2.1 C
Wrocław
Marian Kowalski: Michnik pił wódę u Jaruzelskich, konfederaci herbatkę. „Tańsi w obsłudze”

Marian Kowalski: Michnik pił wódę u Jaruzelskich, konfederaci herbatkę. „Tańsi w obsłudze”

Kowalski1.jpg

.„Niektórych zastanawia dlaczego konfederaci tak żarliwie rozgrzeszają generała Jaruzelskiego na herbatkach u jego córki. Wszak identyczny proceder uprawiała ekipa Michnika ponad 30 lat temu i dało to im pozycję arystokratyczną w tej RP, tyle że wtedy potrzebna była wódeczka, a teraz wystarczy herbatka. Wtedy i teraz stolik okrągły a obecni goście tańsi w obsłudze” – napisał na Albicli Marian Kowalski, jeden z organizatorów pierwszych Marszów Niepodległości i były kandydat Ruchu Narodowego na prezydenta

Odniósł się w ten sposób do licznych występów polityków Konfederacji i wspierających ja publicystów w programie Moniki Jaruzelskiej. Wywiadów takich udzielili m. in. Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke, Stanisław Michalkiewicz, Sławomir Mentzen, Marcin Rola, Jacek Wilk, Artur Dziambor, Adam Wielomski czy Krzysztof Karoń.

W najnowszej „Gazecie Polskiej” pisze na ten sam temat Piotr Lisiewicz: „Manifestacje w nocy 13 grudnia pod willą Jaruzelskiego, zapoczątkowane przez Ligę Republikańską, kierowaną wówczas przez Mariusza Kamińskiego, były niezwykle ważne, bo przywracały elementarną prawdę w życiu publicznym – oddzielały zdrajców od patriotów. Były powiedzeniem nie >>grubej kresce<< i jej zakłamanym skutkom. Okrzyki >>Morderca<< oczyszczały atmosferę, anulowały medialną hipnozę, zabraniającą nazywać rzeczy po imieniu. Potem jadąc autobusem >>spod Jaruzela<< na piwo mieliśmy poczucie, że jesteśmy ludźmi wolnymi, którzy wyrzucili z siebie wszystko, co ich dusi na co dzień”.

Jak stwierdza Autor, to co robią politycy Konfederacji, jest odwracaniem tamtego pozytywnego efektu:

„Każdy z wywiadów, udzielanych w wilii dyktatora, w pokoju, w którym wisi jego portret, jest anulowaniem tamtego oczyszczenia, brudzeniem nas nowo, przywracaniem grubej kreski. Bo co to niby jest? Powiedzmy jasno i ogródek: wywiad w willi zbrodniarza, mającego śmierć naszych braci na sumieniu, przeprowadzany przez jego córkę, której na dodatek, jako gentlemani, staramy się nie robić przykrości. Czy można sobie wyobrazić bardziej szkodliwą formułę? Wywiad z normalnym studiu telewizyjnym byłby nieporównanie mniej szkodliwy”.

Jak pisze Lisiewicz, takie zachowanie polityków Konfederacji, to kontynuacja dzieła Macieja Giertycha:

„W przypadku polityków Konfederacji i sprzyjających im publicystów, jest to jednak coś jeszcze. Po prostu budowanie takiej prawicy, do której Jaruzelski mógłby się  zapisać. Przesadzam? Ani odrobinę – to po prostu kontynuacja polityki Macieja Giertycha, który zasiadał w latach 1986-1989 w Radzie Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa, czyli Jaruzelskim. A na posiedzeniu Rady Państwa 17 lipca 1989 mówił do niego: >>Politycznie nie wolno nam rezygnować z oparcia o Rosję. Potrzebny nam u steru ktoś, kto zapewni trwałość sojuszu ze wschodnim sąsiadem. Tylko pan, panie przewodniczący, może nam to zagwarantować<<”. 

Jak ocenia Autor, córka po prostu kontynuuje linię ojca:

„Wbrew temu, co krzyczą niektórzy na lewicy, Monika Jaruzelska robiąc wywiady z politykami Konfederacji realizuje po prostu poglądy ojca. Dziś Jaruzelski kojarzy się nam z hołdami oddawanymi mu jako >>człowiekowi honoru<< przez Michnika. On oczywiście chętnie korzystał z przywilejów >>grubej kreski<<. Ale poza tym autora czystki antysemickiej w wojsku z 1968 r. łączyło z Michnikiem niewiele, a jeszcze mniej łączyłoby go, jako współodpowiedzialnego za akcję >>Hiacynt<<, z obecną tęczową lewicą, biorącą na sztandary prawa LGBT”.

Jest to więc kontynuacja komunistycznego „narodowego” skrzydła. Lisiewicz przypomina, co skłoniło Jaruzelską do zaangażowania się w politykę.

„Otóż degradacja jej ojca i innych komunistycznych wojskowych, którą ostatecznie zawetował, podejmując najgorszą decyzję w czasie swojej prezydentury, Andrzej Duda. A potem zachęcam do poczytania wywiadów, jakich Jaruzelska udziela często Leonidowi Swirydowowi, wydalonemu z Polski dziennikarzowi >>Sputnika<<. Tak temu samemu, z którym po Placu Czerwonym spacerował Grzegorz Braun”

źródło: Niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ