Kompromitujących materiałów jest więcej? „Rosjanie nie wycisnęli tej sytuacji do końca”

źródło: youtube.com

Rosjanie nie wycisnęli tej sytuacji do końca. Mają na pewno w zanadrzu sporo tego soku, który będą wylewać przy różnych okazjach. Jeżeli istnieje zapis być może o wiele gorszych scen, to może być jeszcze długo grany film – powiedział dziś w rozmowie z red. Katarzyną Gójską gen. bryg. Andrzej Kowalski, pytany o pokazane w filmie “Stan zagrożenia” zdjęcia Ewy Kopacz z moskiewskiego prosektorium z 2010 roku.

W filmie Ewy Stankiewicz “Stan zagrożenia” na temat katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010, wyemitowanym w niedzielę w TVP, zaprezentowano po raz pierwszy publicznie fotografie z moskiewskiego prosektorium, w którym złożono ciała ofiar. Widać na nich ówczesną minister zdrowia – w rządzie Donalda Tuska – Ewę Kopacz. Stoi ona w fartuchu z zielonej flizeliny, między dwoma mężczyznami. Obaj się uśmiechają. Po lewej stronie zdjęcia na wózku leży worek – wyglądający jak ten, w którym transportuje się ludzkie zwłoki.

Na kolejnej fotografii pokazanej w filmie “Stan zagrożenia” widzowie mogli zobaczyć już samą minister zdrowia, która trzyma filiżankę i rozmawia gestykulując, z uśmiechniętym mężczyzną w marynarce. Kopacz ma na sobie ten sam zielony fartuch i medyczne rękawiczki.

– Jest mi bardzo smutno. Szkoda, że był to najwyższy przedstawiciel władz Rzeczpospolitej, że była to ta osoba. Głęboka refleksja nad tym, do czego doprowadzono Rzeczpospolitą w 2010 roku – rozpoczął w programie Telewizji Republika „W Punkt” gen. bryg. Andrzej Kowalski.

Wyraził opinię, że „ze wszystkiego, co wiemy o Smoleńsku, wynika, że polskie służby specjalne prawie że nie zaistniały po śmierci prezydenta [Lecha Kaczyńskiego -red.]”.

– To była zupełnie śladowa obecność, kilka osób się tam pojawiło. Obecni tam funkcjonariusze byli przepychani z kąta w kąt, przeganiani przez rosyjskie służby. Wszystko to skupia się w tej jednej fotografii. Gdyby była tam profesjonalna obsługa ze strony służb specjalnych, ale też polskich służb konsularnych, takie zdjęcie nie mogłoby powstać. Nie zaistniałaby w ogóle taka sytuacja.

odniósł się do fotografii z moskiewskiego prosektorium i pozującej Ewy Kopacz kilka dni po katastrofie smoleńskiej.

Zwrócił uwagę, że „być może kilkanaście lat, może kilkadziesiąt, polskie służby specjalne funkcjonowały trochę z przymrużeniem oka”.

– Nikt na serio nie traktował sytuacji ekstremalnych. Nikt nigdy nie ćwiczył najgorszych teoretycznych scenariuszy. Co powinno się stać, gdyby wydarzyło się coś tak tragicznego. To ogromny problem, przed którym staliśmy wtedy. Służby musiały wtedy zdać egzamin dojrzałości w potwornych okolicznościach – tłumaczył gość TV Republika.

– Można powiedzieć z dużą pewnością, że byliśmy kompletnie nieprzygotowani do takiego wydarzenia – dodał.

– Służby specjalne to nie jest zwykła grupa administracyjna. To ludzie wyszkoleni przez państwo, opłacani przez państwo. Potrzebni są do snucia scenariuszy na czarne chwile. Jeżeli nikt o tym wcześniej nawet przez chwilę nie pomyślał, nikt nigdy nic nie przećwiczył, nic dziwnego, że później dochodzi do tego typu sytuacji – mówił dalej.

“Rosjanie nie wycisnęli tej sytuacji do końca”

Pytany, czy rosyjskie służby są w posiadaniu innych kompromitujących materiałów z tamtego okresu przyznał, że Rosjanie „nie wycisnęli tej sytuacji do końca”.

– Mają na pewno w zanadrzu sporo tego soku, który będą wylewać przy różnych okazjach. Jeżeli istnieje zapis być może o wiele gorszych scen, to może być jeszcze długo grany film. Być może Zachód, widząc z kim ma do czynienia, nie chciał wchodzić w grę z ludźmi nieodpowiedzialnymi. Nie chciał przedstawić informacji, które posiadał, bądź posiada na temat katastrofy w Smoleńsku – powiedział gen. bryg. Kowalski.

– Konsekwencje tamtych zachowań będą jeszcze bardzo długo dostrzegalne. Rosjanie będą eksploatować latami tamte wydarzenia, bo na pewno zgromadzili materiał, który jest bardzo dogodny do manipulowania faktami, wypowiedziami. Wszystkim tym, co jest potrzebne rosyjskiej polityce w ich oddziaływaniu na Polskę

– podsumował.

źródło: Niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ