Poseł do PE Beata Kempa: Rafał Trzaskowski dał się zaobserwować jako bezradny prezydent Warszawy, zagubiony w sytuacjach kryzysowych

Kampanie wyborcze (wszelkie) są doskonałą okazją do rozważań nt. kandydatów, sztabów wyborczych, preferencji społecznych, zarządzania kryzysem – jeśli się pojawi – i komentarzy politycznych.

Ostanie niewybory, które zawsze będą się kojarzyły z porażką wizerunkową PO-KO, zwłaszcza PO i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na długie lata pojawią się w dyskursie akademickim. Posłużą rzeszom studentów do obrony prac naukowych z socjologii, filologii polskiej, komunikacji społecznej czy public relations.

Niemal tydzień po wymianie MKB na prezydenta Warszawy rozmawiamy z europoseł Beatą Kempą o „odważnym prezydencie Warszawy, który już nam pokazał jak się wygrywa wybory i który będzie dobrym, odważnym prezydentem Polski”.

Małgorzata Kidawa-Błońska zeszła ze sceny. Czy nie za późno? Jak ocenia Pani strategię PO?

 

Z przymrużeniem oka można by zapytać, po co w ogóle na tę scenę wchodziła? Pani Marszałek szerzej była dotąd znana w gronie koleżanek i kolegów w partii. I to ci, którzy ją najlepiej znali, w prawyborach potwierdzili, że jest o niebo lepszą kandydatką, niż prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak – co temu politykowi dobrego świadectwa nie wystawia. Zawłaszcza, że gdy Polacy zapoznali się z właściwościami kandydatki, jej poglądami, umiejętnością wypowiedzi czy choćby czytania, notowania Małgorzaty Kidawa-Błońskiej zaczęły spadać. Oczywiście stan pandemii nie pomógł ani jej, ani pozostałym kandydatom, ale głoszone przez nią tezy, że rząd ukrywa zachorowania na Covid-19 tylko po to, by ujawnić je podczas jej konwencji – były już strzałem we własne kolano.

Platforma nie miała żadnej strategii wyborczej, chyba, że za taką uznać przychylność wobec pielgrzymujących za Prezydentem Andrzejem Dudą zadymiarzy, którzy byli a to „mieszkańcami Pomorza”, a to innych regionów. Zawiódł ich sztab, zawiodło kierownictwo partii. Wydaje się, że jedyną strategią wyborczą Platformy było storpedowanie wyborów planowanych na 10 maja, tylko po to, by jak najprędzej zmienić kandydata.

Gdyby miała Pani wybierać spośród polityków PO, to wybrałaby Pani Jaśkowiaka, Trzaskowskiego, Sikorskiego czy Dutkiewicza, który zakończył projekt w Berlinie i zapowiedział, że teraz ma dużo czasu?

 

Całe szczęście, że nie muszę się nad tym zastanawiać. Polska ma znakomitego Prezydenta, męża stanu, który zawsze staje po stronie rodaków. Każdy z wymienionych pretendentów do zostania kandydatem KO na prezydenta nie jest politykiem formatu Andrzeja Dudy. Rafała Trzaskowskiego obciąża fatalne zarządzanie Warszawą, Radosława Sikorskiego agresja, wręcz wrogość do oponentów i „słowa prawdy” nagrane „przy ośmiorniczkach”. Jacek Jaśkowiak przegrał nawet z Małgorzatą Kidawa-Błońską w wewnętrznej potyczce, a Rafał Dutkiewicz wydaje się zbyt niezależny jak na kandydata Platformy – nie będzie więc miał szans na nominację. Teoretyzując: gdyby tylko takie nazwiska znalazły się na karcie wyborczej – oddałabym głos nieważny. Najlepszym kandydatem na prezydenta jest bowiem obecnie piastujący ten urząd Andrzej Duda.

 

Zarząd Platformy wystawił kolejnego najlepszego kandydata na prezydenta. Rafał Trzaskowski, jak podała stacja TVN, już na starcie miał 40 proc. poparcie społeczne.

 

Wygląda na to, że jest to kandydat z łapanki, ponieważ jeszcze kilka tygodni temu pan Trzaskowski mówił Polakom, że nie chce się ubiegać o fotel prezydenta. Takie niezdecydowanie i zmiana zdania nie najlepiej świadczy o kandydacie na najwyższy urząd w Państwie. Do tej pory natomiast RT dał się zaobserwować jako bezradny prezydent Warszawy, zagubiony w sytuacjach kryzysowych.

 

PODZIEL SIĘ