Kolejne zatrzymania furgonetek Fundacji Pro-Prawo do Życia. W roli głównej „Margot”

Wolontariusze Fundacji Pro-Prawo do Życia po raz kolejny zostali zatrzymani przez lewicowych ekstremistów. Do incydentu doszło w Warszawie. Na zamieszczonym w sieci nagraniu widać, że jednym z agresorów jest… Michał Sz., znany pod pseudonimem „Margot”. „Jeśli to nie jest dobra podstawa do umieszczenia go w areszcie to co ma jeszcze zrobić?” – pyta Tomasz Kalinowski, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Nagranie opublikowane dziś w sieci ukazuje sytuację z wtorku. Widać na nim, jak wolontariusz Fundacji, z wyciągniętą ręką, upomina się o niezbliżanie agresorów. Mimo, że wszyscy obecni na filmie mają założone maseczki, jednego z lewicowych aktywistów nie trudno rozpoznać. To znany całej Polsce Michał Sz. „Margot”.

Ten „zasłynął” z ataku na wolontariusza Fundacji Pro-Prawo do Życia, co zaważyło na zasądzeniu aresztu wobec aktywisty.

Pod nagraniem, Kalinowski pisze:

„Gdyby nie ochrona #StrażMarszuNiepodległości zapewne skończyłoby się kolejnym zdewastowanie mienia”.

„W roli głównej znów #Margot. Jeśli to nie jest dobra podstawa do umieszczenia go w areszcie to co ma jeszcze zrobić?” – pyta we wpisie na Twitterze.

Kalinowski we wpisie mylnie wskazuje na czas zdarzenia. W komentarzu niżej czytamy: “film z wczoraj, choć dziś też doszło do zatrzymania furgonetki Pro”.

Do aresztowania aktywisty LGBT Michała Sz. przedstawiającego się jako Margot doszło na początku sierpnia. W związku z tą decyzją przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii odbył się protest. Protestujący przeszli na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do starć z policją – zaatakowany został m.in. radiowóz. Policja zatrzymała łącznie 48 osób. Wszyscy usłyszeli zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku.

Pod koniec sierpnia sąd podjął decyzję o uchyleniu aresztu. Wobec aktywisty zastosowano dozór policji, przyjęto też poręczenie majątkowe w kwocie 7 tys. zł i poręczenia osobiste od trzech osób.

W związku ze zdarzeniami z 27 czerwca tego roku prokuratura postawiła Michałowi Sz. zarzuty udziału w zbiegowisku, brutalnego zaatakowania działacza fundacji pro-life oraz niszczenia mienia należącego do fundacji. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności.

źródło: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ