Profesor z hiszpańskiej uczelni broni Izby Dyscyplinarnej: Przesłanki TSUE, że Izba nie cieszy się „niezależnością”, są bezpodstawne

sady.png

Każda władza publiczna powinna podlegać odpowiedzialności w systemie konstytucyjnym. Również władza sądownicza. I to dlatego „rekomendacje” Rady Europy zawierają rozdział na ten temat. Polska ustanowiła oryginalny model w celu implementacji wymogu podlegania odpowiedzialności przez sądownictwo

—pisze w „Rz” Carlos Ruiz Miguel, profesor prawa konstytucjonalnego na Uniwersytecie Santiago de Compostela (Hiszpania).

Profesor odnosząc się do Krajowej Rady Sądowniczej, podkreśla, że „jego skład i funkcjonowanie są bardziej pluralistyczne, demokratyczne i transparentne niż analogicznych organów (np. w Hiszpanii czy Włoszech)”.

Nie oznacza to, że nie ma niczego do zrobienia. Czwarty raport GRECO dotyczący Polski podkreśla potrzebę zapewnienia wskazówek w odniesieniu do szerokiego zakresu takich kwestii, jak konflikty interesów, przyjmowanie prezentów i innych korzyści, łączenie stanowisk i dodatkowe zajęcia – są one uregulowane w wielu aktach prawnych, ale nie wypełnione przez praktyczne wskazówki w takich dokumentach, jak istniejący „Zbiór zasad etyki zawodowej sędziów” albo podobny instrument uzupełniający

—zaznacza Miguel.

W swoim obszernym felietonie, profesor zwraca również uwagę na powołaną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego.

Natomiast powstał drugi szczebel systemu odpowiedzialności sędziów tworzy moim zdaniem oryginalny wkład w porównaniu z innymi systemami. Polski ustawodawca utworzył Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego (ID SN) mającą wdrażać podejście do odpowiedzialności dyscyplinarnej zorientowane etycznie

Wprawdzie Wielka Izba TSUE orzekła (wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawach C-585/18, C-624/18 i C-625/18) w sposób pozwalający na stwierdzenie, że Izba Dyscyplinarna nie cieszy się „niezależnością”. Jednak trzy tzw. przesłanki podane przez TSUE (zawarte w § 147–153 wyroku) są w moim przekonaniu bezpodstawne

—stwierdza profesor.

Jakie to przesłanki?

Po pierwsze, TSUE argumentuje, że ID SN posiada „wyłączną jurysdykcję” w sprawach dyscyplinarnych. Ale przecież we wszystkich państwach UE jest wiele sądów z „wyłączną jurysdykcją”. W istocie i TSUE ma także „wyłączną jurysdykcję”. Po drugie, TSUE zaznacza, iż w skład ID SN „mogą wchodzić wyłącznie nowo powołani sędziowie, z wykluczeniem tym samym sędziów pełniących już urząd na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego”. Wbrew zarzutom TSUE jest to logiczny wymóg w celu zagwarantowania niezależności i wyeliminowania konfliktu interesów ID SN względem innych sędziów Sądu Najwyższego. Po trzecie, TSUE stwierdza, iż ID SN posiada „szczególnie wysoki stopień autonomii” w ramach Sądu Najwyższego. Uznaje to za dowód, że ID SN nie jest „niezależna”!!!

—tłumaczy Carlos Ruiz Miguel.

Mamy oto sytuację, gdy TSUE, sąd, który nie całkowicie wypełnia wymogi dotyczące niezależności według rekomendacji Rady Europy, dochodzi do wniosku, że trzy elementy wzmacniające niezależność sądu krajowego mają być rozważane jako… dowód jego braku niezależności

—kończy profesor.

wpolityce.pl/”Rz”

PODZIEL SIĘ