Prof. Żaryn komentuje wyrok ws. ks. Popiełuszki: Kasta sędziowska nadal wyznacza standardy

sady_10.png

Sąd podtrzymuje istnienie bezkarności jako zjawiska permanentnego wśród szeroko pojętych struktur sprawiedliwości, które brały udział w prowokacji przeciwko ks. Popiełuszce

— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Jan Żaryn, historyk.

wPolityce.pl: Sąd apelacyjny utrzymał w mocy umorzenie sprawy prowokacji wobec ks. Popiełuszki. Jak pan profesor to skomentuje?

Prof. Jan Żaryn: Nie udało się przekonać nie tylko tego składu sędziowskiego, ale generalnie sądów w Polsce, że ministerstwo spraw wewnętrznych z lat 1956-1990 był związkiem przestępczym. To była próba zakwalifikowania tego resortu jako pewnego rodzaju zespołu o charakterze przestępczo-mafijnym, który dopuszczał się w tym czasie zbrodni, które z  definicji są nosicielami przestępstw nieprzedawnialnych. Rozumiem, że sąd nie podziela tego założenia pionu śledczego IPN. Sąd podtrzymuje istnienie bezkarności jako zjawiska permanentnego wśród szeroko pojętych struktur sprawiedliwości, które brały udział w prowokacji przeciwko ks. Popiełuszce.

Kogoś konkretnego ma pan na myśli?

Panią prokurator Jackowską, która może czuć się uspokojona w bezkarności działań, które wówczas podejmowała. Rozumiem, że ziemska wersja sprawiedliwości jest nie tylko nierychliwa, ale i świadomie nieskuteczna. Jest to też dowód, że III RP nie narodziła się dzisiaj. Służba sprawiedliwości, czyli sądy w Polsce konsekwentnie odmawiają przyznania się do winy za to, że bezkarność zwyciężyła w III RP, a obejmuje wszystkich, którzy haniebnie zachowywali się szczególnie w latach 80. Należałoby ścigać sprawców tych czynów.

Ale to raczej nierealne.

Mam świadomość, że kasta sędziowska w Polsce wyznacza standardy. W tych standardach nie mieści się odpowiedzialność za działania realizowane przez komunistyczne służby, prokuraturę i sądy w latach 80. Jest w tym jakaś logika i  czarna historia sądów III RP.

Czy możemy jeszcze liczyć na ziemską sprawiedliwość w sprawie prowokacji przeciwko kapelanowi Solidarności?

Nie. Zaniedbania są tak daleko idące, że nie ma żadnych szans, aby zmieniło się sądownictwo. Nie sądzę, żeby zmieniła się mentalność sędziów, którzy podważyliby ciągłość orzeczeń sądowych z PRL. To jest pewna ciągłość myślenia, która wygrała w orzecznictwie sądów po 1989 r. Trudno jest znaleźć odpowiedzialnych i rzeczywistych sprawców przestępstw z kopalni Wujek czy śmierci Grzegorza Przemyka. Tych przykładów niemocy sędziowskiej III RP można wiele wymienić. A one wszystkie mają źródło w jednym.

W czym?

W orzecznictwie opartym na ciągłości funkcjonowania i na interpretacji przepisów prawnych od 13 grudnia 1981 r. To haniebne. Jest to oczywiście także wygodne. Trzeba by też niewątpliwie dokonać bardzo daleko idących interpretacji przepisów prawa obowiązującego. Ale przypomnę słynne słowa św. Jana Pawła II, że prawo jest dla człowieka, a nie człowiek po to, żeby prawo czuło się dobrze. Niewątpliwie sędziowie odpowiadają za to, jak wygląda w Polsce orzecznictwo dotyczące zbrodni komunistycznych.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ