Dr Bogusław Rogalski: Konwencja stambulska jest antyreligijna, antychrześcijańska i antysemicka

źródło: yt/ RDN TV

W ostatnim czasie wiele uwagi poświęcono ratyfikowaniu dokumentu, który ma kilka nazw. Lewica i skrajne lewactwo mówi o konieczności ratyfikowania dokumentu, bowiem ofiarom przemocy gwarantuje systemową pomoc.

Tymczasem część zapisów dotyczy nowej ideologii, wprowadza jednopłciową instytucje rodzicielską, pod tytułem rodzic pierwszy, rodzic drugi. Chrześcijański model rodziny jest przeciwstawiany lewackiej postawie a także miłości i szacunku do Genderowej ideologii.

Prawnicy i konstytucjonaliści  wskazują na sprzeczność z naszą ustawą zasadniczą, dlatego premier Mateusz Morawiecki skierował pytanie do Trybunału Stanu.

Polska w 2012 roku podpisała konwencję, w roku 2015 ratyfikowała, w międzyczasie do polskiego prawa wprowadzono zapisy z tejże konwencji. Odtąd wszystkie służby zgodnie z wprowadzonymi procedurami konwencji stambulskiej wypełniają swoje zadania. Wskaźnik przemocy jest u nas najniższy w świecie, jednak skrajna Lewica nie zauważa danych i robi wszystko aby kolejny raz podpisać dokument, który depcze godność każdego człowieka, również poszukującego czym lub kim jest! O tych problemach rozmawiamy z Dr Bogusławem Rogalskim, Prezesem Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Czy konwencja stambulska powinna być wypowiedziana przez Polskę? Oczywiście że tak, mówi Dr Bogusław Rogalski

Pod płaszczykiem pięknej nazwy, z którą każdy rozsądny człowiek się zgadza, bo któż nie jest przeciw przemocy wobec kobiet czy przemocy w rodzinie, przemycane są zapisy ideologiczne, będące współczesną nowomową marksistowską. Zapisy będące w istocie częścią lewackiej rewolucji światopoglądowej, która pod tęczowym sztandarem wypowiedziała globalną wojnę tradycji, religii, rodzinie, małżeństwu, a przede wszystkim chrześcijaństwu.

Na jeden z artykułów tej konwencji chciałbym zwrócić szczególną uwagę, artykuł 12, przez który konwencja stambulska jest antyreligijna, antychrześcijańska i antysemicka.

Niepokojące są zapisy mówiące, że:

Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn (…) Strony gwarantują, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. „honor” nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem niniejszej Konwencji.”

Cóż to oznacza w praktyce?

Jak czytamy czy słyszymy w komentarzach, konwencję należy odnosić do wszystkich ludzi, nie tylko do kobiet, ale również do mężczyzn, którzy mogą być także poddawani przemocy. To jasne. Tyle, że konwencja proponuje, aby państwa podejmowały działania promujące zmianę wzorców społecznych, kulturowych i religijnych w celu wykorzenienia zwyczajów i tradycji również w stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn. A to oznacza konflikt z tradycyjną rodziną chrześcijańską, której podstawą jest małżeństwo rozumiane jako związek

kobiety i mężczyzny, wynika to wprost z religii i zwyczajów. Na podważanie tego nie może być zgody.

 

PODZIEL SIĘ