Ile Wrocław dopłaci do parkingu przy Hali Stulecia?

Jar.ciurus, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Umowa Miasta z Budimexem na eksploatację nadziemnego i podziemnego parkingu wzbudzała kontrowersje, zanim zaczęły jeszcze funkcjonować. Magistrat zgodził s na likwidację wszystkich bezpłatnych miejsc postojowych wzdłuż Wróblewskiego, Mickiewicza, Kopernika i Wystawowej. To zmuszało kierowców do parkowania w nowo wybudowanym podziemnym garażu. W rezultacie naziemne i podziemne miejsca świeciły pustkami.

Sprawa trafiła do prokuratury. Ostatecznie w 2006 roku od strony ul. Mickiewicza przeznaczono 80 bezpłatnych miejsc parkingowych w godz. 8-20 ale parking miał być tylko „dozorowany, monitorowany ale niestrzeżony“.

Z dokumentacji wynika, że cała inwestycja kosztowała Miasto ponad 43 mln zl netto i zrealizowana przez spółkę celową w 100% zależną od giełdowego Budimeksu, która z kolei była zależna od Budimex Parking Wrocław. Wówczas była to w Polsce mało popularna inwestycja zrealizowana w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego i zgodnie z podpisaną umową będzie mogła prowadzić działalność do roku 2042.

Teraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zbadał zapisy umowy a przede wszystkim dokumentację związaną z jego budową na każdym etapie a także to, czy została udzielona pomoc publiczna wykonawcy robót, który jest także zarządzającym całym obiektem.

Jak podaje Radio Wrocław Budimex miał dostawać dopłaty z kasy miasta, jeśli nie osiągnie ustalonych w umowie przychodów! Wiemy, że do końca trwania umowy, miasto może zapłacić maksymalnie 143 mln zł, ale nikt nie przewidział koronawirusa. Każda działalność kulturalna i sportowa jest ograniczona, zatem parkingi nawet w newralgicznych miejscach nie przynoszą dochodów. Tymczasem Budimex ma dostawać dopłaty z miejskiej kasy, jeśli parking nie osiąga ustalonych dochodów! Nadto Radio Wrocław stwierdza, że „wsparcie nie stanowi pomocy publicznej, o ile wynagrodzenie należne firmie Budimex jest przyznane na warunkach rynkowych i tym samym nie przysparza spółce nadmiernej korzyści”.

Magdalena Piasecka, prezes Hali Stulecia wyjaśnia, że przed zawarciem umowy miasto dokonało analiz z których wynikało, że inwestycja była rentowna.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ