Lewicy dopięła swego. Izba Reprezentantów przyjęła genderową „Ustawę o Równości”

flaga_homo_lgbt_gay-400x0.jpeg

Izba Reprezentantów zagłosowała za wprowadzeniem kontrowersyjnej Ustawy o Demokratycznej Równości. Jeśli wejdzie w życie, to będzie miała wpływ na aborcję, małżeństwa, gender, sport i wiele innych spraw.

Ustawa o której mowa to reforma wprowadzonej w 1964 roku słynnej Ustawy o Prawach Obywatelskich. Autorzy zmian twierdzą, że poprawki zmienią ją tak, aby powstrzymać „dyskryminację z powodu płci, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej”. Prawica zwraca jednak uwagę, że w dokumencie jest wiele kontrowersyjnych zapisów.

Najwięcej dyskusji budzi kwestia dostępu biologicznych mężczyzn podających się za kobiety do miejsc publicznych przeznaczonych dla prawdziwych kobiet. Po wejściu jej w życie takiemu mężczyźnie nie będzie można odmówić dostępu do damskich toalet czy przebieralni. Mężczyźni będą mieli również dostęp do schronisk dla kobiet, które padły ofiarami gwałtów czy przemocy ze strony innych mężczyzn.

Kontrowersje budzi również to, że ustawa ograniczy wolność religijną. W jej świetle w sprawach o dyskryminację – na przykład odmówienie obsługi homoseksualiście – nie będzie już można tłumaczyć się własną religią czy wolnością sumienia. Ustawa wprost stwierdza, że Ustawa o Przywróceniu Wolności Religijnych nie będzie miała w takich sprawach zastosowania.

Ustawa zmieni również definicję dyskryminacji na tle płciowym tak, aby zawierała „ciążę, poród i związane stany medyczne”. Przedstawiciele organizacji pro-life ostrzegają, że ta pozornie niewielka zmiana spowoduje, że wszelkie przepisy ograniczające aborcję, w tym finansowanie z podatków przemysłu aborcyjnego będzie można uznać za dyskryminację i podać do sądu. Będzie też zmuszała właścicieli firm którzy nie popierają zabijania dzieci nienarodzonych będą zmuszeni do wykupywania swoim pracownikom ubezpieczeń medycznych, które finansują aborcję.

Prezes organizacji Family Policy Alliance Craig DeRoche skomentował, że twórcy tej ustawy „chowają to, co w niej czyha”, a sama ustawa według niego jest „uszkodzoną propozycją, która cofnie nas o dekady w trudnym marszu w stronę równości”.

„Ustawa usunie koncepcje kobiety i mężczyzny z najbardziej podstawowych elementów życia – sportów, szatni, małych firm, sali lekcyjnych czy nawet stosunków między rodzicami i dziećmi w domach. Co najbardziej niepokojące ustawa ta zagraża dzieciom – od samego początku, przez wsparcie dla aborcji, przez dzieciństwo, gdzie przepycha nadmiernie seksualne programy nauczania, po okres dojrzewania, kiedy będzie zmuszała dzieci zmagające się z własnymi ciałami do zmiany biologicznej płci”.

Kontrowersyjna ustawa przeszła przez Izbę Reprezentantów z wynikiem 224 za do 206 przeciw. Głosowanie ułożyło się niemal po liniach partyjnych, poparło ją zaledwie trzech Republikanów. W 2019, kiedy Demokraci próbowali ją przepchać po raz pierwszy, otrzymała poparcie od ośmiu parlamentarzystów ale ostatecznie przepadła w Senacie. Teraz też może ją to czekać – aby przeszła muszą ją poprzeć wszyscy Demokraci, w tym umiarkowani jak senator Manchin. Jeżeli Republikanie zdecydują się na zablokowanie jej filibusterem (obstrukcja parlamentarna – stosowanie przez parlamentarzystów wszelkich środków prawnych, przewidzianych w konstytucji lub ustawach, w celu uniemożliwienia prowadzenia obrad lub uchwalenia ustawy przez parlament), to Demokraci raczej nie mają szans na zdobycie dodatkowych 60 głosów niezbędnych do jego przełamania. Nie ma za to wątpliwości co zrobi prezydent USA Joe Biden – już w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał, że podpisanie tej ustawy będzie dla niego priorytetem

źródło: Niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ