0.5 C
Wrocław
Lempart: „zabawka w ręku kapitału”? Gadowski: ta rewolucja jest w kieszeniach najbogatszych...

Lempart: „zabawka w ręku kapitału”? Gadowski: ta rewolucja jest w kieszeniach najbogatszych ludzi

Szarpanie się z dziennikarzami, ubliżanie im jest absolutnie niedopuszczalne w przestrzeni publicznej czy w debacie – powiedziała portalowi Niezależna.pl Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. O komentarz do ataku liderek Strajku Kobiet na dziennikarzy m.in. naszych mediów spytaliśmy także red. Witolda Gadowskiego i red. Rafała Ziemkiewicza.

Jak już informowaliśmy na naszych łamach, wczoraj przed drzwiami siedziby Ogólnopolskiego Strajku Kobiet doszło do przepychanki, w wyniku której została poturbowana nasza reporterka Cyntia Harasim. Ponadto dziennikarze m.in. „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i TVP nie zostali wpuszczeni na konferencję organizowaną przez lewicowe aktywistki.

Nasza redakcja zwróciła się do przedstawicieli mediów z prośbą o komentarz na temat zachowania liderek Strajku Kobiet.

– Wyrzucenie dziennikarzy i dzielenie ich na tych, którzy komuś odpowiadają, i tych, którzy są niewygodni, jest karygodne. W ten sposób łamie się wolność słowa. Dla mnie ta sytuacja jest skrajnie bulwersująca. Szarpanie się z dziennikarzami, ubliżanie im jest absolutnie niedopuszczalne w przestrzeni publicznej czy w debacie publicznej – mówi nam Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

W podobnym tonie wypowiada się dziennikarz Rafał Ziemkiewicz.

W normalnym kraju takiego typu sytuacje miejsca nie mają. Chociaż pojawia się pytanie, ile jeszcze jest normalnych krajów na świecie według dawnych kryteriów normalności. Mam na myśli normalność w sensie postrzegania dziennikarzy jako arbitrów w toczącym się sporze. Natomiast dziennikarze dzisiaj są coraz częściej postrzegani jako żołnierze i to powoduje, że są obiektem nienawiści – zwraca uwagę red. Ziemkiewicz.

Dodaje, że „z jednej strony mamy w tym środowisku zachowania takie jak pani reporterki z „Gazety Wyborczej”, która nie ubiera się na manifestacje w sposób wyróżniający jako dziennikarkę, nie ma napisu PRESS, nie ma identyfikatora w widocznym miejscu, atakuje policjanta, kopie go, a kiedy zostaje zatrzymana, robi głośny raban, że zatrzymano dziennikarkę”.

– Z drugiej strony rzutuje się takie zachowania również na stronę przeciwną, to znaczy, że atakuje się dziennikarzy mediów innych niż liberalno-lewicowe, tych, którzy nie są zdeklarowanymi zwolennikami czy propagandowymi żołnierzami pani Lempart. Traktuje się ich jak wrogów, a to nie jest nic nowego. Po tym, jak próbowano przypisać mediom odpowiedzialność za śmierć Pawła Adamowicza, czy wcześniej za samobójstwo chorego na depresję Piotra Szczęsnego, to już bardziej podłych rzeczy nie można wymyślić. Konsekwentnie opozycja tą drogą podąża, żeby budować świat, w którym nie ma miejsca na dziennikarstwo, a w którym jest tylko propaganda

– wyjaśnia publicysta.

Swojej wypowiedzi udzielił nam również red. Witold Gadowski.

– Ta sytuacja mnie w ogóle nie dziwi. Marksistowska wizja demokracji to demokracja reglamentowana i wykluczająca wszystkich, którzy są przeciwni takiemu schematowi. Wszelkie media i osoby publiczne kojarzone z innym nurtem natychmiast są stygmatyzowane i odmawia się im udziału w dyskusji i wymianie poglądów. Strajk Kobiet to odnoga ogólnoświatowego ruchu rewolucji marksistowskiej – powiedział Witold Gadowski.

Jednocześnie podkreślił, że „ta rewolucja jest w kieszeniach najbogatszych ludzi na planecie, m.in. w kieszeni George’a Sorosa”.

– Oni są jedynie zabawkami w rękach kapitału. Ciekawe jest to, że kapitał, wiedząc, że największym zagrożeniem są rewolucjoniści, po prostu ich kupił, następnie oswoił, skorumpował, aby teraz móc bez problemu nimi sterować. Ci ludzie dążą do koncesjonowania, czyli do sterowania mediami, dziennikarzami

– mówi nam red. Gadowski.

Niestety, przedstawiciele mediów sympatyzujących z opozycją nie podzielają oburzenia naszych rozmówców. Co więcej, niektórzy nawet cieszą się z zaistniałej sytuacji. Tomasz Lis na swoim Twitterze napisał:

„Marta Lempart dokonuje precyzyjnego rozróżnienia między prawdą a kłamstwem, między dziennikarzami a kłamcami”. 

„Nie widzę żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałbym ją za to potępiać, jednocześnie solidaryzując się z kłamcami, oszczercami i sługusami zamordystycznej władzy” – stwierdził w mediach społecznościowych Lis, laureat mało zaszczytnej nagrody Hiena Roku 2015.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ