Polskie elity o Polakach. Maria Nurowska: „Podhale chyba nawet nie wie, czy Olga Tokarczuk dostała Nobla – moi sąsiedzi nie wiedzą”

Jak sama twierdzi, rzuciłaby się pod pociąg, gdyby to mogło pomóc, jeśli wtedy Prawo i Sprawiedliwość miało przestać rządzić. A właściwie nie Prawo i Sprawiedliwość, tylko „PiSSS”, z tym naciskiem na ostatnią zgłoskę, wypowiadane w alarmistycznej egzaltacji. To Maria Nurowska. Małgorzata Gersdorf tymczasem beztrosko opowiada, że nic nie wie o brutalnym tłumieniu prawniczych protestów we Francji. Skąd więc salonowi intelektualiści czerpią wiedzę o świecie?

 

Od czasów przejęcia rządów przez Zjednoczoną Prawicę Nurowska jest nadaktywna w mediach społecznościowych, wyrzucając z siebie autentyczne poczucie wyższości wobec ludzi o odmiennych poglądach.

Sierpień 2019:„Ten Macierewicz to ropiejący wrzód na ciele Rzeczypospolitej! A ja dodam: nie on jeden!”. Wrzesień 2019: „Odbyłam dziś bitwę z trollami, przy okazji blokad miałam możliwość zobaczyć te twarze, a właściwie mordy. Oni mają ordynarne ryje i to wszystko elektorat PiS. PS. A ich baby! Nie lepsze!”. Grudzień 2019: „Nie chcę Cię Takiej Polsko! Już wolałam Cię pod protektoratem Rosji…byliśmy wszyscy raczej niebogaci materialnie, ale za to duchowo. Czytaliśmy Gombrowicza, wiersze Barańczaka, do teatru chodziliśmy na Dziady …Kościół był dla nas wsparciem, Nie chcę Cię takiej Polsko”.

Ale te opinie to tylko wierzchołek góry lodowej jej prawdziwego stosunku do Polaków. Zaprzyjaźnieni dziennikarze próbują ją uspokajać: Jarosław Kuźniar w rozmowie (Onet) i Ewa Podolska (Tok FM) pytają ciepło: dlaczego taki język, czy te wypowiedzi to nie jest przesada? Nurowska odpowiada: „one nie są wulgarne, są ostre” – a potem z dumą podkreśla, że tak broni Polski. Bo „PiSSS” to „ludzie, którzy niszczą moją ojczyznę”, a ona tylko opisuje „zło takim jakie ono jest, to trio które rządzi polska, to są wszystko chorzy ludzie…” (mowa o prezesie Kaczyńskim, premierze Morawieckim, prezydencie). O Andrzeju Dudzie mówi jeszcze, że „coś ma z psychika, trzeba się temu przyjrzeć”. Nurowska widzi świat tak, jak go dziennikarze Onet czy TOK FM przedstawiają, więc nie powinni się dziwić, gdy pisarka z emfazą opowiada o Kaczyńskim: „trzeci siedzi za kurtyną, zgorzkniały, przegrany facet, który powiedział po mnie potop”. Wiadomo, Maria Nurowska opowiadająca w pismach dla kobiet o swoich romansach, swoje romanse opisująca w powieściach, napisawszy w życiu ponad 30 tychże, może czuć się jak przedstawicielka najwyższych elit, więc wzięła na siebie prospołeczną misję:

trzeba ludziom normalnym wyjaśnić, że są ludzie nienormalni….

Zadania arystokratki

Z powieści dla kobiet, powieści zazwyczaj romansowo-sensacyjnych, z tłem historycznym, udało jej się wieść dostatnie życie, włącznie z wybudowaniem sporego domu w Bukowinie Tatrzańskiej, jest więc Nurowska pisarką w dużej mierze spełnioną. Jej literatura nie wyznacza nowych trendów, nie zaskakuje, nie jest cytowana i nie stanowi kanwy dla filmów czy sztuk scenicznych, ale „czytadła” to też ważny gatunek literatury. Były w Polsce pisarki, które wydawały książki nie najbardziej ambitne, ale zostawiały coś w polskiej kulturze. Ot, taka Sabina Grzegorzewska, spokrewniona z epizodyczną synową samego Jana III Sobieskiego, zostawiła po sobie pamiętniki uwieczniające kilka ważnych legend o ostatnim zwycięskim królu Polski. Nurowska też mogłaby śmiało iść tą drogą, sama twierdzi przecież, że jest wnuczką arystokraty. Podkreślając jedynie, że dziadek był właścicielem zamku w Homlu, co by oznaczało, że należał do któregoś z rosyjskich rodów, np. Rumiancewów, albo by oznaczało, że wcale wnuczką arystokraty nie jest – jednak literatom wolno pozwolić sobie i na taką autokreację. Tym bardziej dobrze i słusznie, gdy pisarze angażują się w życie polityczne, mając przecież zamiar kształtować wspólnotę. Ale kogo Nurowska chce kształtować? Jej opinie o „PiSSS” i o wyborcach prawicy już znamy, jednak Nurowska nie kryje swojej pogardy także dla niepolitycznych Polaków, ze swoimi sąsiadami włącznie. I pomyśleć, że kiedyś zaszczytem było mieszkać obok polskich pisarzy, a dziś – trochę wstydno, trochę straszno, skoro taki popularny sąsiad oczernia Cię w mediach.

Trudne sąsiedztwo

Do Bukowiny Tatrzańskiej miała trafić kilka lat temu, po rozpadzie swojego związku. Zbudowawszy tam nowy dom, od fundamentów, poznała też lokalną wspólnotę. Górale chyba jej nie przypadli do gustu:

Podhale chyba nawet nie wie, czy Olga Tokarczuk dostała Nobla – moi sąsiedzi nie wiedzą!

-drwiła w radiu TOK FM. Na komentarz, że przecież gala była transmitowana w telewizji, pisarka pozostała przy swoim: „ale dowiedzieli się poniewczasie, wrażenia to na nich nie zrobiło”. Nurowska w rozmowach, w której dziennikarze byli nadzwyczaj łagodni i starali się dostosować poziom pytań do pisarki, wyznała skąd wzięła druzgoczącą opinię o programie pięćset plus. Porwaną polszczyzną (łatwiej chyba jej pisać niż mówić), komentuje Bogu ducha winnych sąsiadów:

jak to więcej dzieci wyjeżdża na wakacje za pięćset plus? (…) Ja to widzę z dołu, że to nie jest tak, ze większość to po prostu… dzieci nie widzą tych pieniędzy… sąsiedzi z Wysokiego Wierchu, to widzę to co się dzieje w tych rodzinach, gdzie ojciec pije….

Dziennikarza zwracają uwagę, że może o ludziach nie warto tak mówić, ale Nurowska broni się bez mrugnięcia okiem: „niczego nie napisałam o ludziach z nizin [sic!], z tego 500 plus” – ripostuje pogardliwie. Ona nawet nie ma pretensji do ludzi, którzy głosują na PiS, cóż, są głupi, „oni nie wiedzą, oni myślą ze to Jarkowe, ze im Kaczyński daje pieniądze…”. Ale może górale nie wypadną tak źle dla Nurowskiej, skoro dla niej nawet „prezydent Stanów też idiota”.

Polska okiem widza TVN…

W jednej z powieści Nurowskiej ożywa jej ulubiona bohaterka, Ewelina. Walczy o „Polskę, której już nie ma”, chodzi w marszach obywateli dla RP, jest upokarzana ze względu na wiek, ale się nie poddaje. Z kolei cała powieść „10 godzin” poświęcona jest zatrzymaniu przez CBA Józefa Piniora i mrocznych rządach Jarosława Kaczyńskiego. Wyłaniająca się z kart książki Polska to prenazistowska groza:

Narodowcy i element robią, co chcą, mają przyzwolenie na bicie, poniżanie i prześladowanie obywateli, tak samo było w Niemczech przed wojną, a potem nadszedł Hitler.

Uczciwa, rodem z Komitetu Obrony Demokracji, sędzina musi zdecydować czy areszt dla Józefa Piniora jest uzasadniony. Autorka sama się przyznaje, że wiedzę o własnym kraju czerpie z… internetu (tak!) oraz z… filmów (serio – np. film pt. 80 milionów!).

To zdaje się senator? – spytała Małgorzata niepewnie. – Powinien mieć immunitet. – Były senator i wielki bohater! Widziałaś film 80 milionów? – Nie. – Koniecznie zobacz. On w stanie wojennym wykradł z banku pieniądze związku, dzięki temu Solidarność mogła się zorganizować i zwyciężyła.

Bohaterka nie zdążyła obejrzeć konferencji prasowej, by zebrać wiedzę o sprawie, ale na szczęście obejrzała… „Fakty”. Czy trzeba dodawać, że postacie Nurowskiej – jak ona sama przyznaje – to jej autobiograficzne odbicie? Czy trzeba wspomnieć, że sama pisarka także – jak otwarcie twierdzi – całą wiedzę o świecie czerpie tylko z jednych mediów…?

Polska wzięta z „Faktów”

Ileż się salony III RP naoburzały na określenie „łże-elity”, na kwestionowanie pozycji naszych „intelektualistów z Warszawy”, na to przekonanie prawej strony polskiej sceny politycznej, że większość establishmentu to wykorzenieni z polskości karierowicze słabo sobie radzący z miejscowymi obyczajami i traktującymi polską prowincję jako egzotyczne safari. A to Ryszard Petru nie wie ilu króli, mędrców, przybyło do Betlejem, a to Arkadiusz Myrcha nazywa jednego z nich Belzebubem, wcześniej prezydent (sic!) Komorowski kojarzy szlachecką demokrację sejmikową jedynie z „bigosowaniem”. Niech więc ktoś teraz stanie w obronie pisarki, powołującej się na jakieś arystokratyczne korzenie z carskiej Rosji, która woli, by Polska była znów pod zaborami, wyzywa sąsiadów od pijaków i nizin społecznych, szkaluje polskich konserwatystów, a całą tę swoją wiedzę czerpie z notek w internecie i dziennika telewizyjnego niechętnego władzy. Co ciekawe, rozmówcom Nurowskiej, Ewie Podolskiej i Jarosławowi Kuźniarowi mniej przeszkadza fakt obrażania Polaków, niż to, że w ten sposób pisarka może być „kontrskuteczna” i bardziej zrazić do salonów, niż przekonać. Nurowska ciągle powtarza, że jej kraj znika, że „ta Polska która odżyła, którą żeśmy się tak cieszyli, zaczyna się kurczyć”. Jeśli więc Polska wzięta z „Faktów” TVN i internetowych opinii kilku portali internetowych faktycznie zaczyna się kurczyć i ginąć, to możemy westchnąć tylko nad jednym: że znika zbyt powoli.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ