2.9 C
Wrocław
Lekarz wzywa: protesty muszą się zakończyć. „Wojna domowo-pandemiczna na ulicy to absurd”

Lekarz wzywa: protesty muszą się zakończyć. „Wojna domowo-pandemiczna na ulicy to absurd”

– Zakotwiczyliśmy w jakimś matriksie. Jeżeli chcemy być zdrowi, musimy zaprzestać protestów. To, co się dzieje, to zły sen lekarza, zły sen wirusologa, epidemiologa, ale też zły sen nas wszystkich dlatego, że jest to, niestety, przeciwko zdrowiu publicznemu – mówił w „Sygnałach dnia” Katarzyny Gójskiej Michał Sutkowski (Kolegium Lekarzy Rodzinnych). – Moje nie może być tutaj na wierzchu, tylko nasze. Wojna domowo-pandemiczna na ulicy to absurd – podkreślił i zaapelował: Szanowni Państwo, nie róbcie tego! Najbliższe dni są najważniejsze, jeżeli chodzi o następne co najmniej trzy miesiące pandemii.

Protesty przeciwników zaostrzania prawa aborcyjnego w wielu miastach – dużych i mniejszych – całego kraju trwają od zeszłego czwartku, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Tymczasem choć premier Mateusz Morawiecki apelował, by nie protestować na ulicy w czasie epidemii, „Strajk Kobiet” odpowiedział… zapowiedzią kolejnego protestu. W piątek ma się odbyć „marsz na Warszawę”.

O zagrożeniu dla zdrowia i życia nie tylko biorących udział w protestach mówił w „Sygnałach dnia” Katarzyny Gójskiej Michał Sutkowski (Kolegium Lekarzy Rodzinnych).

Martwię się o zdrowie tych młodych ludzi, ich rodzin, nas wszystkich. Mamy pandemię, dziś czujemy się dobrze, jutro gorzej, a pojutrze… nie chcę kończyć. Wolność obywatelska to jedno, pandemia to drugie. Porządek publiczny i bezpieczeństwo sanitarne wszystkich obywateli jest obowiązkiem nadrzędnym, niezależnie od tego, kto ma rację, niezależnie od polityki. Zakotwiczyliśmy w jakimś matriksie. Jeżeli chcemy być zdrowi, musimy zaprzestać tego typu rzeczy – usiąść, rozmawiać. To, co się dzieje, to zły sen lekarza, zły sen wirusologa, epidemiologa, ale też zły sen nas wszystkich dlatego, że jest to, niestety, przeciwko zdrowiu publicznemu

– wykazywał.

W najważniejszych dniach pandemii manifestacje, niezależnie od poglądów, są niedopuszczalne społecznie. Bo tego typu dylematy (kogo ratować, dla kogo respirator – przyp. red.) mogą być naszym udziałem. Moje nie może być tutaj na wierzchu, tylko nasze. Wojna domowo-pandemiczna na ulicy to absurd

– podkreślił.

Szanowni Państwo, nie róbcie tego! Najbliższe dni są najważniejsze, jeżeli chodzi o następne co najmniej trzy miesiące pandemii

– zaapelował.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ