Radny Michał Kurczewski: Czas przestać eksperymentować na mieszkańcach Wrocławia

Przystanki wiedeńskie są wygodne dla pasażerów korzystających z miejskiej komunikacji. Od kilku lat trwa ich przebudowa, ale w rejonach o natężonym ruchu samochodowym wzbudza kontrowersje.

 Proponowane przez władze miasta rozwiązanie polegające na przebudowie przystanków na ulicy Grabiszyńskiej przy Centrum Historii Zajezdnia (Bzowa) i w okolicy skrzyżowania z aleją Pracy (Hutmen) na przystanki typu wiedeńskiego utrudni jeszcze bardziej przejazd samochodów i spowoduje większe korki – tak mówią kierowcy. Po ich stronie staje radny miejski Michał Kurczewski.

Będzie to kolejny krok uderzający w mieszkańców okolicznych osiedli, bo wszystkie negatywne skutki, jak nadmierny hałas czy spaliny, będą koncentrować się właśnie na nich, zauważa radny Kurczewski.

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk mówi, że nie prowadzi wojny z kierowcami. Tymczasem po wymalowaniu buspasa na Grabiszyńskiej, sytuacja mieszkańców Wrocławia, którzy korzystają z samochodów w tym rejonie, dramatycznie się pogorszyła.

Wrocławianom, którzy z kolei mieszkają w okolicy sprezentowano korki na równoległych do Grabiszyńskiej drogach i spaliny.

Czas przestać eksperymentować na mieszkańcach Wrocławia.

Przystanki wiedeńskie sprawdzają się przede wszystkim tam, gdzie ruch jest umiarkowany. Zastosowanie przystanków tego typu na mocno obciążonej ruchem Grabiszyńskiej jest szkodliwe i wątpliwe pod kątem bezpieczeństwa.

Jeżeli faktycznie chcemy poprawić komfort i bezpieczeństwo pasażerów zbudujmy przystanki tramwajowo-autobusowe z wysepkami.

To rozwiązanie zdecydowanie bardziej bezpieczne dla osób korzystających z komunikacji zbiorowej, a przy okazji nie powodujące kolejnego spowolniania lub paraliżu ruchu aut w tym rejonie miasta. Należy podkreślić, że na budowę przystanków z wyspą jest rezerwa terenu w ramach gminnego zasobu wzdłuż Grabiszyńskiej.

Wydawanie środków wpłacanych przez wrocławskich podatników na działania stale pogarszające los mieszkańców zmuszonych do korzystania z aut jest niedorzeczne. Trudno powiedzieć czy jest to przykład niekompetencji czy też realizacja wizji lewicowych aktywistów podszeptujących władzom miasta coraz to bardziej szkodliwe dla kierowców pomysły.

Systematycznie pogarszającej się sytuacji kierowców we Wrocławiu biernie przygląda się współrządząca Wrocławiem Platforma Obywatelska, popierając wszystko jak leci. Trzeba jasno powiedzieć, że bez aprobaty PO tych szkodliwych wizji nie dało by się realizować.

 

PODZIEL SIĘ