Awantura o „Murzyna”. Łysiak: To słowo nie ma nic wspólnego z obraźliwymi słowami typu „czarnuch”


Znów wraca sprawa słowa „Murzyn” na tapetę. Po pierwsze przez wypowiedzi posła Lewicy Macieja Gduli, który obwieścił, że „W pustyni i w puszczy” jest przesycone rasizmem i dzieci książki Sienkiewicza nie powinny czytać w ramach lektury szkolnej. Do tego doszła informacja, że Rada Języka Polskiego zaleciła, by w komunikacji publicznej unikać słowa „Murzyn”, argumentując tak: „dziś słowo »Murzyn« jest nie tylko obarczone złymi skojarzeniami, jest już archaiczne” – pisze w felietonie dla portal Niezależna.pl Tomasz Łysiak.

Oto drodzy Państwo coraz mocniej wkraczamy w obszary lewicowego absurdu, w których niestety część świata Zachodu jest już pogrążona od dawna. Zaznaczyć trzeba, że słowo „Murzyn” w języku polskim zawsze było słowem neutralnym, które – jak każde inne słowo – poprzez nadany mu kontekst (a nawet interpretację, intonację w zdaniu) można oczywiście było użyć w sposób obraźliwy. Ale tak samo można wypowiedzieć w sposób obraźliwy słowo „Polak” lub „Żyd”. Wszystko bowiem wynika z kontekstu, z zamiaru osoby posługującej się jakimś słowem. Owszem, język żyje i zmienia się, a słowa wykoślawiają znaczenia, zmieniają się z biegiem czasu. Obecnie na przykład nagminnie myli się znaczenie słowa „onegdaj” czyli „przedwczoraj”, „dwa dni wcześniej” z „ongiś” czyli „kiedyś”, „niegdyś” i mówi się np.: „onegdaj bywało”. Co gorsza, wobec ciągle powtarzanego, trwającego od lat błędu, w końcu językoznawcy dopuścili znaczenie „onegdaj” jako „ongiś”.

Aktualna sprawa z „Murzynem” wynika jednak raczej nie z obserwacji zmieniającej się polszczyzny, tylko z trendów zachodnich. Nasz „Murzyn” nie ma nic wspólnego z obraźliwymi słowami typu „czarnuch” (tu sprawa jest oczywista) i co więcej ma długą historię oraz ciekawą etymologię. Wywodzi się bowiem od łacińskiego słowa „maurus” – „ciemny”, „mający ciemną karnację”.

Jeśli zatem chcemy być konsekwentni to mam pytanie do panów profesorów z Rady Języka – czy zakażecie również słowa „Maur”, „Maurowie”? To może ocenzurować Mickiewicza? W poniższych wersach, czyż nie ma w nich elementów rasistowskich? „Już w gruzach leżą Maurów posady Naród ich dźwiga żelaza; Bronią się jeszcze twierdze Grenady, Ale w Grenadzie zaraza”.

Wreszcie dochodzi do problemów językowych na najprostszym poziomie. Jeśli nie wolno używać słowa „Murzyn” (istnieje też forma pisana z małej litery „murzyn”, ale to inny temat), to co Panowie proponujecie w zamian? Nie ma nic adekwatnego i zostają same potworki, kalki z angielskiego itd. Oto jakiś czas temu pewna znajoma poprawiła mnie, gdy użyłem słowa „Murzyn” i wskazała, iż powinienem powiedzieć „Afroamerykanin”. Zapytałem, jak ona rozumie sens tego słowa, którego sama użyła i dlaczego mam nazwać „Afroamerykaninem” np. faceta mieszkajacego w Europie? Zaczęła się wić, szukając innych określeń. „Afrykanin!” – rzuciła z błyskiem w oku. No tak, tyle że to by oznaczało „mieszkańca Afryki”, zaś tam nie wszyscy są czarni. W dodatku właśnie to byłoby rasistowskie w moim mniemaniu, podkreśliłem – jeśli „Afrykanin” ma ciemną skórę to „Europejczyk” ma białą? Czemu nie może być ciemnoskóry „Europejczyk”? A co za mieszkańcami północnej Afryki, którzy wcale nie są przedstawicielami rasy czarnej – mieszkańcami państw Maghrebu, Egiptu? Co pozostaje? „Ciemnoskóry”? A to przepraszam – w ramach tolerancyjnej nowomowy chcecie kłaść nacisk na kolor skóry? – można by długo drążyć. I tak dalej, i tak dalej.

Po prostu wejście w świat rewolucji lingwistycznej, do której zmusza nas lewica, prowadzi prędzej, czy później do stanięcia wobec brutalnie wyglądającej prawdy: to jeden wielki absurd, okryty kostiumem tolerancji i paru innych, ładnie brzmiących haseł, ale u podstaw po prostu głupi. To najlepsze i najprostsze słowo, które opisuje ten stan rzeczy. Mam nadzieję, że jeszcze wolno coś co jest głupie, nazywać głupim, jasne nazywać jasnym, zimne zimnym, a piękne pięknym. Dobrej soboty Państwu życzę!

źródło: Niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ