Dr Ewa Kurek: To zamordowani Żydzi nas obronią…ale trzeba przetłumaczyć ich świadectwa

pixabay.com

Historia Żydów nie została jeszcze napisana, tak twierdzi prof. Jacek Leociak, który z okazji obchodów 77. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim, wystąpił na żywo w Muzeum Polin.

Fundacja Bente Kahan przekierowała swoje wydarzenie do Warszawy, bowiem z powodu koronawirusa, wszystkie uroczystości, które miały się odbyć we Wrocłąwiu, zostały przeniesione do stolicy, skąd prelegenci prowadzili relację na żywo.

Profesor Leociak przytoczył fragmenty świadectw, min. Marylki, która usprawiedliwia zamordowanie niemowlaka, bo… swoim płaczem może zdradzić kryjówkę. To rzeczywiście inny „metafizyczny” wymiar, obcy innym nacjom. Żydzi Żydom nie chcieli pomóc w przeciwieństwie do  Polaków, którzy w czasie II Wojny Światowej ratowali ich, nawet za cenę życia całej rodziny. Niemcy takiego terroru nie stosowali w żadnym okupowanym przez siebie kraju. Odpowiedzialność zbiorowa, często całych wiosek, była tylko i wyłącznie w Polsce. Niemcy wywiązywali się z tego obowiązku perfekcyjnie. Obiektywną prawdą, jest fakt, że tutaj Polaków pochodzenia żydowskiego (co wynika ze spisu ludności 1931 roku) było najwięcej i tutaj, włącznie z przewiezionymi z podbitych państw, zginęło też najwięcej.

Co mamy dzisiaj? Za holokaust zgotowany przez Niemców w okupowanej Polsce na narodzie żydowskim, mają odpowiadać ofiary. Taka jest narracja dzisiejszych Izraelitów, i to wybrzmiało w muzeum Polin. Pewnie dlatego tej akcji, już od ośmiu lat, niezmiennie towarzyszy hasło „Łączy nas pamięć”. Pamięć wybiórcza, wszak to nie Polacy budowali Niemcom bramy triumfalne, to nie oni  witali ich kwiatami, wreszcie nie oni katowali i mordowali Leśnych a po „wyzwoleniu” umacniali ludową władzę. To nie oni zmieniali nazwiska, i to po kilka razy! Jeśli mają winy, należy je zbadać a nie tylko imputować. Źródeł jest nadto, poza tym już dawno minęło 50 lat, dla przyzwoitości choćby, można wreszcie zacząć opierać się na faktach.

Dzisiaj Andrzej Seweryn, ambasador ósmej edycji, powiedział ważne słowa. – Nie pamiętając, staję się słaby – i – zapominając staję się słaby, głupszy, łatwiejszy do manipulowania. Cierpienia i zagłady nikt nie podważa, zastanawia jednak dążenie do „bicia się o swoją pamięćo której mówił dzisiaj aktor. Czyli nie ma jednej prawdy? Jest moja i mojsza? A to, co jest jeszcze do odkrycia, powinno dalej leżeć w Żydowskim Instytucie Historycznym czy Jedwabnem?

Dlaczego dzieci i młodzież na całym świecie myśli, że Powstanie Warszawskie to jest to samo co powstanie żydowskie a przy krematoriach i piecach stali Polacy? Nadto, wierzą, że wszyscy, którzy  mieli wypalone numery na przedramieniu, byli Żydami?! Skąd czerpią te wiadomości? O pleceniu Tomasza Grossa słyszał cały świat, i cały świat nie chce słyszeć o Icchaku Kacenelsonie, który w swoim poemacie „Pieśń o zamordowanym narodzie żydowskim” wyjawił jak było.

Wydaje się, że intencją żydowskich naukowców jest tworzenie własnej historii na podstawie niekompletnych, w dodatku niepotwierdzonych zapisków. W ślad za tym idzie konfabulacja i przerzucanie odpowiedzialności z Niemców na Polaków. Świadectwa spisane przez Żydów są porażające, mówi dr Ewa Kurek, która od 30 lat bada wspólną historię. Z jidisz trzeba je przetłumaczyć na kilka języków.

Dziś łatwiej podawać opinii publicznej fakty z pominięciem niewygodnych informacji dla Żydów! Powoli zmierza to wszystko do tego, że jedynymi ofiarami będą Żydzi i Niemcy, a my będziemy zapisani jako oprawcy.

Napisałam swoje książki na podstawie żydowskich źródeł, więc trudno powiedzieć, że Kurek kłamie. To samo doradzam władzom polskim – my, Polacy musimy przemawiać głosem zamordowanych Żydów. Głos tych, którzy przeżyli, czasem się zmienia. To Marek Edelman powiedział o Cukiermanie, że jak trzeba pieniędzy na muzeum, to trzeba trochę skłamać.

My tak naprawdę nie musimy się bronić. To zamordowani polscy Żydzi nas obronią ale trzeba przetłumaczyć ich świadectwa.

PODZIEL SIĘ