Gowin do dziennikarza TVN24: “Zaraz nazwę pana tanim prowokatorem i zażądam tego na żółtym pasku”

fot: youtube

Zaraz nazwę pana tanim prowokatorem i zażądam tego na żółtym pasku — powiedział w TVN24 wicepremier Jarosław Gowin. To reakcja na pytanie dziennikarza, czy szef Porozumienia mógłby odejść ze Zjednoczonej Prawicy i współtworzyć rząd z opozycją.

Wicepremier Gowin przyznał, że rząd w kwestii personalnej jest w ogromnej mierze już ułożony.

Minister Ziobro nigdy nie formułował, że chciałby być wicepremierem. Nigdy nie stawiał ultimatum

— powiedział

Byłem przekonany już przed wyborami, że jeśli wygramy, to premierem pozostanie Mateusz Morawiecki

— dodał.

Jak zaznaczył, „strukturalnie i personalnie” przygotowuje się nowy resort związany ze spółkami skarbu państwa.

Rozproszone spółki przestały ze sobą współpracować. Utworzyły się odrębne księstwa. (…(…) Wiedziałem, że to błąd. (…) To zmiana istotna i zdecydowanie pozytywna

— mówił.

Padło w końcu pytanie, nawiązując do słów Radosława Sikorskiego. Czy Jarosław Gowin byłby gotowy odłączyć się od ZP i dołączyć do opozycji?

Zaraz nazwę pana tanim prowokatorem i zażądam tego na żółtym pasku

— odparł wicepremier, nieco żartobliwie, a jednocześnie kąśliwie.

Za dobrze znam opozycję, by nie wiedzieć, że ich rządy byłyby dla Polski czasem regresu. (…) Pomysł na rząd od Zandberga po Gowina jest absurdalny

— stwierdził..

Pytany dalej zaznaczył, że nie będzie posługiwał się takimi metodami jak „straszaki” we współpracy w Zjednoczonej Prawicy.

Liczę na to, że rząd będzie bardziej uwzględniał postulaty programowe Porozumienia

— wyraził szef tej partii.

Opozycja ma ma większe możliwości włożenia nam kija w szprychy

— powiedział, dlatego – jak ocenił – potrzeba solidarnej współpracy i uznania podmiotowości obu formacji, które razem z PiS tworzą obóz rządzący.

Musimy się skupić na takich projektach, które nas wszystkich łączą

— dodał.

Jarosław Gowin zdradził również, że to opozycja próbuje przeciągać na swoją stronę senatorów z Porozumienia. Wicepremier podkreślał też, iż liczy na to, że w Senacie uda się wypracować modus vivendi z opozycją. Choć jak sam stwierdził, że nie będzie to możliwe na początku kadencji.

Każde głosowanie to będzie jak rzut monetą i to powinno nas skłaniać do refleksji, że w pewnych sporach być może zaszliśmy za daleko i trzeba zacząć razem przemawiać w spraw strategicznych

— mówił.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ