Ekspert: nowy rodzaj hormonoterapii o dwa lata opóźnia powstanie przerzutów raka prostaty

domena publiczna

Nowoczesne leki zaliczane do tzw. antyandrogenów nawet o dwa lata opóźniają pojawienie się przerzutów u chorych na raka prostaty – powiedział onkolog dr Artur Drobniak w poniedziałek podczas konferencji online pt. „Życie z rakiem prostaty”.

Dr Artur Drobniak z Oddziału Klinicznego Onkologii w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie zaznaczył, że wspomniane leki są bardzo potrzebne pacjentom z rakiem gruczołu krokowego, u których istnieje duże ryzyko powstania przerzutów, i których nowotwór jest oporny na leczenie tradycyjną hormonoterapią (inaczej: rak oporny na kastrację). Dzięki temu, że leki te można przyjmować w postaci tabletek w domu, pacjenci mogą normalnie funkcjonować, zachować aktywność – dodał.

Specjalista przypomniał, że w Polsce rośnie liczba zachorowań na raka prostaty. „W Polsce zbliżamy się do średniej europejskiej, gonimy mocno zaawansowaną technologicznie Europę Zachodnią” – powiedział onkolog. Zaznaczył, że od lat 80. liczba zachorowań na raka prostaty w naszym kraju wzrosła siedmiokrotnie, a liczba zgonów 2,5-krotnie. Co roku notuje się 17 tys. nowych przypadków raka prostaty i pięć tys. zgonów z jego powodu. „Zatrważające jest to, że w Polsce aż 15 proc. z nich rozpoznaje się w zaawansowanym stadium z przerzutami, gdzie możliwość wyleczenia zbliża się do zera. Natomiast w USA ten odsetek wynosi 3-4 proc.” – powiedział dr Drobniak.

„Wcześnie rozpoznany rak prostaty jest w pełni wyleczalny; nie mamy natomiast obecnie metod, by wyleczyć zaawansowane stadia tego nowotworu” – podkreślił specjalista.

Jak wyjaśnił, aby zwiększyć szansę na wczesne rozpoznanie raka gruczołu krokowego, mężczyźni po ukończeniu 50. roku życia powinni zgłosić się do urologa na badanie per rectum (palcem przez odbytnicę) oraz pomiar poziomu glikoproteiny określanej jako PSA. Mężczyźni, którzy mieli bliskich krewnych z rakiem prostaty, powinni wykonywać te badania już od 40. roku życia. Również utrzymujące się zaburzenia w oddawaniu moczu, np. parcie na mocz, ból przy oddawaniu moczu, przewlekłe infekcje układu moczowego, są wskazaniem do badania per rectum oraz oznaczenia poziomu PSA.

„Objawy, że coś dzieje się w drogach moczowych nie powinny być bagatelizowane” – zaznaczył dr Drobniak. Zwrócił uwagę, że pacjenci często sami ma własną rękę stosują wtedy leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, zamiast poprosić lekarza podstawowej opieki zdrowotnej o skierowanie do urologa. „Pacjent może być wtedy zdiagnozowany w ośrodku specjalistycznym i to jest najlepsze rozwiązanie” – ocenił.

Onkolog podkreślił, że poziom PSA może być podwyższony również w innych schorzeniach gruczołu krokowego, jak zapalenie czy rozrost prostaty. Jeśli w kolejnych badaniach obserwuje się szybki wzrost poziomu PSA to może to sugerować rozwój raka. Wówczas należy wdrożyć kolejne opcje diagnostyczne, w tym badania obrazowe. Ostateczną diagnozę stawia się na podstawie badania histopatologicznego tkanek pobranych podczas biopsji gruboigłowej.

Leczenie chorych na raka prostaty dobiera się w zależności od zaawansowania nowotworu i obecności przerzutów, wieku pacjenta, występowania u niego chorób współistniejących, tłumaczył dr Drobniak.

We wczesnym stadium zaawansowania stosuje się leczenie chirurgiczne oraz radioterapię – napromienianie prostaty i okolicznych tkanek, by zlikwidować przerzuty. W leczeniu uzupełniającym stosuje się tzw. hormonoterapię, która ma za zadanie obniżyć poziom lub zablokować działanie testosteronu (pobudzającego wzrost raka prostaty) i powstrzymać dalszy rozwój nowotworu.

Dr Drobniak zaznaczył, że po pewnym czasie rozwija się jednak oporność na standardowe leczenie hormonalne (rak oporny na kastrację). Rośnie poziom PSA, ale nie wykrywa się jeszcze przerzutów. W tej grupie pacjentów ogromne korzyści przynosi zastosowanie nowych leków z grupy tzw. antyandrogenów, które blokują działanie testosteronu w komórkach.

Na przykład badanie kliniczne nad lekiem z tej grupy o nazwie apalutamid wykazało, że może on nawet o 40 miesięcy opóźnić pojawienie się przerzutów w porównaniu ze standardową hormonoterapią, która opóźnia przerzuty o ok. 16 miesięcy. „To różnica dwóch lat. Mało jest leków przeciwnowotworowych, które tak spektakularnie mogą wpływać na opóźnienie rozwoju choroby i poprawę jakości życia pacjentów” – zaznaczył dr Drobniak.

Lek jest stosowany w wygodnej postaci tabletek, daje mało działań niepożądanych, a chorzy zachowują sprawność i aktywność.

Onkolog przypomniał, że obecnie leki z grupy nowych antyandrogenów mogą być w Polsce stosowane, gdy u chorych dojdzie już do przerzutów. „My chcielibyśmy móc wdrożyć nowoczesne leczenie zanim przerzuty się pojawią” – podsumował. (PAP)

Autorka: Joanna Morga

źródło: naukawpolsce.pap.pl/

PODZIEL SIĘ