Starcia na ulicach Wrocławia. Dlaczego wiceprezydent miasta Bartek Ciążyński nie był w stanie rozwiązać protestu?

Wczoraj podczas protestu doszło do poważnych strać z manifestującymi kobietami. W kilku miejscach zostały zaatakowane przez grupę młodych mężczyzn. Wobec protestujących użyli siły i gazu łzawiącego. Niektórzy piszą, że widzieli u nich kostki brukowe. Dwie dziennikarki Gazety Wyborczej zostały pobite.

Jak czytamy w mediach społecznościowych ataki były na ulicach, gdzie nieco już rozporoszony tłum był rozciągnięty. Zaczęły się po godz. 20.00 przy ASP, Traugutta, Kazimierza Wielkiego i Placu Społecznym. Policja nie zdążyła na czas obronić napadniętych osób. Poszkodowane zostały przewiezione na Pogotowie Ratunkowe.

Nadal mamy sprzeczne informacje co do sprawców zajść. To musi wyjaśnić Komenda Policji po oglądzie nagrań z dronów i miejskiego monitoringu . Manifestanci „widzieli” narodowców, tymczasem na bocznych ulicach dostrzeżono autobusy i wysiadających anarchistów z Antify, ale mogli to być chuligani.

Strajk Kobiet miał sześć różnych punków wymarszu, jeden z nich zamierzał wejść na Ostrów Tumski, ostatecznie zrezygnowano! Przed Katedrą stanęli kibice Śląska Wrocław na czele z kapłanami. Odmawiali tajemnice Różańca świętego w intencji biednych i pogubionych ludzi, którzy w imię wolności, chcą jej ograniczenia. Kibice mieli ze sobą transparent z napisem: „Nie przeciw kobietom, ani na zlecenie reżimu pisowskiego, stajemy w obronie tradycji i niszczonego dziedzictwa narodowego.”

Przechodnie i kierowcy, którzy od kilku dni mają utrudnione przejście przez miasto lub są zablokowali na kilka godzin czują bezsilność. Protesty wymykają się spod kontroli. Mowa nienawiści tutaj jest niesłyszalna, nikt z Urzędu Miasta nie reaguje, nie tylko na obraźliwe słowa ale też na obrażanie katolików, ich wiary i symboli.

Dlaczego wiceprezydent miasta Bartek Ciążyński nie był w stanie rozwiązać protestu? Od czwartku codziennie zapalane są – ponoć zabronione przez Miasto – race. Niszczone są przydrożne kapliczki, pomniki i budynki, nie tylko sakralne. Knajacki język ze spelun stał się ekspresyjnym wyrażaniem sprzeciwu wobec pisowskiego reżimu. To jest wojna a wojna jest kobietą, słyszymy na wszystkich protestach. Czy zapowiedź Marty Lempart o permanentnym paraliżu komunikacyjnym Wrocławia nie dotarła do magistratu?

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ