TYLKO U NAS. Były szef RE „strzela w plecy” Trumpa. Wróblewski: Tusk skompromitował siebie i Europejską Partię Ludową

fot. telewizjarepublika

Donald Tusk bardziej w tej chwili reprezentuje organizację partii politycznych Europejskiej Partii Ludowej, to nawet bliższe jest instytucjom europejskim niż państwu polskiemu. Poza tym kompromituje się trochę na własny rachunek, bądź na rachunek Europejskiej Partii Ludowej, to nawet nie Polski” – powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Artur Wróblewski.

 

Portal wPolityce.pl poprosił o Artura Wróblewskiego komentarz do zachowania Donalda Tuska, który na szczycie NATO przyłożył prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi do pleców dłoń złożoną w kształt pistoletu.

Żarty są śmieszne, jeśli wszyscy je rozumieją i się śmieją, natomiast w momencie kiedy mamy do czynienia z żartem, którego nikt nie rozumie, co więcej budzi on pewnego rodzaju konsternację, to wtedy nie mamy do czynienia z żartem, tylko z pewnego rodzaju faux pas, gafą, czy też wpadką

— powiedział nasz rozmówca.

Wydaje się, że to, co zrobił Donald Tusk, jest taką fatalną wpadką wizerunkową, ponieważ, po pierwsze, nie jest to śmieszne, a po drugie wszyscy odczytali to jako pewnego rodzaju gest strzelania w plecy sojusznikowi w NATO, czy rodzaj wbijania noża w plecy. Nie jest to ani zachowanie honorowe, ani nie jest zrozumiałe z punktu widzenia pewnej logiki

— ocenił amerykanista.

Natomiast jest to wpadka też wizerunkowa, ponieważ w pewnym sensie ośmiesza nie tylko Donalda Tuska, ale generalnie cały Sojusz Północnoatlantycki, jest to bowiem pewnego rodzaju gest, który bardzo dobrze służy propagandowo na przykład propagandzie rosyjskiej. Może ona powiedzieć: „Popatrzcie. Kłócą się tam w tym NATO – na przykład Turcja jest w te chwili pewnego rodzaju schwarzcharakterem, niegrzecznym chłopcem – w dodatku jeszcze sami siebie nie lubią. Nie lubią Donalda Trumpa i w dodatku wykonują gesty, które są uznawane raczej za obraźliwe, a nie za formę dobrego żartu”

— przestrzegał.

Zapytany, czy ten gest będzie miał dla Polski jakieś konsekwencje dyplomatyczne, Artur Wróblewski stwierdził:

Dla Polski nie będzie miał żadnych konsekwencji dyplomatycznych, czy żadnych formalnych konsekwencji, ponieważ Donald Tusk w tym momencie nie reprezentuje Polski. Jest byłym premierem Polski, natomiast nie pełni teraz w hierarchii polskich urzędników państwowych żadnej funkcji, żadnej roli. Jest tylko byłym premierem, a obecnie jest byłym urzędnikiem Unii Europejskiej w randze byłego szefa Rady Europejskiej i w chwili obecnej jest też szefem Europejskiej Partii Ludowej, która jest pewnym konsorcjum, stowarzyszeniem partii politycznych. Jednak jest to funkcja międzynarodowa, która nie jest funkcją państwową w myśl rozumienia prawa polskiego. Dlatego Donald Tusk bardziej w tej chwili reprezentuje organizację partii politycznych Europejskiej Partii Ludowej, to nawet bliższe w jest instytucjom europejskim niż państwu polskiemu. Poza tym kompromituje się trochę na własny rachunek, bądź na rachunek Europejskiej Partii Ludowej, to nawet nie Polski.

W jego ocenie to, co ma negatywne konsekwencje dla Polski „to generalnie negatywny wydźwięk zachowania Donalda Tuska, czyli tego gestu strzelania w plecy, dlatego że to może budzić pytania odnośnie do lojalności Polaków w stosunku do Stanów Zjednoczonych”.

To jest niezręczność i to, że Polak wdał się w taką niezręczność i kompromituje siebie, niewątpliwie odbije się na reputacji naszej i naszego kraju, natomiast nie będzie to miało żadnych dalekosiężnych reperkusji, ponieważ pamiętajmy, że inni liderzy Unii Europejskiej też nie darzą sympatią Donalda Trumpa, jak chociażby prezydent Emmanuel Macron

— zauważył Wróblewski, dodając iż „generalnie mamy takie przyzwolenie na krytykowanie prezydenta Stanów Zjednoczonych”.

Polacy powinni być szczególnie dalecy od tych gestów, bo tak naprawdę NATO jest silne Stanami Zjednoczonymi. Prezydent Trump wzmocnił flankę wschodnią, a zatem przysłużył się Polsce. Nawet, jak go nie lubimy osobiście, albo potępiamy, nie powinniśmy nigdy takich gestów robić, które na pewno podchwyci propaganda rosyjska. Poza tym pamiętajmy, że mamy przed oczami obrazki ze spotkań Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, gdzie troszkę w takiej przygarbionej pozycji słuchał z namaszczeniem słów prezydenta Putina i nie przyszło mu na myśl żartować sobie z tego dyktatora. A tu w przypadku Trumpa pozwala sobie na tego typu zuchwałość

— konkludował.

To jest wysoce niestosowne, niezręczne i wymagamy, aby tacy ludzie, jak Donald Tusk, na tak wysokiej pozycji potrafili odróżnić, co wypada od tego, co nie wypada

— skonstatował nasz rozmówca.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ