9.2 C
Wrocław
Uzależnienie od… cukru – nowy groźny nałóg

Uzależnienie od… cukru – nowy groźny nałóg

Dr Robert Lustig, jeden z autorytetów w dziedzinie otyłości u dzieci, wyraża się o cukrze jako o substancji toksycznej, niemalże równej truciźnie. Na liście podejrzanych widnieje nie tylko biały proszek, poddany procesowi rafinacji, ale również bogaty we fruktozę syrop kukurydziany, któremu już przypięto łatkę najgroźniejszej substancji dodawanej do produktów spożywczych.

Badania naukowe wykorzystujące techniki neuroobrazowania mózgu wykazują, że cukier jest równie uzależniający, co kokaina. Cukier wywołuje stan euforii, który bazuje na uwolnieniu dopaminy, substancji chemicznej regulującej mózgowy ośrodek odczuwania przyjemności. Jeśli chodzi o dane amerykańskie, to przeciętny obywatel tego kraju spożywa dziennie 15 dag cukru, co w perspektywie rocznej urasta do 59 kg tej substancji. Według dr Marka Sircusa, specjalisty, lekarza medycyny naturalnej – istnieje wiele argumentów za ograniczeniem spożywania cukru.

Przeprowadzone badania dowodnie świadczą, że ta chwilowa słodycz niesie ze sobą otyłość, choroby serca, nowotwory i cukrzycę typu drugiego, epidemii nowotworów.

Posiłek, który składa się z prostych węglowodanów i tłuszczu, lecz z niewielkich ilości białek, najprawdopodobniej wywoła prawdziwą lawinę insuliny wydzielanej przez organizm i tylko nieznaczną, jeśli w ogóle jakąkolwiek, ilość wydzielonego glukagonu. Gdybyśmy, pozwolili sobie na dzienne spożycie ilości cukru odpowiadającej 8–10 puszkom coli, już w ciągu kilku dni moglibyśmy zafundować sobie insulinooporność i patologiczny wzrost poziomu trójglicerydów.

Nadużywanie cukru uderza nas nie tylko na płaszczyźnie upośledzonej zdrowotności, ale odbija się negatywnie na funkcjonowaniu mózgu. Spożywanie nadmiernej ilości fruktozy może wpływać zaburzająco na działanie insuliny, jako regulatora aktywności komórek w zakresie metabolizmu i magazynowania cukru, który jest niezbędny do przeprowadzania procesów myślowych i wyrażania emocji.

W przypadku nadużywania bogatego we fruktozę syropu kukurydzianego ryzykujemy nie tylko otyłość, ale również atak serca czy wylew. Jak wynika z jej badań, w sytuacji spożycia zbyt dużej ilości słodkich napojów czy pokarmów stałych wątroba zaczyna przekształcać część spożywanej fruktozy w tłuszcz. Pojawienie się takiego tłuszczu może prowadzić do podwyższenia poziomu niebezpiecznego cholesterolu LDL, który jest odpowiedzialny za tworzenie się płytek miażdżycowych na ściankach
tętnic. Nadmiar cukru w organizmie może prowadzić do wielu typów nowotworów, również nowotworu piersi i jelita grubego.

Bogaty we fruktozę syrop kukurydziany (HFCS) uzyskiwany jest poprzez przemianę części glukozy obecnej w skrobi kukurydzianej na fruktozę. Ostatecznie HFCS zawiera 55% fruktozy i 45% glukozy. Chociaż wiele mówi się o szkodliwości nadmiernego spożycia wszelkich rodzajów cukru, HFCS stanowi bodaj największe zagrożenie spośród wszystkich typów. To właśnie ten rodzaj cukru stosowany jest w przemyśle, gdyż cechuje się walorami tak cennymi w produkcji na wielką skalę: po pierwsze pozwala na przedłużenie okresu przydatności do spożycia, a po drugie jest tańszy od białego, rafinowanego cukru.

Jest jeszcze inny walor HFCS: w wyniku procesu produkcyjnego tej substancji molekuły fruktozy
funkcjonują w stanie niezwiązanym i wolnym, w takiej postaci nadają się do bezpośredniego użycia. Inaczej rzecz się ma z fruktozą pozyskiwaną z trzciny cukrowej czy z buraka cukrowego, gdyż w tym wypadku musi ona przejść jeszcze jeden proces technologiczny zapewniający metabolizm do właściwej postaci użytkowej.

Jeśli przeliczymy ilość fruktozy zawartej w 250-mililitrowym pojemniku z miąższem pomidorowym, to wyniesie ona 2,5 g. Jednak przy stosowaniu HFCS jako środka słodzącego niektóre 250-mililitrowe puszki słodkich napojów zawierają 23 g fruktozy. Należy mieć na uwadze, że HFCS jest używany do słodzenia technologicznie przetworzonych produktów spożywczych, takich jak napoje gazowane, płatki śniadaniowe, jogurty, sosy i wiele innych. Nawet w przypadku produktów, które tradycyjnie zawierały cukier, jako dodatek smakowy, na chwilę obecną wprowadzono HFCS; dla przykładu należy wymienić takie produkty jak pieczywo, mielonki, wędliny, zupy i przyprawy.

Przeciętny Amerykanin spożywa dziennie równowartość około 12 łyżeczek HFCS, jednak w przypadku dzieci i osób spożywających duże ilości produktów słodzonych tą substancją wartość ta może być aż o 80% wyższa.

Cukier jest de facto prawdziwą zmorą medycyny Zachodu, a sytuację pogarsza fakt, że wielu lekarzy woli przymykać oczy na zagrożenia, które rodzi. Cukier zasila każdą komórkę naszego ciała, gdyż struktura ta potrzebuje glukozy, czyli prostego cukru, by zeń czerpać energię. Lecz gdybyśmy z naszej diety całkowicie wyeliminowali cukier jako taki, nasz organizm byłby w stanie czerpać go z innych źródeł, chociażby z białek i tłuszczów.

Istnieją jednoznaczne przeciwwskazania co do utrzymania dużych ilości cukrów prostych w naszej diecie, gdyż taki profil odżywiania pociąga za sobą wydzielanie dużych ilości insuliny, co z kolei prowadzi do wielu schorzeń. A choć prawdą jest, że to insulina, a nie cukier, odpowiada za szkody narządowe, to jednak cukier jest zarzewiem problemu.

Dr Richard K. Bernstein sugeruje, że wszystkie rodzaje cukrów, proste i złożone, powinny być wyeliminowane z diety osób zmagających się z cukrzycą i ze stanem przedcukrzycowym. Opinię tę podzielają również lekarze medycyny naturalnej, którzy zalecają okres detoksu cukrowego.

Dr Bernstein zaleca eliminację wszystkich cukrów prostych, ograniczenie złożonych węglowodanów i wystrzeganie się produktach spożywczych zawierających ukryte szkodliwe składniki – przede wszystkim chodzi tu o produkty bezcukrowe,które paradoksalnie mogą wywołać nagłe i zbyt wysokie skoki w poziomie cukru we krwi.

Cukier obniża skuteczność działania układu immunologicznego, gdyż sprzyja powstawaniu szkodliwych bakterii, które zamieszkują nasze jelita. 

Oczywiście, nie musimy całkowicie eliminować cukru. Podobnie nie ma potrzeby drakońskiej dyscypliny, jeśli chodzi o węglowodany. Źródłem najbezpieczniejszych węglowodanów, tzn. węglowodanów złożonych, są warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, rośliny strączkowe. Jednak jeśli już dosięgła nas zmora toksycznego działania cukru nie ma co czekać, tylko należy rozpocząć cukrowy detoks, aby pozwolić trzustce odzyskać jej poprzednią fizjologiczną sprawność.

Cukier wywołuje największe spustoszenie wtedy, kiedy jest spożywany bez albo jedynie z niewielką ilością białek, tłuszczów czy błonnika; w przypadku równoczesnego spożycia następuje spowolnienie wchłaniania cukru, co oznacza, że organizm nie musi wydzielać nadmiaru insuliny.
Mówiąc krótko, obecność białek, tłuszczu czy błonnika sprawia, że cukier jest metabolizowany w sposób bardziej przyjazny dla ustroju.

Dlatego też spożywanie owoców w całości jest korzystniejsze niż wypijanie soku, gdyż miąższ owoców jest źródłem cennego błonnika.

Idąc tym tropem myślenia, możemy pokusić się o stwierdzenie, że często szkodzi nam nie cukier jako taki, ale jego dysproporcja w stosunku do białka, tłuszczu czy błonnika.

Zatem wniosek dietetyczny nasuwa się sam: należy w sposób istotny ograniczyć spożywane w diecie cukry proste, gdyż jak wskazuje analiza procesu ewolucyjnego gatunku ludzkiego, układ trawienny nie wyrobił mechanizmów przystosowawczych do takiej diety.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ