Celebryci a Zatoka Sztuki

Film Sylwestra Latkowskiego Nic się nie stało miał być przełomem w dyskusji o zwalczaniu pedofili w Polsce, gdyż ukazał wymiary tego zjawiska w środowisku celebryckim. Tymczasem nic takiego się nie stało, o czym zadecydowała nie tylko osoba reżysera, mającego za sobą kryminalną przeszłość, zmowa milczenia dziennikarzy i samych celebrytów.

Krótko o reżyserze. Według portalu Filmweb Latkowski wyreżyserował osiemnaście filmów. Zadebiutował w 2000 r. filmem To my, rugbiści, który na portalu Filmweb otrzymał 6,8 na możliwych 10 punktów przy 1080 oceniających. Sprawą pedofilii Latkowski zajął się w zrealizowanym w 2005 r. filmie Pedofile, który na wspomnianym portalu otrzymał notę 5,4 uzyskaną w wyniku 283 ocen. W 2010 r. zrealizował antypisowską agitkę Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbaty Blidy: nota 4,1 pkt wystawiona na podstawie 198 ocen. Natomiast film Nic się nie stało, otrzymał dotąd notę 3,2 pkt wystawioną na podstawie 2976 ocenach.

„Zatoka Sztuki” działała od 2011 r. jako miejsce rozrywki, działalności kulturalnej i charytatywnej. Wkrótce jednak działalność kulturalno-charytatywna okazała się przykrywką dla prostytuowania nastolatek. Według Mikołaja Podolskiego (opieram się między innymi na jego: Akta >>Łowcy nastolatek skrywają mrok<<, portal Onet), pod pozorem prowadzenia działalności artystycznej „Zatoka Sztuki” zatrudniała młode, często mające mniej niż 15 lat, dziewczyny, które szantażem i przekupstwem skłaniano do świadczenia usług seksualnych. W lokalu mieścił się specjalnie do tego celu wydzielony klub The Roof. Działalnością stręczycielską zajmował się głównie Krystian W., pseud. Krystek, alias „łowca nastolatek”, który młodym dziewczynom oferował pracę, a potem szantażem, groźbami i molestowaniem zmuszał je do prostytucji.

Proceder trwał kilka lat i trwałby zapewne nadal, gdyby 8 marca 2015 r. 14-letnia Anaid nie popełniła samobójstwa. Wcześniej w rozmowie telefonicznej z koleżanką wyznała, że została zgwałcona. Jej matka nagłośniła sprawę w mediach i dotarła do innych skrzywdzonych dziewczyn. W czerwcu i lipcu 2015 r. sprawą zajęli się dziennikarze śledczy TVN, w 2015 r. sprawa została opisana w cyklu artykułów Bożeny Aksamit i Piotra Głuchowskiego publikowanych w Gazecie Wyborczej. Ci autorzy wydali również książkę pt. „Zatoka Świń”.

W tym samym czasie miasto Sopot wymówiło lokalowi dzierżawę pobliskiej plaży z powodu hałaśliwego zachowaniaużytkowników. Wtedy w obronie Zatoki z hasłami „Tak dla Zatoki Sztuki” i „Ratujmy Zatokę Sztuki” stanęli znani celebryci, których nazwiska można znaleźć w internecie. Ostatecznie Zatoka Sztuki została zamknięta w 2019 r. W toku śledztwa prokuratura zarzuciła Krystianowi W. popełnienie przestępstw seksualnych na 33 nastolatkach. W 2019 r. został skazany na trzy lata więzienia. Toczy się nadal odrębne dochodzenie wobec Marcina T., menedżera klubu.

Latkowski – pomimo szumnych zapowiedzi – nie wychodzi w swoim filmie poza zrąb podstawowych faktów ustalonych wcześniej przez innych dziennikarzy. W filmie nawet o nich nie wspomina. Co więcej, w nieuprawniony sposób łączy akcję celebrytów broniących klubu przed wypowiedzeniem mu dzierżawy plaży z akceptacją przez nich pedofilii i prostytuowaniem nieletnich. Celebryci mogli o tym nie wiedzieć, a Latkowski w filmie nie przedstawia żadnych dowodów, że wiedzieli. Należy dodać, że stosowanie liczby mnogiej „celebryci” i przez samego Latkowskiego, i w dyskusji po filmie jest nadużyciem. Nie wszyscy celebryci bywali w lokalu, a ci co go przypadkowo nawet odwiedzili byli w stanie zorientować się w jego charakterze (w internecie można znaleźć następującą wypowiedź Marcina Gortata: „Byłem na otwarciu i prosili o zdjęcie, ale nie zrobiłem. Byłem tam raz i nie wróciłem! Patologia”).

Pomimo tych dostrzegalnych słabości, zaletą filmu Latkowskiego jest obnażenie „celebryctwa” i pokazanie, że celebryci nie stanowią wcale elity społecznej o ponadprzeciętnych cechach, lecz są zwykłymi śmiertelnikami o przeciętnej inteligencji i przeciętnym poziomie etycznym. W sprawie „Zatoka Sztuki a celebryci” mogą się pojawić jedynie dwie możliwości. Jeżeli jacyś celebryci nie domyślali się, że Zatoka prostytuuje nieletnich (choć dla innych było to oczywiste), to znaczy, że mają niski iloraz inteligencji. Jeżeli celebryci się domyślali, a mimo to firmowali działalność lokalu, to świadczy o ich niskim poziomie etycznym. Celebryta, jak mawia popularne powiedzenie, znany jest z tego, że jest znany. Aby nieustannie podtrzymywać swoją popularność, celebryci muszą brylować w telewizjach śniadaniowych, widnieć na okładkach kolorowych czasopism, mieć profile w mediach społecznościowych: facebooku, twiterze i instagramie i wypowiadać się na wszelkie możliwe tematy: bitwy pod Cedynią, wojny 1939 r. patriotyzmu czy wyborów prezydenckich.

Pomimo przekonania o własnej niezależności i oryginalności celebryci w swoich opiniach i poglądach są znacznie bardziej zuniformizowani niż przeciętni zjadacze chleba. Ci ostatni bowiem nie potrzebują mediów aby osiągnąć społeczny sukces. Celebryci natomiast, aby zachować społeczną pozycję celebryty muszą być w głównym nurcie opinii publicznej niezależnie od tego, kto tym nurtem steruje i dokąd płynie. A w tym najlepszym ze światów tak się zdarza, że ten, kto jest właścicielem mediów, również decyduje o treści programów i dobiera wykonawców do propagowania przekazu medialnego. Tak można wytłumaczyć celebrycką akcję w obronie Zatoki Sztuki, która dla zaproszonych była jeszcze jedną szansą zdobycia medialnego rozgłosu. Rynek medialny działa bowiem podobnie jak rynek w gospodarce. Na rynku medialnym wskaźnikiem sukcesu jest oglądalność, nakład, „klikalność”. W gospodarce – wielkość sprzedanej produkcji i oferowanych usług. Tylko tyle i aż tyle. Znajomość społecznego uwikłania roli celebryty winna skłaniać nas do polegania na własnym rozumie i nie ulegania fałszywym autorytetom.

 

autor: Prof. dr hab. Krzysztof Brzechczyn, historyk i filozof zatrudniony na Wydziale Filozoficznym UAM.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ