Ależ odlot! Maja Ostaszewska histeryzuje: PiS prawdopodobnie zabierze nawet wolny dostęp do internetu i do wolności słowa

fot. youtube

Sympatyzująca z opozycją aktorka Maja Ostaszewska w programie „Tomasz Lis.” (Newsweek) próbowała tłumaczyć, dlaczego Polacy powinni nie głosować na PiS. Jej zdaniem jeśli PiS wygra wybory… Polacy mogą stracić dostęp do internetu.

W partiach prodemokratycznych znajdują się kompetentni ludzie, warto ich poszukać. (…) Jeśli nie wybierzemy rzetelnych polityków, to będą nam psuli przyrodę, kraj, planetę

— mówiła Ostaszewska.

Aktorka była zachwycona działalnością niektórych młodych osób, które zwracają uwagę na zagrożenia związane ze zmianą klimatu. Nazwała ich „ekopatriotami”.

To jest fantastyczne, mamy te olśnienia, mamy ekopatriotów ukierunkowanych na to, żeby przepytywać kandydatów z ich stosunku do zmian klimatycznych

— powiedziała.

Następnie Ostaszewska straszyła PiS, używając absolutnie kuriozalnych argumentów. Dobrze by było, aby przypomniała sobie, jak politycy PO głosowali za dyrektywą ACTA 2, postrzeganą przez wielu jako wprowadzenie cenzury w internecie.

Coraz bardziej zaczynają sobie ludzie uświadamiać, że jeżeli chcą mieć nawet wolny dostęp do internetu, do social media, to to jest też polityka. Kiedy PiS zacznie się rozpędzać, to najprawdopodobniej zabierze ten dostęp. Zabierze dostęp do wolności słowa

— stwierdziła Ostaszewska.

Na pytanie, jak ocenia ostatnie 4 lata rządów PiS, odpowiedziała:

Koszmarnie. Nie spodziewałem się takiego walca, że to będzie na taką skalę. Z taką pogardą, też złamaniem obietnic. Poza tym co jest związane z mediami, sądami, ale również te obietnice w sprawie ochrony spraw zwierząt. Nic nie zostało z tych obietnic dotrzymane. Nawet taki prosty zabieg, żeby psy miały dłuższe łańcuchy

— mówiła.

Ciągłe przypodobywanie się Kościołowi, mimo że wszystkie badania pokazują, że Polacy mają bardziej liberalne poglądy

— uderzała dalej w PiS.

Ostaszewska stwierdziła, że dobrze, iż opozycja zrozumiała, że nie można odebrać 500 plus.

Opozycja zrozumiała, że nie wolno zabrać tego. To zostanie, to jest świetny ruch, natomiast to nie jest tak, że za to mają być zabrane nasze wolności. To nie jest tak, że my jak psy mamy być przy budach i nie mamy prawa do wolności słowa

— powiedziała.

Ciekawe, czy Maja Ostaszewska sama wierzy w to, że jeśli wygra PiS, nie będzie wolnego dostępu do internetu…

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ