20 C
Wrocław
Uważaj na te suplementy! Nie wszystkie idą… na zdrowie

Uważaj na te suplementy! Nie wszystkie idą… na zdrowie

W Polsce rynek suplementów rozwija się bardzo dynamicznie. Czy jednak służy to zdrowiu. Ta sytuacja to triumf reklamy i niewiedzy. Istnieją sytuacje, że osoby zażywające duże dawki witamin i minerałów nie tylko nie są zdrowsze, ale wręcz częściej umierają. Na przedawkowania jakich witamin i minerałów należy szczególnie uważać?

Oczywiście nie dotyczy to witamin i minerałów zawartych w naturalnych produktach spożywczych, szczególnie w owocach i warzywach. Są one dobrze przyswajane przez organizm w ilościach jakie potrzebuje. W razie ich nadmiaru są łatwo usuwalne. Problem dotyczy sztucznych, chemicznych substancji.

W przeciwieństwie do działających wybiórczo sztucznych suplementów, te same substancje lecznicze zawarte w żywności działają skuteczniej, chroniąc lub odbudowując nasze komórki.

Bez względu na to, czy organizm walczy z przeziębieniem, czy z przemęczeniem, naturalne składniki zawarte w zdrowej żywności są w stanie zapobiegać wielu chorobom już na poziomie komórkowym.

Natomiast gdy wyodrębniona zostanie czysta chemia, wówczas z „naturalną apteką” dzieją się dziwne rzeczy. Bardzo często, tego typu składniki nie posiadają leczniczych właściwości oryginalnego wyciągu z roślin. Co prawda zachowują one niezmieniony wzór substancji właściwych danej roślinie, jednak jego działanie często nie przynosi to oczekiwanych efektów. Dietetycy podkreślają, że w przypadku jakiejkolwiek suplementacji, w pierwszej kolejności trzeba szukać źródła tych cennych substancji w naturze.

W pierwszej połowie XX wieku naukowcy pomijali kompleksowe działanie żywności. Skupiali się wyłącznie na badaniu poszczególnych jej składników. Obecnie i na szczęście obserwuje się odwrotny trend.

Niektórzy badacze od lat 70-tych XX w. głosili, że duże dawki witaminy C zapobiegają nie tylko przeziębieniom, ale mogą też służyć do leczenia raka, schizofrenii i chorób układu krążenia. Utrzymywali, że dla serca zbawienne są duże ilości witaminy E. Jednak badania naukowe przeprowadzone w ostatnich latach wykazały, że substancje te mogą chronić przed chorobami serca, ale tylko niektóre osoby, np. część chorych na cukrzycę. Pozostałym nie pomagają wcale, a mogą wręcz zaszkodzić.

Witaminy C i E w fizjologicznych dawkach są dla nas korzystne, ale w większych zaczynają działać przeciwko nam. Witamina E w dużych dawkach – wielokrotnie przekraczających fizjologiczne zapotrzebowanie organizmu, czyli 10 jednostek międzynarodowych (IU) dziennie,  sprzyja rozwojowi miażdżycy i niektórych odmian raka.

Witamina C, czyli kwas askorbinowy w organizmie zamieniana jest na trudno rozpuszczalne sole kwasu szczawiowego. Dlatego u niektórych osób, duże, kilkugramowe dawki tej witaminy mogą wywołać ataki kamicy nerkowej czy biegunkę.

Łykanie suplementów nigdy nie zastąpi naturalnych produktów. W pokarmach występują tysiące różnych przeciwutleniaczy. Jeśli przedawkujemy z suplementami, możemy narazić się na zablokowanie przyswajania niektórych z nich.

Zażywanie beta-karotenu w wysokich dawkach może zmniejszyć przyswajanie innych karotenoidów, takich jak luteina czy zeoksantyna.

W jednym z badań sprawdzano, czy witaminy oraz składniki mineralne (A, B1, B2, B3 – niacyna, B6, B9 – kwas foliowy, C, D i E, beta-karoten, wapń, żelazo, cynk, magnez i selen), stosowane oddzielnie lub w preparatach multiwitaminowych, zmniejszają lub zwiększają ryzyko zachorowania na schorzenia układu krążenia, wystąpienie zawału serca, udaru lub przedwczesnej śmierci. Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że najczęściej zażywane suplementy diety mają bardzo niewielki lub żaden wpływ na zdrowie. 

Wśród składników, dla których istnieje ryzyko związane z nadmiernym spożyciem i ryzykiem przekroczenia limitów, wymienia się witaminę A, beta karoten, wapń, miedź, jod, żelazo, mangan, cynk. Ryzyko to może zależeć od wielu czynników i zmienia się w zależności od czynników środowiskowych i indywidualnych.

Jak wynika z opublikowanego w 2017 r. raportu NIK, suplementy diety nie dają efektu leczniczego, bywają nadużywane, bo brakuje świadomości m.in. o tym, że mogą wchodzić w interakcję z lekarstwami, zmieniając ich działanie (tak działa np. miłorząb japoński, kozłek lekarski czy wapń).

Suplementy diety mają za zadanie uzupełnianie diety o brakujące składniki. Nie mają mieć  działania leczniczego, dlatego nie przechodzą procesu rejestracji wymaganego dla leków. Producenci i dystrybutorzy, kreując popyt, nierzadko reklamują suplementy jako równoważne produktom leczniczym. To generuje gigantyczne sprzedaże, gigantyczne zainteresowanie pacjentów i gigantyczne spożycie tych produktów.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ