, administracyjnych i technicznych jest ponad 3 tysiące.

Na UWr. jest sześć związków zawodowych. Większość od wielu lat upomina się o zwiększenie pensji. Od czterech miesięcy są w sporze zbiorowym. Oczekują “nie wprowadzania pracowników w błąd oraz wzięcia odpowiedzialności za kwestię podwyżek, zgodnie z oczekiwaniem pracowników”. Związkowcy uważają, że to z ministerialnej dotacji powinna nastąpić regulacja zarobków i zwiększenie wynagrodzenia dla wszystkich grup zatrudnionych na podstawie różnych umów, chcą także ujawnienia danych o wynagrodzeniach wszystkich pracowników uczelni. Związkowcy w połowie czerwca 2017 roku złożyli na ręce Rektora pismo, w którym domagali się “zgodnego z przeznaczeniem wydatkowania środków otrzymanych z ministerstwa oraz przedstawienia danych sytuacji finansowo-ekonomicznej za lata 2016-2019”.

Sześć związków zawodowych stanęło do rozmów z mediatorem wyznaczonym przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Porozumienia nie osiągnięto. Tylko dwa z nich były usatysfakcjonowane propozycją wypłaty jednorazowego dodatku do wynagrodzenia w kwocie 600 zł dla każdego pracownika. Pozostali związkowcy chcą podwyżek dla nauczycieli akademickich o 130 zł i dla kadry nie będącej nauczycielami większą pensję o 430 zł. Upominają się o czytelną siatkę płac i ujawnienie pensji wszystkich pracowników uczelni.

W poniedziałek poznamy protokół rozbieżności. Wtedy też pracownicy uczelni podejmą decyzje o kontynuacji protestu. Jeśli nic się nie zmieni, na Uniwersytecie Wrocławskim odbędzie się strajk.

Z Biuletynu MNiSW dowiadujemy się, iż w projekcie budżetu państwa na rok 2019 przewidziano wzrost środków na wynagrodzenia pracowników uczelni, w wysokości 7% w stosunku do funduszu wynagrodzeń w 2017 rok. Tryb i kryteria podziału dodatkowych środków finansowych na wynagrodzenia pracowników uczelni powinien zostać uregulowany na poziomie uczelni z poszanowaniem obowiązujących w niej procedur oraz w uzgodnieniu z działającymi w uczelni związkami zawodowymi. Wskazane środki finansowe powinny być przeznaczone na podwyższenie wynagrodzeń wszystkich grup pracowników uczelni, w tym w szczególności wynagrodzeń pracowników nie będących nauczycielami akademickimi.

Nie ma ani jednej osoby, która byłaby zadowolona z polityki dziel i rządź. Za naszą pracę otrzymujemy jałmużnę, słyszymy od różnych pracowników.

11 lat temu były protesty bibliotekarzy w tej samej sprawie. Domagaliśmy się jeszcze zwiększenia nakładów na zakup nowych zbiorów.

Na tej uczelni toczy się permanentna walka o pieniądze. Mamy też problem systemowy, bowiem pracownikom dydaktycznym od stycznia 2018 roku naliczano niższe pensje. Jest to związane z prawem stosowania 50% kosztów uzyskania przychodu.

Wmawiają nam, że nie rozumiemy przepisów! Pieniądze wydatkowane na inwestycje zostaną i będą cieszyły władze uczelni i ich gości – jak remont i przebudowa pałacu w Białkowie, jak zbudowanie tam hotelu dla pracowników, czy szklane jajo bez wentylacji, albo ogród relaksu – my do ministerialnej dotacji, nie mamy nic, mówili na początku. Teraz jednak co nieco mogą dać ale jak mówił rzecznik, tylko dla szczególnych grup, które z różnych powodów miały niższe wynagrodzenia.

Sytuację, jaką przedstawiają związkowcy mija się ze stanem faktycznym. Ryszard Balicki, rzecznik prasowy UWr. twierdzi, że związkowcy nie potrafią zinterpretować przepisów i nie przekazują do mediów pełnej informacji.

To nie jest tak, że całą dotację powinniśmy przeznaczyć na wyrównanie płac i podwyżki. Pałac w Białkowie pozostaje w rejestrze naszych obiektów i mamy wręcz obowiązek dbania o jego stan. Poza tym pieniądze pochodziły ze środków przekazanych nam przez Urząd Marszałkowski.

Obły kształt portierni wymuszony był przez dojazd do windy dla niepełnosprawnych, którzy dotychczas wjeżdżali od podwórza.

Ogród relaksacyjny zbudowano z zysków jakie przynosi udostępnianie sportowych obiektów należących do uniwersytetu, a nie z funduszy płacowych

PODZIEL SIĘ