Mamy dowody na kłamstwa LGBT: nie rośnie liczba samobójstw dzieci

flaga_homo_lgbt_gay-400x0.jpeg

Skala samobójstw wśród dzieci i młodzieży przeraża i zwiększyła się od 2013 roku dwuipółkrotnie – twierdzi Koalicja Obywatelska. Niektóre media sugerują, że „przerażająco” wysoka liczba takich zgonów to efekt nagonki na gejów i lesbijki. „Gazeta Polska” sprawdziła dokładnie statystyki policji i Eurostatu: zawarte tam liczby jednoznacznie wskazują, że mamy do czynienia z jedną wielką manipulacją.

„Wiemy to zarówno z informacji medialnych, o których prawie codziennie się dowiadujemy, jak i ze statystyk, które mówią, że tygodniowo dwoje nastolatków popełnia samobójstwo […], od 2013 roku dwuipółkrotnie zwiększyła się skala samobójstw wśród dzieci i młodzieży”

– przekonywała poseł Koalicji Obywatelskiej Marta Golbik podczas niedawnej konferencji prasowej w parlamencie. Wtórowała jej wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, opowiadając o „przerażających” liczbach. Sama konferencja odbyła się zaś pod hasłem „Dlaczego liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży rośnie?”.

Kilka dni wcześniej doszło do haniebnych aktów wandalizmu, które tłumaczono chęcią upamiętnienia małoletnich „ofiar homofobii”. Bojówkarze skrajnych lewicowych środowisk zdewastowali m.in. zabytkowy gmach Ministerstwa Edukacji Narodowej, wypisując tam imiona dzieci, które miały popełnić samobójstwo z powodu „nagonki” na LGBT.

Na początku 2020 roku dziennikarz Onetu Janusz Schwertner posunął się nawet do tego, że samobójstwa najmłodszych Polaków powiązał z… naklejkami „Gazety Polskiej”.

Napisał bowiem:

„Reportaż »Miłość w czasach zarazy« to opowieść o polskim państwie, które zmusiło 14-letniego chłopca do samobójstwa. To także przestroga: jeśli publicznie głosisz homofobię, to i ty przyczyniłeś się do tej zbrodni. […] Polska jest na drugim miejscu w Europie pod względem liczby samobójstw wśród dzieci. Nieznacznie wyprzedzają nas Niemcy – ale tylko dlatego, że to kraj dwukrotnie większy. Równocześnie dane pokazują, że blisko 70 proc. nastolatków LGBT w Polsce myśli o samobójstwie. W tym czasie emocjonalnie rozjeżdżamy ich każdego dnia. Zapędzamy w pułapki wstydu, pozbawiamy nadziei na normalne życie. W 2019 roku do jednej z gazet dołączono naklejki z napisem »Strefa wolna od LGBT«”.

Statystyki kontra partyjna propaganda

„Gazeta Polska” postanowiła zajrzeć do statystyk – zarówno polskich, jak i zagranicznych – aby zweryfikować prawdziwość tych rewelacji.

Najbardziej kompleksowymi i wiarygodnymi danymi dotyczącymi zgonów samobójczych dysponuje policja. Dane policyjne z lat 1999–2019 uporządkowane są według różnych kategorii: województw, grup wiekowych, dnia tygodnia, miejsca i sposobu popełnienia czynu, stanu cywilnego, wykształcenia, źródła utrzymania itd.

Nas interesuje oczywiście w głównej mierze grupa wiekowa: 7–12 (dzieci) i 13–18 (młodzież). Jak wynika z policyjnych statystyk – w 2013 roku (tę datę podali posłowie Koalicji Obywatelskiej w swojej oskarżycielskiej mowie pod adresem rządu) śmiercią samobójczą zginęło 4 dzieci w wieku 7–12 lat i 144 nastolatków między 13. a 18. rokiem życia.

Jak wyglądają odpowiednie dane za rok 2019? Liczba dotycząca dzieci 7–12 jest identyczna jak w 2013 roku. I wynosi 4. Natomiast nastolatków z grupy wiekowej 13–18, którzy skutecznie targnęli się na swoje życie w 2019 roku, było – uwaga – 94. A więc liczba nastoletnich samobójców w latach 2013–2019 spadła, a nie wzrosła. Gdyby posłużyć się językiem partyjnej propagandy, charakterystycznym dla platformerskich speców od samobójstw dzieci, za „liberalnych” rządów Platformy Obywatelskiej śmiercią samobójczą zginęło więcej nieletnich niż za „reżimu” Zjednoczonej Prawicy.

Prześledźmy jeszcze dane za lata pośrednie. 2014 rok – życie odbiera sobie 3 dzieci i 124 nastolatków. W 2015 roku – 5 dzieci i 114 nastolatków. W 2016 roku – 2 dzieci i 101 nastolatków. Rok później, w 2017 roku – samobójstwo popełnia jedno dziecko i 115 osób między trzynastym a osiemnastym rokiem życia. W 2018 roku – 5 dzieci i 92 nastolatków. Nie może być więc mowy o żadnej tendencji wzrostowej – raczej przeciwnie.

Ale „GP” sprawdziła również wcześniejsze lata. W 1999 roku życie odebrało sobie aż 11 dzieci w wieku 7–12 lat i aż 251 nastolatków w grupie wiekowej 13–18. Co więcej, w statystykach za 1999 rok odnotowano również… 9 samobójstw najmłodszych dzieci w wieku 0–6 lat – od kilkunastu lat w ogóle w Polsce się to nie zdarza. W 2004 roku samobójczą śmiercią zginęło 9 dzieci od 7 do 12 lat i 208 nastolatków. W 2010 roku – 4 dzieci i 119 nastolatków. Sytuacja jest więc dziś – wbrew temu, co słyszymy z ust polityków KO i części dziennikarzy – znacznie lepsza niż jeszcze dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia lat temu.

Na czym polega manipulacja

Skąd więc politycy PO wzięli dane o „dwuipółkrotnie” większej liczbie samobójstw w 2019 roku niż w 2013 roku? Odpowiedź jest prosta: posłużono się statystykami dotyczącymi nie zgonów samobójczych, lecz… zgłoszonych PRÓB samobójczych. I faktycznie: w 2013 roku odnotowano 9 takich prób wśród dzieci i 348 wśród nastolatków, a w 2019 roku liczby te wynoszą odpowiednio 46 i 905. Szkopuł w tym, że wyciąganie z tej zmiany wniosków co do opresyjności dzisiejszej władzy wobec najmłodszych czy do pogarszającej się sytuacji dzieci byłoby absurdem.

Przede wszystkim liczba prób samobójczych (a nie samobójstw) wzrosła w latach 2013–2019 w niemal każdej grupie wiekowej. Dla przykładu: wśród Polaków w wieku od 30 do 34 lat w 2013 roku zarejestrowano 756 nieudanych zamachów samobójczych, a w 2019 roku – 1363. Podobnie u 35–39-latków: w 2013 roku – 644, sześć lat później – 1337. W grupie 60–64 lata skok też jest znaczny: 2013 rok to 337 prób, a 2019 już 788 – choć jednocześnie, tak jak u osób do 18. roku życia, liczba samych samobójstw w tym okresie spadła. Statystyki dotyczące prób mówią więc w zasadzie tyle, że rejestrowanych jest więcej nieudanych zamachów na własne życie, dokonanych przez Polaków w każdym wieku (w tym także zupełnie niegroźnych prób, mających na celu zwrócenie na siebie uwagi), a mimo to faktycznych samobójców jest coraz mniej. Aby nie być gołosłownym: w latach 2013–2019 łączna liczba prób samobójczych wzrosła z 8575 do 11 961, podczas gdy łączna liczba samobójstw spadła z 6101 do 5255.

Warto przyjrzeć się jeszcze jednej manipulacji zawartej w wypowiedzi poseł Marty Golbik z KO. Wskazywała ona w alarmistycznym tonie, że „tygodniowo dwoje nastolatków popełnia samobójstwo”. Rok ma zwykle 52 tygodni, więc wychodziłoby na to, że samobójstwo popełnia co roku około 104 dzieci (wliczmy w tę statystykę także uczniów w wieku 7–12 lat). W 2019 roku skutecznie na swe życie targnęło się 98 osób do 18. roku życia, więc szacunek Golbik można w przybliżeniu uznać za prawdziwy. Tyle że na przykład w 2008 roku, za rządów Platformy Obywatelskiej, życie odebrało sobie 170 nieletnich, zatem – używając retoryki Golbik – samobójstwo popełniało wtedy tygodniowo aż troje nastolatków. Nikt wówczas jednak żadnej konferencji prasowej w tej sprawie nie urządzał. I żaden z dziennikarzy nie stawiał kuriozalnej tezy, że dzieci zabijają się, bo rząd, Kościół czy „reżimowe media” prowadzą homofobiczną czy transfobiczną krucjatę.

W Polsce coraz lepiej. A na Zachodzie?

Właśnie w związku z narracją, że polskie dzieci giną z własnych rąk, gdyż są zaszczuwane ze względu na swą orientację seksualną, „GP” sprawdziła także inne dane – nie polskie, lecz unijne – podawane przez Eurostat, instytucję statystyczną Komisji Europejskiej. Chodzi o publikowane przez ten urząd wskaźniki liczby samobójstw na 100 tys. mieszkańców w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Niestety, informacje te są niepełne, gdyż dane Eurostatu dotyczące nieletnich ograniczają się do grupy wiekowej 15–18 i nie obejmują dwóch ostatnich lat; ale i tak można wyciągnąć z nich ciekawe wnioski, stojące w sprzeczności z publicystycznymi tezami serwowanymi ostatnio przez mainstreamowe media.

Otóż – jak wyliczono – wskaźnik Polski w 2017 roku był dość wysoki na tle innych państw UE i wyniósł 6,93. Dla porównania: w Bułgarii to 3,55, w Niemczech 4,48, na Węgrzech 5,48. Ale nie jest tak, że Polska w statystykach samobójstw nastolatków wypada najgorzej na kontynencie – jak cynicznie sugerował red. Schwertner, podając nie liczbę zgonów samobójczych na 100 tys. obywateli, lecz bezwzględną liczbę samobójstw (wysoką, bo Polska jest dużym krajem). Czechy (cały czas mówimy o roku 2017) mają wskaźnik 9,59, Litwa 13,07, Malta 8,56, Estonia 8,4, Finlandia 10,38, Szwecja 7,36, Norwegia (kraj spoza UE, ale ujęty w danych Eurostatu) – 10,15. A więc kraje znacznie bardziej „postępowe” od Polski (może oprócz Litwy) w zakresie edukacji seksualnej w szkołach, ogólnej seksualizacji dzieci i państwowej propagandzie LGBT wyprzedzają nas w niechlubnych statystykach dziecięcych samobójstw.

Jeszcze bardziej interesująca jest jednak zmiana wartości wskaźnika na przestrzeni lat. Jeżeli chodzi o Polskę, to nasz kraj ma się czym pochwalić, bo w 2011 roku, za „światłych” rządów PO, liczba nastoletnich samobójców na 100 tys. mieszkańców była wyższa. Wskaźnik wynosił bowiem 8,06 i do 2014 roku… rósł, osiągając wartość 9,48.

Dopiero po 2015 roku, czyli po objęciu władzy przez PiS, zaczął systematycznie spadać. Tendencja jest zatem dla Polaków korzystna.

Przeciwnie wygląda za to sytuacja w wielu krajach, które trudno oskarżać o zaszczuwanie młodych gejów i lesbijek. W okresie 2011–2017 zwiększyła się na przykład liczba samobójstw nastolatków w Danii (wzrost wskaźnika z 3,63 do 4,29), Niemczech (z 4,3 do 4,48), Holandii (z 3,99 do 6,76) oraz Wielkiej Brytanii (z 2,95 do 4,65) – państwach, w których edukację seksualną prowadzi się od wczesnych lat szkolnych, a za krytykę ideologii LGBT mogą grozić nawet sankcje karne.

źródło: niezależna.p

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ